ACMilan.PL Strona Główna ACMilan.PL
Forum polskich kibiców Milanu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Quo vadis, Diavolo?
Autor Wiadomość
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 11:17   

Ja po prostu nie rozumiem jak mozna nazywac Ancelottiego "wiecznie drugim, wiecznie przegranym" mimo wygrania przez niego Ligi Mistrzow, Superpucharu Europy, scudetto, Pucharu Wloch i Superpucharu Wloch. Jezeli to byly tylko "odchyly od normy" to ja chce jak nawiecej takich "odchylow".
Pozdrawiam.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
beneras 
Milanista




Dołączył: 19 Lip 2003
Skąd: bdg/OL
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 15:06   

my tu gadu gadu,a tymczasem lysy powiedzial:

”Potwierdzam to, co powiedział prezydent Berlusconi. Carlo Ancelotti pozostanie na ławce Milanu także w sezonie 2006/07. To samo powiedziałem zespołowi. Niczego nie zmieniamy, gdyż chcemy wspólnie osiągnąć jeszcze wiele sukcesów.

i co wy na to ? czcze gadanie,majace wprowadzic wiecej spokoju w druzynie czy prawda ?
_________________
Pato jest nasz muahahahaha :devil:
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 15:11   

Z drugiej strony coraz czesciej pojawiaja sie plotki dotyczace nastepcy Ancelottiego na stanowisku trenera Milanu. Hiszpanska prasa spekuluje, ze najwieksze szanse ma obecny trener Barcy - Frank Rijkaard. Ponoc Berlusconi jest gotow zaoferowac mu takie zarobki, jakich nie ma nawet Mourinho w Chelsea ;) . Media sugeruja takze, ze Holender moglby opuscic Barcelone i przeniesc sie do Mediolanu pod warunkiem, ze wygra z Barca CL.
Oczywiscie to tylko plotka, ale wszyscy znamy powiedzenie, ze w kazdej plotce jest troche prawdy ;) .
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
icx 
Milanista




Dołączył: 19 Lip 2003
Skąd: Wroclaw/Słupsk
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 18:47   

Dorzuce swoje trzy grosze:
Ancelotti - nihil novi w porownaniu do wczesniejszych wypowiedzi, dodam tylko, ze pomysl natychmiastowej dymisji bylby zbyt nerwowym ruchem. Koniec sezonu - dziekujemy. Wielkie odciecie sie od przeszlosci, samokrytyka dzialaczy i walczymy z nowym trenerem.

Trener - jakos nie mam przekonania do van Bastena :-| Nie jest doswiadczony w pracy w klubie, a reprezentacja to nie to samo co klub. Holendra wszyscy daza wielkim respektem, tylko czy , jak ktos napisal, nie bedzie on kolejnym fajnym trenerem, zdolnym do skutecznego forsowania wlasnej wizji zespolu? Smiem w to watpic, mnie marzy sie Hiddink albo... Cuper (!). Chodzi o trenera o wysokiej mysli taktycznej, nie dajacego podwazac swojej pozycji jako osoby prowadzacej druzyne na boisku.

Zawodnicy - czy nie zastanawialiscie sie, jakie konsekwencje moze przyniesc fatalny sezon (po za niezadowoleniem kibicow, i faktem nie zdobycia niczego) ? Taki hipotetyczny przypadek:
Milan konczy z niczym, zespol jest krytykowany, atmosfera siada. Shevchenko (ktory zdobyl z Milanem wszystko - zarowno jako pilkarz jaki czlonek druzyny) - stwierdza ze nic juz wiecej tu nie osiagnie, dodaje cos o braku motywacji i checi sprobowania czegos nowego - czyt. transfer do Chelsea.
W rozmowie z Orzezskiem, ten zasugerowal mi mozliwosc sprzedazy Shevy po sezonie. Na poczatku chcialem go wysmiac ale:
Ukrainiec wiecej niz obecnie nie bedzie kosztowac, a kase na przebudowe zespolu trzeba bedzie skads zdobyc i nie mowimy tu o kwotach rzedu 30mln euro (tyle mniej wiecej wydalismy przed sezonem i dziekowano Berlusconiemu za dodatkowa pomoc w ich przeprowadzeniu) a o kwocie dalece wiekszej. Sheva to zastrzyk ok. 80mln euro - abramowicz juz tyle oferowal. Za takie pieniadze mozna kupic 3 znakomitych pilkarzy, ktorzy utworza ramy nowego Milanu. Plus Henry ktory konczy kontrakt, jednak w kontekscie nowego pracodawcy nazwa zespolu z Via Turati nie pada...
Nie mozna tez zapominac o przebakiwaniach o nowym stadionie - tego za darmo nie dostaniemy. Przebudowa druzyny i nowy stadion. jedno moze wykluczyc drugie = przynajmniej jesli chodzi o czas.
Sprzedaz Shevy wiele by rozwiazywala...

Nie jestem zwolennikiem sprzedawania ukrainca. Nie wyobrazam sobie zespolu bez niego, ale taka opcje tez nalezy brac pod uwage. Wstrzas, ale czy takiego nie potrzebujemy?

Ps. Na koniec - ktos w pierwszych postach tego tematu pisal, ze cieszylby sie gdyby Berlusconi przegral wybory i poswiecil wiecej uwagi Milanowi - BOJ SIE BOGA!. Ja sie obawiam dnia w ktorym Silvio straci pozycje premiera. Przeciez jesli lewica zacznie wyjasniac wszystkie przekrety naszego wlasciciela to moze byc roznie...

pozdro
_________________
"Wasza Świętobliwość jest jak mój Milan: Często jeździ za granicę, by nieść światu zwycięskie idee."
Silvio Berlusconi do Jana Pawła II.
 
 
 
beneras 
Milanista




Dołączył: 19 Lip 2003
Skąd: bdg/OL
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 19:17   

tez sporo myslalem o przyszlosci shevy w Milanie.prawda jest,ze abramowicz da za sheve kazde pieniadze,poniewaz to jego przyjaciel oraz pochodzi z kraju,ktory nie tak dawno byl jednoscia z rosja.wydaje mi sie,ze dzialacze beda mogli skusic sie na sprzedaz ukrainca.dodac nalezy ze umiejetnosci shevy wysoko ceni sobie jose mourinho.

z 2 strony sheva jest pupilem berlusconiego,jego syn jest chrzesniakiem naszego prezydenta.

jesli sheva odejdzie,nie trzeba mowic kto bylby jego nastepca...
_________________
Pato jest nasz muahahahaha :devil:
 
 
 
stan 
Milanista z Klasą




Dołączył: 14 Lis 2004
Skąd: Łódź
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 19:22   

jedyny ktory ewentualnie moglby sie do tego nadac to Henry. ale to jest twardy orzech [pozdro orzezsek :] ] do zgryzienia, a ja nie mam na to czasu poki co zupelnie, wiec sie nie wypowiem.
_________________
Una vittoria non mi appaga. Una sconfitta non mi ferma. Rossonero per dare il massimo.

Ateny, kraina mitów, gdzie historia została zapisana na nowo 23 maja 2007.
 
 
TomekW 
Administrator




Dołączył: 02 Lip 2003
Skąd: Tullamore
Wysłany: Pią Sty 20, 2006 11:57   

baker napisał/a:
Nie tylko probowal, lecz sie wtracal (vide przypomniany przeze mnie mecz z OM w 91r.).

Widzialem kiedys wywiad z Gallianim. Z tego co pamietam, mowil w nim, ze te decyzje podjal sam i ze gdyby mogl cofnac czas, to by jej nie zmienil.

baker napisał/a:
Nie staram sie jakos bezkrytycznie bronic Ancelottiego, lecz uwazam takie opinia ja ta powyzej za krzywdzace dla trenera. (...) Trzeba pamietac, ze Ancelotti probowal (choc rzadko) grac trojka srodkowych obroncow (vide mecz z Fiorentina, mecze przedsezonowe). Obecnie stosuje ustawienie 4-4-2. Nie mozna wiec powiedziec, ze nie szuka rozwiazania, mozna za to stwierdzic, ze go nie znajduje.

To sa pojedyncze przypadki. Od lat gramy tym samym ustawieniem. Zeby stosowac inne rozwiazania, trzeba je najpierw cwiczyc na treningach, zeby wszyscy wiedzieli, co maja robic i jak sie zachowac w okreslonej sytuacji. U nas tego nie ma. Umiemy grac tylko 4-3-1-2 i choinka, ktora wiele sie nie rozni.

baker napisał/a:
Mnie generalnie denerwuja zarzuty, ze Milan gra zawsze tym samym ustawieniem. Juventus od lat gra 4-4-2 i jakos nikomu to nie przeszkadza. Dodatkowo powtorze to, co pisalem wczesniej: gdy sie chce miec Kake i Pirlo na bosiku, to ustawienie "rombem" jest najlepsze.

Oczywiscie, ze romb jest wtedy najlepszy. Ale jesli wypada Pirlo, to gra rombem traci sens i trzeba zmienic ustawienie, a nie robic vice-Pirlo z np. Ambrosiniego. Ciezko jest grac ciagle jednym systemem, gdy ma sie tylko 1 gracza na kluczowa pozycje.

icx napisał/a:
Trener - jakos nie mam przekonania do van Bastena :-| Nie jest doswiadczony w pracy w klubie, a reprezentacja to nie to samo co klub.

Capello przychodzac do Milanu mial jeszcze mniejsze doswiadczenie. Wynik: 4 scudetto w 5 lat. I LM.

icx napisał/a:
Ps. Na koniec - ktos w pierwszych postach tego tematu pisal, ze cieszylby sie gdyby Berlusconi przegral wybory i poswiecil wiecej uwagi Milanowi - BOJ SIE BOGA!. Ja sie obawiam dnia w ktorym Silvio straci pozycje premiera. Przeciez jesli lewica zacznie wyjasniac wszystkie przekrety naszego wlasciciela to moze byc roznie...

Moze byc roznie. Pamietajmy, ze Berlusconi umie sobie radzic ;) Niedawno przedawnila sie sprawa rzekomych nieprawidlowosci przy transferze Lentiniego ;)
Gdyby Silvio poswiecal wiecej czasu klubowi, to moze by poprawil nasza polityke transferowa. Galliani ma weza w kieszeni, bo placi za pilkarzy cudzymi pieniedzmi.
_________________
Abbiamo un grande sogno in fondo al nostro cuore
vedere il grande Milan che vince il Tricolore
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią Sty 20, 2006 19:01   

TomekW napisał/a:
baker napisał/a:
Nie tylko probowal, lecz sie wtracal (vide przypomniany przeze mnie mecz z OM w 91r.).

Widzialem kiedys wywiad z Gallianim. Z tego co pamietam, mowil w nim, ze te decyzje podjal sam i ze gdyby mogl cofnac czas, to by jej nie zmienil.

Zdaje sie, ze ja kiedys slyszalem (moze czytalem), ze polecenie o zejsciu z boiska wyszlo od Berlusconiego. Niestety nie moge tego w zaden sposob udowodnic ;) . Generalnie nie wydaje mi sie, zeby te decyzje podjal sam Galliani, bez konsultacji z Berlusconim, ktory byl wtedy prezydentem klubu. A gdyby nawet, to Silvio powinien wyciagnac wobec niego jakies konsekwencje, tak jak zostaly wyciagniete wobec Milanu (wykluczenie z pucharow). Tak czy owak wtracanie sie dzialaczy w gre zawodnikow na boisku uwazam za nie na miejscu.
TomekW napisał/a:
baker napisał/a:
Trzeba pamietac, ze Ancelotti probowal (choc rzadko) grac trojka srodkowych obroncow (vide mecz z Fiorentina, mecze przedsezonowe). Obecnie stosuje ustawienie 4-4-2. Nie mozna wiec powiedziec, ze nie szuka rozwiazania, mozna za to stwierdzic, ze go nie znajduje.

To sa pojedyncze przypadki. Od lat gramy tym samym ustawieniem. Zeby stosowac inne rozwiazania, trzeba je najpierw cwiczyc na treningach, zeby wszyscy wiedzieli, co maja robic i jak sie zachowac w okreslonej sytuacji. U nas tego nie ma. Umiemy grac tylko 4-3-1-2 i choinka, ktora wiele sie nie rozni.

Od lat gramy tym samym ustawieniem, bo ono jest skuteczne. Nawet w ostatnim sezonie, gdyby nie przegrane w dwoch meczach, "romb" przynioslby sukcesy. Cos sie zacielo w obecnych rozgrywkach i Ancelotti probuje cos zmieniac. Jak na razie z przecietnym skutkiem. Gra trojka srodkowych obroncow na pewno byla cwiczona latem. Czy tak samo bylo z 4-4-2? Smiem watpic.
TomekW napisał/a:
baker napisał/a:
Dodatkowo powtorze to, co pisalem wczesniej: gdy sie chce miec Kake i Pirlo na bosiku, to ustawienie "rombem" jest najlepsze.

Oczywiscie, ze romb jest wtedy najlepszy. Ale jesli wypada Pirlo, to gra rombem traci sens i trzeba zmienic ustawienie, a nie robic vice-Pirlo z np. Ambrosiniego. Ciezko jest grac ciagle jednym systemem, gdy ma sie tylko 1 gracza na kluczowa pozycje.

Pirlo rzeczywiscie jest specyficznym graczem i to glownie pod niego stworzony zostal "romb". Na rynku niewielu jest zawodnikow o podobnych charakterystykach. Dhorasoo sie nie nadawal, sciagnieto wiec Vogela, ktory spisuje sie lepiej na tej pozycji. Na pewno nie nadawal sie Ambrosini i zgadzam sie, ze w takim przypadku nalezalo zmieniac ustawienie lub przynajmniej sposob gry.
icx napisał/a:
Ps. Na koniec - ktos w pierwszych postach tego tematu pisal, ze cieszylby sie gdyby Berlusconi przegral wybory i poswiecil wiecej uwagi Milanowi - BOJ SIE BOGA!. Ja sie obawiam dnia w ktorym Silvio straci pozycje premiera. Przeciez jesli lewica zacznie wyjasniac wszystkie przekrety naszego wlasciciela to moze byc roznie...

To ja tak napisalem. Nie pomyslalem o politycznych konsekwencjach przegranych wyborow dla Berlusconiego. Nie znam sie na wloskiej polityce, ale wiem to, co napisal Ci TomekW: Silvio umie sobie radzic. Z tego co pamietam to lewica miala go rozliczac juz po jego pierwszej (krotkiej co prawda) kadencji i nic z tego nie wyszlo. Pozniej on szedl do wyborow z haslami rozliczania rzadow lewicy ;) . Wszystko wiec wyglada tak jak w Polsce ;) . Trzeba tez pamietac ze Slivio dobrze wykorzystuje rzadzenie i forsuje korzystne dla siebie ustawy (m.in. o abolicji czy amnestii).
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
Mości 
Milanista z Klasą



Dołączył: 14 Sty 2005
Skąd: Katowice...
Wysłany: Sob Sty 21, 2006 09:01   

W koncu znalazlem chwile czasu i nareszcie uda mi sie ustosunkowac do tego tematu. Troche zajelo mi przeczytanie wszystkich postow ,ale teraz starszy o godzine i bogatszy o nowe przemyslenia stwierdzam ,co nastepuje : :P
Zauwazylem w Waszych postach ,ze nie ma juz az tak widocznych roznic ,ktore zarysowaly sie jakis czas temu na forum i - zwlaszcza na #milan.pl. I bardzo dobrze. Nie ma sensu robic tu polowania na czarownice i szukac jednego winnego ,bo winnych takiego stanu rzeczy jest kilku. Nie zmienia to jednak faktu ,ze nalezy wskazac „tych winnych” ,ktorzy w naszym odczuciu odpowiedzialni sa najbardziej za to co dzieje w klubie. Skupie sie – jak nie trudno sie domyslic – na Carlo. Dlaczego? A no dlatego ,ze jest trenerem i to on bezposrednio odpowiada za wyniki zespolu. Zawod trenera jest niewdzieczny. Jak zespol wygrywa to cala chwala (a na pewno duza wiekszosc) splywa na zawodnikow ,a gdy przychodza porazki to wlasnie trener staje sie tym na kogo spada duza wiekszosc krytyki. Czy nalezy wiec zalowac i wspolczuc trenerowi z tego powodu i w przyplywie litosci patrzec na niego poblazliwie? Odpowiedz brzmi NIE.
Skoro ktos wybiera taki a nie inny zawod to musi sie z tym liczyc i to tylko od jego woli zalezy czy podejmie sie wyzwania i tym samym narazi sie na wszyschobecna krytyke. Idac tym tropem – skoro Ancelotti jest trenerem to musi liczyc sie z tym ,ze bedzie w centrum zainteresowanie i ,ze kazda porazka zespolu bedzie doglebnie dyskutowana. Krytyka ta jest nieunikniona i tylko od klasy i talentu trenerea zalezy czy bedzie to krytyka ostra i dlugotrwala czy tylko chwilowe nazekanie. Do zeszlego sezonu krytyka byla umiarkowana bo trenera bronily wyniki – mimo blamazu z Depor zdobylismy scudetto ,wiec o tej porazce az tak dlugo nie myslelismy. Do tego momentu mister radzil sobie calkiem dobrze – zbudowal swietnie rozumiejacy sie zespol ,zaufal mlodym zawodnika tworzacym teraz trzon zespolu i swietnie „wymieszal” ta mlodosc z doswiadczeniem i rutyna. Brawo! I teraz mozna dodac ,ze od tego momentu bylo juz tylko gorzej. Zespol zaczal staczac sie po rowni pochylej nieuchronnie zmierzac do punktu gdzie teraz sie znajdujemy – jest to jeszcze dosc dobry pulap ale jesli sie teraz nie zatrzymamy to stoczymy sie znacznie nizej i wykaraskanie sie z tamtad zajmie nam sporo czasu...
Tyle slowem wstepu.
Nie mam zamiaru zastanawiac sie nad tym czy Carlo jest dobrym czy zlym trenerem - nie to jest najwazniejszce. Sprobuje usystematyzowac wypowiedz i podzielic ja na kilka w miare czytelnych czesci :
1. stosunek trener-zawodnik
na poczatku swojej pracy w Milanie Carlo mial swietne podejscie do poszczegolnych zawodnikow (zwlaszcza tych mlodych) i nie bal sie im zaufac (np. Kaka). Potrafil dostrzec w nich „to cos” czego nie raz nie widzieli inni (np. Pirlo). Nie bal sie ryzyka zwiazenego z wprowadzeniem do druzyny mlodych graczy.
Mister mial/ma dobre lub nawet bardzo dobre kontakty z zawodnikami. Carlo zapomnial jednak ,ze budowanie dobrych stosunkow z zawodnikami musi miec swoje bariery – nie moga byc przekroczone granice relacji trener-zawodnik. Carlo zdazyl je przekroczyc ,objechac dookola kule ziemska i przekroczyc ja po raz drugi. We wszystkim trzeba miec umiar – a Ancelotti w tej sprawie go nie zachowal. Doprowadzilo to do sytuacji ,ze nie ma on juz wiekszego wplywu na druzyne bo stracil ten atut ,ktory maja inni trenerzy – posluch w druzynie. Skoro stal sie ich kumplem to nie sluchaja juz go z taka uwaga jak powinni – nie boja sie go ,a bac powinni (oczywiscie nie panicznie - ale jakis respakt musi byc). Tego nie ma i juz nie da sie tego cofnac – przekroczyl cienka linie i stal sie kumplem zawodnikow a nie trenerem ktory rozumie pilkarzy.
To lekcewazace i wybiorcze zapewne sluchanie trenera moze byc powodem przegrywania wygranych meczy ,braku koncentracji i spacerowego tempa gry ze „slabszymi” – skoro to on ich przyzwyczail do takiego traktowania trenera to jest jego wina ,a nie zawodnikow ,ze sa takie a nie inne efekty.
Kolejny negatyw to przede wszystkim widoczne w zeszlym sezonie przywiazanie do nazwisk. Trener kiedys potrafil posadzic na lawie Rivaldo i Ruiego i wprowadzic Kake. Teraz.... w ciemno mozna typowac 11stke w jakiej wybiegnie nasz zespol (juz o tym kiedys pisalem). Gra sie u niego za zaslugi ,za nazwisko (vide Seedorf w zeszlym sezonie) – temat ten poruszyl w jednym z wywiadow Kaladze (byl juz pewny gry w Chelsea ,wiec nie bal sie powiedziec tego co mysli i wg. mnie dlatego jest to wiarygodne). Taka sytuacja rowniez powoduje rozprezenie i stagnacje wsrod tych „wybranych” i zrezygnowanie i frustracje wsrod pozostalych. To nie moze pozytywnie wplywac na morale zespolu.
Konczac ta czesc – uwazam ,ze trener poprzez zbytnia chec stworzenia „rodzinnej atmosfery” doprowadzil do takiej sytuacji ,ze nie jest w stanie odpowiednio kontrolowac i motywowac zespolu.
2.stosunek trener-dzialacze
Wielu z Was pisze ,ze za taki a nie inny stan rzeczy odpowiadaja dzialacze z Berlusconim na czele. To oni nie pozwalaja Ancelottiemu na prowadzenie druzyny ,wciskaja mu niechcianych zawodnikow i podcinaja mu skrzydla. Zgoda – nie da sie ukryc ,ze jest to prawda i ze oni takze maja duzo „za uszami”. Ale nalezy postawic sobie pytanie : dlaczego maja oni taki wplyw na trenera ? moim zdanie dlatego ,za mister sam sobie pozwolil „wejsc na glowe”. Dal soba manipulowac ,pozwalal na wtracanie sie do ustawienia skladu ,dawal na sobie wymusic nazwiska zawodnikow grajacych w pierwszym skladzie. Tu jest podobna sytuacja jak ze stosunkiem zawodnikow do trenera – przyzwyczail wszystkich do swojej uleglosci i do mozliwosci manipulacji soba. No co to jest za trener ktory daje soba w taki sposob dyrygowac? Ja sie wogole nie dziwie ,ze przylgnelo do niego okreslenie „pacynka”. Wszystkie telefony w trakcie meczu z nakazami zmian personalnych i zmian ustawienia ,wszystkie wywiady podwazajace autorytet trenera i grozace jego zwolnieniem gdy nie bedzie gral np. 2 napastnikami. Wszystko to jest poklosiem tego ,ze na poczatku pozwolil sobie na manipulacje i zbyt duza podatnosc na wplywy z gory!
Rozumiem ,ze trener musi sie czasem podporzadkowac woli tych ,ktorzy w hierarchii stoja nad nim ,ale nie powinno to przyjmowac takiej karykaturalnej formy jaka mozna zaobserwowac w naszym klubie. Glupota byloby twierdzenie ,ze cala praca Carlo w Milanie bylo tylko i wylacznie wykonywanie polecen idacych z gory ,ale to co widac golym okiem wskazuje i tak juz za duzy wplyw osob trzecich na trenera. Tu jest wina po obu stronach: Carlo nigdy nie powinien tak sie podpozadkowac zwierzchnikowi i na poczatku postawic sprawe jasno – ja jestem trenerem i ja ustalam najwazniejsze sprawy zwiazane z gra zespolu ,nic takiego nie zrobil. Natomiast Berlusconi i reszta ekipy powinienien zaufac trenerowi (skoro sam mu to stanowisko powierzyl) i zostawic mu wolna reke do dzialania.
Reasumijac. Najwiecej czasu poswiecilem Carlo nie dlatego ,ze go nie lubie (no bo jak mozna nie lubic takiej slodkiej mordki slodkiej mordki :P ) ale dlatego ,ze to wlasnie on firmuje swoim nazwiskiem klub i to on jest bezposrednio odpowiedzialny za wyniki zespolu. Swoja wine maja takze dzialacze o czym juz tez wspomnialem.
Na koniec chce poruszyc jeszcze jedna rzecz. Bardzo nie podoba mi sie to ,ze przyjelismy taka polityke kadrowa ,za trenerem moze zostac (oczywiscie gdy/jesli odejdzie Carlo :) ) tylko ktos „z czerwono-czarnej rodziny”. Ktos wspomniala ,ze bardzo zaweza nam to mozliwosci z czym w zupelnoscie sie zgadzam. Ja widze tylko jednago kandydata na stanowisko trenera Milanu (Guuuuuuuuus :] ),ktory gwarantowalby doskonale przygotowanie taktyczne i niezaleznosc prowadzenia druzyny. Nie pracuje on w jakiejs wielkiej potedze futbolowej ,wiec gdybysmy wykazali zainteresowanie jego uslugami zapewne powaznie rozwazyl by ta propozycje!!! No ale niestety to sa tylko moje marzenia ,ktore raczej sie nie spelnia poniewaz zalozylismy sobie smieszna polityke kadrowa ,ktora moim zdaniem nie wyjdzie klubowi na zdrowie. Nie widze zadnego kandydata ,sposrod bylych milanistow ,ktory nadawalby sie do prowadzenia klubu. Gdyby postawili mnie pod sciana i kazali jednak kogos wybrac to niechetnie wskazalbym na Rijkaarda. Wogole nie widze w roli trenera MVB (jestem zapewne jednym z nielicznych ,ktory uwaza go jak na razie za jedynie sredniego trenera) lub Tassottiego (mysle ,ze ten wybor gwarantowalby kontynuowanie "drogi" obranej przez Carlo)
W odroznieniu od wiekszosci nie jestem jakims szczegolnym optymista ,poniewaz uwazam polityke dotyczaca wyboru trenera za zla. Wybor dobrego trenera to bedzie polowa sukcesu druzyny. Zobaczymy jak poradzi sobie z tym problemem Berlusconi...

pzdr.
_________________
Głupich nie sieją - sami sie rodzą...

Aladino Gilardino /o\
Pato \o/
 
 
 
Qnen 
Milanista




Dołączył: 11 Paź 2003
Skąd: Krosno
Wysłany: Sob Sty 21, 2006 20:55   

Chłopaki rozpisaliście sie że aż miło. Chciałbym dorzucić tutaj swoje przysłowiowe trzy grosze.

Milan to dla mnie od kilkunastu lat rzecz święta. Pamiętam jak swego czasu grali w Polsce w Lubinie i chyba jako jeden z nielicznych marzyłem o tym by skopali tyłki Polakom. Z Milanem przeżyłem piękne chwile jak i te bardzo bardzo smutne. Dlatego nie dziwcie się że czasem jestem krytyczny (może za bardzo) wobec zawodników, piłkarzy, trenera czy prezesów. Gdy trenerem ACM został Carlo Ancelotti powiem szczerze że nie miałem żadnego zdania na ten temat. Pomyślałem sobie: zobaczymy. I muszę stwierdzić ze to było niesamowite posunięcie włodarzy naszefo klubu. Gdy przychodził Zacchi wygrywaliśmy Scudetto, przychodził Carlo - przyszły i sukcesy... Ten czlowiek zmienił taktykę, przemianował Andreę na defen. pomocnika, wprowadził (niczym ojciec) Kakę do pierwszego składu (poświęcając gwiazdy: Rivaldo czy Rui Costę). Zaczęliśmy grać SKUTECZNIE, moze nie fantazyjnie (pamiętacie ciągłe 1-0...). No i zdobyliśmy LM. Pamiętam ten finał jak dziś, zresztą pod wpływem gorączki i choroby, był to dla mnie szczęsliwy dzień. Wygraliśmy dzięki własnej konsekwencji, dzięki grze całego zespołu, dzięki fantastycznemu Shevie. Nadszedł kolejny sezon. Graliśmy fantastycznie, cudownie. Serie A było zdecydowanie nasze. To był najlepiej grający Milan w dziejach Ancelottiego. I nadszedł... mecz z Deportivo... Wygraliśmy po pięknej grze zwłaszcza Kaki i Pirlo. Przed rewanżem każdy sobie myślał, że taka firma jak Milan nie może juz odpaść aż nagle przyszedł horror, dramat, katastrofa. To była pierwsza oznaka słabości naszego trenera. Nie potrafił zmotywować, nie potrafił przygotować do (wydaje sie) prostego spotkania. Wyszło na jaw, że nasz zespół jest słaby mentalnie, że gdy się przyciśnie do muru - ginie pod ostrzałem napastnika. Wygraliśmy ligę... a treener pozostał. Nastepny sezon ukazał kolejne słabości zespołu. W lidze mieliśmy fatalny koniec, ligę mistrzów w dziecinny sposób przegraliśmy (patrz: jak z Depo, ach ten finał z Liverpoolem), nie zdobyliśmy NIC, dosłownie NIC! I co sie stało po tak nieudanym roku? DOSŁOWNIE NIC!!! /nie chciałem wiecej pisać o sezonie 04.05 bo i tak wiele zostało powiedziane/. Letnie Mercato zostało przespane. Gila, kontuzjowany Jankul czy bezsensowne transfery Vieriego czy Vogela to niezbyt udane lata 2005 (oprócz napastnika z Parmy). W styczniu możemy napisać ze gramy źle... Zespół nie ma motywacji, nie potrafi grać w meczach wyjazdowych (przypomina sie syndrom Deportivo), gdzie wystarczy tylko pressing i mądrzejsza gra i nasz zespół nieistnieje... Dlaczego tak się dzieje?
1/ Galliani/Berlusconi - tak naprawdę te dwie osobistości rządzą w klubie. Robią transfery, tworzą "rodzinną atmosferę" która dla mnie jest chorym pojęciem, bo np. kończy się na tym że nie można zwolnić z klubu dziadka Costacurty z wiadomych powodów.
2/ Ancelotti - trener bez przyszłości w ACM. Mnostwo błędów "przeszłości" któe doprowadziły do katastrofy (Deportivo, Liverpool, Juventus), czy też prawie doprowadziły do tego (np. PSV), zero myśli taktycznej, zbyt duże przywiązanie do nazwisk (patrz: Dhorasoo kosztem Seedorfa - rok temu), nie umiejętność zmotywowania zespołu w trudnych chwilach, kłopoty z maluczkimi.... brawo należą mu się tylko za pierwsze 1,5 sezonu, reszta to spadek po równi pochyłej...
3/ Piłkarze. Praktycznie każdy z nich ma coś na sumieniu. Wielu z nich wie samemu że zawiniło, jednak wiedzą że tutaj praktycznie nic im nie grozi. Mamy przeciez rodzinną atmosferę, prawda? Kto ich zwolni? Kto wymieni? Dlaczego Kaładze wspominał coś o nazwiskach które grają? Że nie grają najlepsi? Co sie dzieje z tak sławną już obroną Milanu? Dlaczego w poszczegolnych spotkaniach brakuje im kilkakrotnie tak ważnej koncentracji? Dlaczego tracimy tak dużo bramek przy stałych fragmentach gry? Dlaczego męczymy sie ze słabeuszami? To tylko nieliczne pytania powiazane z graczami naszego ukochanego zespołu... Przy okazji na te pytania nie potrafiłby nawet odpowiedzieć sam Ancelotti (a moze stwierdziłby że zespołowi brakuje "ciągłości"...)

Co sie więc stanie? Ja jestem niestety pesymistą... Nasz zespoł sie starzeje, a nie widać następców. Transfery powinny być przeprowadzone już w tym miesiacu by taki zawodnik mógł się zgrać z drużyną, poznać ją od środka, zaznajomić z taktyką... Takowe rzeczy jednak nie następują wiec ... modlę się tylko byśmy nie stali się drugim Realem Madryt.

Na tym skończę. Na pewno zapomniałem o wielu faktach które pominąłem, być moze odnotuję je kiedyś indziej...

Pozdrawiam
 
 
skopi 
Milanista




Dołączył: 20 Lip 2003
Skąd: Ruda Śląska
Wysłany: Nie Sty 22, 2006 01:27   

Miałem pecha bo nie śledziłem dyskusji od początku i chcąc sie wypowiedziec to poświęciłem ponad godzine na lekture postów no i nareszcie moge wyrazic swoje zdanie w tym temacie...
Jezeli chodzi o obecny sezon to uważam ze główną przyczyną słabszych wyników Milanu i tragicznej wrecz niekiedy gry niektórych zawodników jest porażka w Stambule. Drużyna była rozbita i zdruzgotana po przegraniu wygranego finału LM. Zawodnicy stracili motywacje do gry, niektórzy chcieli odejść. Sezon zaczynał sie pod presja porażki z Liverpoolem a zawodnicy i trener na siłe wmawiali wszystkim ze zapomniano juz o tym zdarzeniu i ze czas zaczać nowy sezon....
Jednak to ze wtedy własnie przegraliśmy odbiło i nadal odbija swoje piętno na drużynie i widac to po braku zaangażowania niektórych graczy czy tym ze cała drużyna w niektórych meczach po prostu nie ma pojecia co ma grac....
Przed przegranym finałem LM stanowilismy monolit szczególnie obrona w poprzednim sezonie była godna podziwu obrońcy byli wspaniali a Dida przechodził sam siebie...
Teraz o formie obrony i Didy lepiej nie wspominac...
Oczywiście nie wszystko co sie obecnie dzieje złego w Milanie jest skutkiem meczu w Stambule bo brak koncepcji gry w danym meczu to nie watpliwie wina trenera, złego ustawienia, samych piłkarzy jak podeszli do meczu czy tez przeciwnika który po prostu nie pozwala na zbyt wiele
Ale smutne jest to ze w poprzednim sezonie grał praktycznie identyczny skład i było pięknie (z wyjątkiem końcówki sezonu) a teraz ten sam skład personalny który pomimo tego ze jest juz ograny i wymaga zmian składa sie nadal z zawodniów wybitnych a nie potrafi ze sobą grac...
Pojawił sie problem braku rotacji w składzie stosowany w poprzednich latach z pozytywnym efektem. Juz wielu przede mną pisało ze Carlo gra 1 składem co dziwi i to nawet bardzo w przypadku meczu ze słabszymi przeciwnikami gdzie z powodzeniem mozna przećwiczyć czy wypróbowac nowe warianty czy nowych graczy wkomponowac w drużyne... ale jak by na to nie patrzec jest to najsilniejszy skałd Milanu i w tym składzie Milan dawał radę każdemu.
Można tu przypomniec jedyną porażke w lidze Juve własnie z Milanem gdzie juz do przerwy 3-0 prowadzili czerwono czarni a juve wrecz nie istniał. Można więc poniekąd ustprawiedliwiac Carlo ze gra 1 składem kiedy drużyna prezentuje słabszy poziom bo wystawia to co ma najlepsze.....
Jednak pozostaje kwestia ze jezeli wprowadzano by regularnie wartościowych zmienników w miejsce starej gwardii to nie trzeba by było ogrywac wszystkiego żelazną 11 która to juz tak a zelazna nie jest...
Przez kilka sezonów sprowadzano wielkie nazwiska i przewaznie były to udane transfery (Rui Costa, Kaka, Nesta, Stam) w poprzednim i obecnym sezonie większosc transferów to moze nie tyle nie niewypały co zawodnicy wogóle nie dostają szansy gry co w rezultacie prowadzi do małej możliwości zmian personalnych w razie koniecznosci....
Nie wspominając o transferach typu Vieri który nie wiadomo po co przyszedł poszwendał sie troche po boisku w kilku meczach , narobił tylko zamieszania i poszedł tam gdzie tylko ktos zechciał mu płacic...
Wina lezy po stronie zarówno trenera za nie wprowadzenie do zespołu elementu rywalizacji o miejsce w składzie przez co piłkarze pewni swego nie trenuja tak ciezko jak powinni i nie angazuja sie na całego podczas meczu jak i do działaczy którzy kupuja zawodników nie pasujacych do koncepcji trenera i wtracaja sie gdzie tylko sie da w sprawy które nie powinny byc wogóle zależne od prezesów tylko od kompetentnych fachowców (np skład zespołu ustala trener i nie powinno byc mataczenia w składzie pod kątem zasług czy nazwiska danego gracza)
Nie jestem zwolennikiem zwolnienia Carlo przed koncem sezonu bo po co robic zamieszanie.. liga juz raczej stracona ale w LM kto wie dlatego nie ma co wprowadzac niepotrzebnych zmian w trakcie sezonu..
Nowe twarze w przyszłym roku sa niezbedne i to kilka i najlepiej juz z wyrobioną renomą i z chęcią zdobywania trofeów której to zaczyna brakowac co poniektórym Milanistom.
A prezesi z Berlusconim i Gallianim na czele niech ograniczą swoje role do podpisywania czeków za transfery zawodniów wybranych przez trenera i do zasiadania w loży VIPów podczas meczu a wszystko powinno wrócić do normy..

A na zakończenie bo sie chyba za duzo juz rozpisałem to nie moge pojąc jak to sie dzieje ze jednego dnia Carlo nastawia psychicznie i fizycznie zespół na 4-1 z Deportivo zeby 2 tygodnie pozniej nie potraficz umiejętnie bronic wyniku i w stylu wszystkich Włoskich drużyn na wyjazdach pykac spokojnie z kontry i Milan polega 0-4...
A sytuacja kiedy to w pierwszej połowie meczu Milan demoluje Liverpool, którego zawodnicy sa bazradni jak małe dzieci (Gerrard prawie sie popłakał przy wznowieniu gry po stracie trzeciej bramki) a wystarczy 6 minut zeby sprawnie działająca machina piłkarska, nie tracąca w LM gola prze ponad 800 minut traci 3 gole i w rezultacie przegrywa finał
Co takiego sie stało ze do teraz wspominamy te smutne wydarzenia które były wrecz nie możliwe a jednak sie tak własnie stało.... co w głowach i nogach piłkarzy i w pomysłach trenera zawiodło albo nie zadziałało ze przeciwnicy potrzebujący cudu ten cud dostali
_________________
MILAN FOREVER - FROM CRADLE TO THE GRAVE!!!!!!


Spis filmów o Milanie na:
http://skopi.elsat.net.pl/mov/
 
 
 
ostry 
Milanista




Dołączył: 20 Wrz 2003
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Nie Sty 22, 2006 12:06   

Przed finalem w Istanbule tez nie zawsze bylo tak rozowo, przypomnij sobie Mości rewanz z PSV, ale oczywiscie masz racje ze gralismy znacznie lepiej, szczegolnie w obronie.

Ja jeszcze sie zastanawiam co sie stalo z pomoca psychologiczna, przeciez przed sezonem wspominano cos o specjalnym pokoju, o dolaczeniu do druzyny psychologa. Jesli tak sie stalo to chyba trzeba sie tego pozbyc bo efekty sa odwrotne do zamierzonych.
 
 
 
suchy 
Milanista z Klasą



Dołączył: 29 Gru 2003
Skąd: Gdynia
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 00:47   

Na jedno pytanie juz mamy odpowiedz, Carlo zostaje z nami na przyszly sezon i to znow pod jego wodza przyjdzie nam staczac kolejne boje. Ostatnie mecze, w ktorych Milan pokazal sie z bardzo dobrej strony pokazaly takze, ze druzyna tak jak wiekszosc tutaj uwazala (sam miewalem takie mysli :P ) nie jest calkowicie wypalona i ma jeszcze sobie, a takze kibicom cos do udowodnienia. Wprawdzie pobudka nastapila zdecydowanie zbyt pozno lecz dzieki ostatnim wystepom mozemy patrzec z nadzieja w najblizsza przyszlosc. Szczegolnie krytykowana zewszad i niemal od poczataku sezonu gra defensywna ulegla niespodziewanej metamorfozie, a bilans spotkan bez straconej bramki w rundzie rewanzowej jest imponujacy, biorac pod uwage fakt jak wygladalo to w pierwszej czesci sezonu. Na pewno duza w tym zasluga Kaladze, ktory razem z Nesta stworzyl bardzo solidny blok defensywny, a do tego dochodzi zwyzka formy u Serginho, ktory na dobre wywalczyl sobie miejsce na lewej flance. Co by nie mowic jest to zasluga Ancelottiego, ktory zdecydowal sie postawic na tych wlasnie zawodnikow nie raz wczesniej zawodzacych. Poza tym mozna zaobserwowac, iz Milan nie ryzykuje juz tak wiele jak we wczesniejszych meczach. Gramy bardziej rozwaznie, w odpowiednich momentach karcac przeciwnika. Jednym slowem gra ulegla zdecydowanej poprawie, a tak dlugo zagubiona ciaglosc w koncu powrocila ;) Pytanie czy to tylko krotkotrwaly wzrost formy czy tez rzeczywiscie Milan odnalazl swoj wlasciwy tor, ktorym bedzie podazal przez najblizszy czas? Z tym samym trenerem, ale czy z tymi samymi zawodnikami? Na razie mamy pewnosc, ze kontrakt o kolejny rok przedluza Costacurta. Co z pozostalymi? Czy polityka nie sprzedawania wielkich mistrzow zostanie podtrzymana i przed nastepnym sezonem dojdzie tylko do drobnych korekt? Mam nadzieje, ze Carlo jasno okresli swoich faworytow, pilkarzy ktorych widzialby w naszych barwach. Spodziewam sie wiekszego zdecydowania w poczynaniach naszego trenera, ktore jasno okreslalyby jak Milan bedzie wygladal w sezonie 06/07.
 
 
kuba1899 
Milanista




Dołączył: 28 Lip 2003
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 09:34   

No wlasnie... czy jest to tylko chwilowy zryw? Jak popatrzymy na nasz blok obronny (ktory opuszcza Stam, a Sergio i Paolo maja sie ku koncowi karier), to optymizmem to nie napawa. Faktycznie forma przyszła pozno, ale jak mamy przed soba tylko lige mistrzow, to moze jest to akurat dobry prognostyk.
Carletto do 2008? Czy on jeszcze sie nie wyspal? Mialem naprawde szczera nadzieje ze artykuly o jego przejsciu do realu beda prawdziwe. A tu taka informacja, ktora doprowadzila do rozstroju zoladka i kiepskiego humoru. No ale juz tyle przezylismy, wiec i to chyba przetrzymamy. Carlo zrobil bardzo duzo, ale moim zdaniem nie byl to najlepszy ruch. Tak samo jak Billy. Czy nie moglby zakonczyc kariery w stylu Baresiego czy niedawno Albertiniego, tylko ciagnac ten swoj wozek? Moze nie zagral najgorzej w ostatnich meczach, ale sa zawodnicy ktorzy zagraliby lepiej. I o to w pilce i milanie chodzi. Grac najlepiej! a nie nienajgorzej.
Ruchy transferowe: podobno bardzo blisko jest Barzagli. To dobra wiadomosc. Go0rsza wiadomosc to Poulsen. I co dalej? Czy znow zadowolimy sie jednym lub 2 zawodnikami ze sredniej polki? W przypadku masowych zbrojen konkurencji, moze okazac sie to samobojem i skonczymy przyszly sezon nizej niz Inter, a to bolaloby jak mało co...
_________________
Dumny po wygranej, wierny po porażce!! Incubo rosso nero!!
 
 
 
droc 
Milanista z Klasą




Dołączył: 04 Maj 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 09:40   

suchy napisał/a:
Na jedno pytanie juz mamy odpowiedz, Carlo zostaje z nami na przyszly sezon i to znow pod jego wodza przyjdzie nam staczac kolejne boje.


suchy - nie koniecznie ;-) Przedłużony kontrakt wcale nie oznacza, że Carletto ma spokojną robotę do czerwca 2008. Przykładów daleko szukać nie musimy - zobacz co Filipiak zrobił z trenerem Stawowym. Najpierw mu przedłużył kontrakt o 10 lat a po niecalym miesiącu zwolnił go pod byle pretekstem :dunno:
Wydaje się to dla krytyków Ancelottiego dobrą wiadomością ;-)

pzdr,
_________________
['] C.A.R.E [']
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 12:06   

Pytanie: Dokad zmierzasz Milanie?
Odpowiedz wczesniejsza: Na pewno do niczego dobrego. Trener wypalony, zawodnicy nie maja motywacji, na grze odbija sie brak dobrych transferow latem.
Odpowiedz obecna: Mozliwe, ze po triumf. Trener poukladal na nowo zespol, po czasie eksperymentow z 4-4-2, powrocil do sprawdzonego "romba" i druzyna znow gra dobrze. Pilkarze po kolei odzyskuja wysoka dyspozycje, ktora utrudnia misterowi wybor pierwszej jedenastki. Olbrzymie problemy z brakiem wzmocnien w obronie i kontuzjami kluczowych defensorow, zostaja pokonane dzieki przestawieniu kilku pilkarzy na nowe pozycje. Stam ze srodkowego staje sie prawym obronca, Kaladze z lewej strony przechodzi do srodka, a uzywany wczesniej nawet jako napastnik Serginho, odnalazl sie na lewej stronie bloku defensywnego. W zespole jest dobra atmosfera, rywalizacja o miejsce w skladzie i wola zwyciestwa.
Odpowiedz po zakonczeniu sezonu: ?
Pzdr.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
malutki 
Milanista




Dołączył: 17 Lip 2005
Skąd: Łódź
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 14:58   

Obecny sezon jest bardzo dziwny, właściwie można go podzielić na dwie części. Runda pierwsza - kiepski Milan, runda rewanżowa - zupełnie odmieniona drużyna. Kilkanaście postów wyżej pisałem moje zdanie na temat sytuacji w drużynie (gdy to pisałem, była naprawdę nieciekawa :) ). Winą obarczyłem Ancelottiego. Fatalna gra w obronie, dużo wpuszczonych bramek i porażki ze średniakami. Mister nie umiał podjąć jakiś właściwych kroków, do tego doszły kontuzję Maldiniego, Cafu, Ambrosiniego. Jankulovski bez formy, Pirlo bez formy. Źle się działo. Nadeszła runda rewanżowa, a tu niespodzianka. Bilans bramek w tej rundzie to 24-2, natomiast bilans wyników to 8-3. Mowa tutaj o Serie A, gdyż w Lidze Mistrzów spisujemy się bez zarzutu. Bardzo dobrze grająca obrona z Nestą i Kaładze w środku, fenomenalny Serginho na lewej obronie i bardzo przyzwoity Stam na prawej. Czy to zasługa Ancelottiego? Tak, umiał poukładać grę defensywną, zaczął korzystać z usług Vogela, który całkiem dobrze się spisuje, do tego dochodzi bardzo dobra forma Inzaghiego, który strzela jak natchniony i mamy bardzo dobre wyniki. Zadowolony z obecnej rundy musi być także Galliani oraz Berlusconi, którzy przy krążących plotkach o zainteresowaniu Misterem Realu, postanawiają przedłużyć z nim kontrakt. Ale to nie koniec 'nowinek'. Kontrakt przedłuża też... Costacurta. Billy mógłby wreszcie dać spokój i zrezygnować. Piękny mecz pożegnalny, jak Albertiniego i żegnaj Billy. Zapisałeś się wielkimi literami w kartach historii Milanu, jednak każdy kiedyś musi zawiesić buty na kołku. Zrozum to. Galliani, przedłużając kontrakt z Ancelottim obdarzył go wielkim kredytem zaufania. Zagrał Va banque. Scudetto już jest w Turynie, została Liga Mistrzów. Jeśli ją wygramy, większość będzie chwaliła Gallianiego za przeczucie i dobre posunięcie, jednak co będzie jeśli nie wygramy Ligi Mistrzów? Drugi sezon bez trofeów dla drużyny takiej, jak Milan, to fatalna passa. W dodatku przedłużanie kontraktu z wiekowymi zawodnikami. Czy to jest w porządku? Moim zdaniem nie! Milan jest drużyną, która mimo wszystko, zmian potrzebuje. Mam też teorię taką, że przedłużenie kontraktu z Ancelottim, a więc zaufanie mu na kolejny sezon zobowiąże działaczy do paru ciekawych transferów. (Henry, Ballack, Gallas, Cris, Alex, RVN) - wiele się mówi.

Podsumowując, liczę na to, że zrobimy w letnim mercato parę ciekawych transferów. A, że Ancelotti zostaje? Nie moja była to decyzja, ja wstrzymałbym się do końca sezonu.
 
 
 
Wolin1991 
Milanista



Dołączył: 05 Mar 2006
Skąd: Ruda Ślaska
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 16:23   

Kontrak Zostal Przedluzony Bedzie Obowiazywal Do 30 czerwa 2008 roku
Wedlug Mnie Powini Poczekac Do Konca Sezonu Ale Cuz Decyzja Jest I Trzeba Sie Z Niom Pogodzc I Teraz Zobaczymy Co Zrobi W Okienku Transferowym Bo Wzmocnienia Som Potrzebne ;/

***
Warto by bylo, zebys zapoznal sie z regulaminem i slownikiem ortograficznym.

Admin
 
 
 
TomekW 
Administrator




Dołączył: 02 Lip 2003
Skąd: Tullamore
Wysłany: Śro Mar 22, 2006 21:22   

kuba1899 napisał/a:
Tak samo jak Billy. Czy nie moglby zakonczyc kariery w stylu Baresiego czy niedawno Albertiniego, tylko ciagnac ten swoj wozek? Moze nie zagral najgorzej w ostatnich meczach, ale sa zawodnicy ktorzy zagraliby lepiej. I o to w pilce i milanie chodzi. Grac najlepiej! a nie nienajgorzej.


Przyznam, ze nie bylem zadowolony, kiedy przeczytalem na oficjalnej, ze Costacurta zostaje na kolejny sezon. Potem jednak przyszlo mi do glowy, ze to wcale nie musi byc zle rozwiazanie. Od przyszlego sezonu bedzie obowiazywac przepis o koniecznosci posiadania w kadrze okreslonej ilosci wychowankow. Billy jest wychowankiem, wiec wcale nie musi grac, a i tak sie przyda klubowi ;)

PS: Radeo i nielot odgrazali sie, ze jeszcze sie wypowiedza, bo nie chca wystrzelac wszystkich argumentow na poczatku.. Cos milcza ;) Radeo chwilowo nie moze, ale czekamy na wypowiedz nielota :P
_________________
Abbiamo un grande sogno in fondo al nostro cuore
vedere il grande Milan che vince il Tricolore
 
 
 
malutki 
Milanista




Dołączył: 17 Lip 2005
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 21:22   

Co tu dużo mówić, czas odświeżyć wątek, gdyż podobne kwestie poruszane są w tematach meczowych, a nie do końca dotyczą danych spotkań...

14 miejsce w lidze, 7 punktów, ujemny bilans bramkowy - to 'dokonania' Milanu w obecnym sezonie. Gdyby nie kara punktowa, mielibyśmy ósme, może siódme miejsce.

Drużyna, która miała walczyć na dwóch frontach o najwyższe cele, jest w chwili obecnej ligowym średniakiem, a pierwsze miejsce w grupie LM zawdzięcza chyba tylko temu, że trafiła na takich supermocarzy, jak AEK Ateny, Anderlecht, czy najlepszy z tej trójki Lille, którego nie umieliśmy pokonać na ich terenie. Tak jak pisał Carlo, pierwszy dzwonek sygnalizujący koniec jakiegoś okresu padł w La Corunii, by wyraźniej dać sygnał po Stambule. Wtedy to był najlepszy czas na zmiany, jednak zmiany nie zaszły. Uśpił nas ostatni sezon, w którym to zdobyliśmy 88 punktów, strzelając niesamowitą ilość bramek, a afera Calciopoli była dobrym argumentem dla zarządu, że gdyby nie przekupieni sędziowie, mielibyśmy tytuł mistrzowski.

Szanuję zarząd, który przez ostatnie dwadzieścia lat wiele osiągnął, szanuję Ancelottiego, który może nie ma osiągnięć trenerskich porównywalnych z Capello czy Lippim, lecz to właśnie on pozwolił mi oglądać takie mecze, jak 4-1 z Deportivo, 3-2 z Interem, czy pierwszą połowę Stambułu. A o to właśnie chodzi (przynajmniej mnie), by futbol cieszył oko. Dlatego nie podobała mi się taktyka Capello, w której to Juventus wygrywał głównie 1-0 po brzydkich spotkaniach. W chwili obecnej, nie dość że przegrywamy, to jeszcze gramy nie za ładnie, delikatnie to ujmując.

Gdyby przyjrzeć się przyczynom obecnej sytuacji, można by znaleźć kilka czynników takiego obrotu sprawy:

1. Transfery
Odszedł Stam - uznany obrońca o wyrobionej marce i doskonałych umiejętnościach, na którego można było liczyć. Kto przyszedł? Podstarzały Favalli i niewypał (delikatnie mówiąc) Bonera. Odszedł Shevchenko - tego komentować chyba nie musimy. Piłkarz, który ciągnął grę, który potrafił wziąć ciężar gry na siebie i w pojedynkę wygrać spotkanie, który (tak mi się wydaje) podejmując samodzielne decyzje, nie zawsze zgodne z zaleceniami trenera, decydował o losach spotkania. Cecha geniusza, a Sheva był i jest piłkarskim geniuszem. Kto przyszedł? Oliveira, znakomity zawodnik, co pokazuje na boisku, grając z każdym mecem coraz lepiej, ale Shevą nigdy nie będzie. Odszedł Vogel, moim zdaniem bardzo dobry gracz, przyszedł Brocchi który godnie zastępuje Szwajcara. Tyle o transferach. Borriello nie jest wart wspominania, czwarty napastnik, tyle.

(resztę dopiszę wkrótce, teraz muszę się uczyć, jutro koło :P )
 
 
 
pionka 
Milanista



Dołączył: 30 Lip 2003
Skąd: Bochnia
Wysłany: Pon Lis 20, 2006 22:54   

malutki napisał/a:
14 miejsce w lidze, 7 punktów


15 miejsce w lidze, 8 punktów ;)
 
 
 
Carlo 
Milanista z Klasą



Dołączył: 13 Sie 2003
Skąd: Byszyce
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 09:49   

Przenoszę wątek z meczu Empoli-Milan
mosci napisał/a:

nie rozumiemy sie...
nie zgadzam sie z przesadzaona krytyka, wyolbrzymiana.
najlepiej dam przyklad:
kupujemy Favalliego - od razu krytyka i wyzywanie zarzadu i samego zawodnika. czy takie cos jest zasadne, gdy on jeszcze nie zagral meczu w naszych barwach? wiekszosc z tych co tak pisali nie przypomina sobie nawet sprawy Pancaro. przyszedl tak samo jak Favalli i gral bardzo dobrze. nie powinno sie oceniac zawodnika tylko patrzac na jego nazwisko czy wiek.

kolejna sprawa to mecze. bzdurnym jest mowienie po kilku nieudanych meczach o straconym sezonie i 0 szansa na jakikolwiek sukces, lub nawet bedac w takiej sytuacji jak my teraz, mowic o serie B. jest to poprostu nieuzasadnione moim zdaniem. patrzac na poprzednie lata, na nasza kadre, nikt o zdrowych zmyslach nie powinien mowic takich rzeczy. nawet jak jest wzburzony po porazkach.
taka sama sytuacja ma miejsce przy pochwalach. klub wygrywa np. 3 mecze z rzedu. czy jest to powod do mowienia, ze jest najlepszy? tenisista wygrywa mecz - czy jest to powod do tego by mowic o nim jako o potencjalnym zwyciezcy turnieju? nie sadze.

czy teraz sie rozumiemy?


Rozumiemy się ale nie zgadzamy :box:
Wracam do tego o czym mówiłem wcześniej. Każdy ma prawo krytykować, jeśli ma tylko jakieś argumenty.Przyjście Favallego? Oczywiście można było skrytykować już przed jego przyjściem. Nie trzeba być wielkim ekspertem aby stwierdzić że zawodnik ten ustępuje znacznie klasą Stamowi, któremu dorównuje co najwyżej ilością dni spędzonych w gabinetach lekarskich, a może nawet go przewyższa :wall2: Nie rozumiem jak można porównać transfery Pancaro i Favallego. Pancaro przychodził do prawdopodobnie najmocniejszego klubu na świecie, grającego świetną piłkę, konkurencyjnego na każdej pozycji. To był dodatek do świetnie funkcjonującej maszyny. Teraz przy coraz starszej obronie, odejściu bardzo ważnego ogniwa jakim był Stam wzmacniamy (?) się Bonerą i Favallim. Do tego odmawiasz wszystkim prawa do wypowiedzenia zdania na ten temat, bo Tobie wydaje się to wyolbrzymione.

Mówisz, że nikt nie ma prawa mówić o straconym sezonie jeszcze przed jego rozpoczęciem, patrząc na nasze osiągnięcia z poprzednich lat. Pewnie byłeś tego samego zdania w trakcie sezonu 1996/97. Przecież rok wcześniej zdobyliśmy scudetto a dwa lata wcześniej graliśmy w finale CL. Jak to możliwe że w 97 roku wylądowaliśmy na 11 miejscu? Wielu ludzi, także z tego forum już przed startem sezonu uważało, że nie mamy na tyle konkurencyjnego składu aby walczyć o CL czy scudetto. Życie pokazało, że takie głosy były uzasadnione, ba nawet jest gorzej niż większość przewidywała. Nie widzę natomiast argumentów na tezę postawioną przez Ciebie (pośrednio), że wszystko jest możliwe, że nadal mamy szansę wszystko wygrać i po kilku przegranych meczach nie ma podstaw do stwierdzenia, że jest to stracony sezon. Może podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami na ten temat.

Ja osobiście uważam, że nadal stać nas na 4 miejsce, lecz jest to spowodowane słabiutkim poziomem Serie A po powiększeniu ligi. Kto pamięta lata 90, gdzie włoskie kluby dominowały we wszystkich trzech rozgrywkach europejskich ten wie o czym mówię. Wtedy takie zespoły jak Parma, Torino, Sampdoria wiele znaczyły nie tylko we Włoszech. Praktycznie każdy średniak miał w swoim składzie znaczących reprezentantów wielu krajów. Teraz w lidze średniakami są takie zespoły jak Livorno czy Chievo, które odpadają z rozgrywek europejskich z "potentatami" typu Lewski Sofia. Milan zapewne wróci do równowagi i po serii kilku zwycięstw wróci do czuba tabeli.
Na sukces w CL stać nas przy nieprawdopodobnym szczęściu, świetnym losowaniu, wielkim kryzysie formy największych rywali. A prawo do konstruktywnej krytyki ma każdy i to w każdym momencie :piwo:
Pozdrawiam
_________________
Leopolis semper fidelis!
 
 
 
Mości 
Milanista z Klasą



Dołączył: 14 Sty 2005
Skąd: Katowice...
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 13:05   

Carlo napisał/a:

Wracam do tego o czym mówiłem wcześniej. Każdy ma prawo krytykować, jeśli ma tylko jakieś argumenty.Przyjście Favallego? Oczywiście można było skrytykować już przed jego przyjściem.

jak mozna krytykowac zawodnika na zapas? mozesz powiedziec, ze nie odpowiada Ci jego gra w poprzednim klubie, ze Twoim zdaniem nie bedziemy mieli z niego pozytku bo jego styl gry nie odpowiada Twojemu pogladowi na zawodnika grajacego na jego pozycji. ale wywprzedzac faktow nie mozna.

Carlo napisał/a:
Teraz przy coraz starszej obronie, odejściu bardzo ważnego ogniwa jakim był Stam wzmacniamy (?) się Bonerą i Favallim. Do tego odmawiasz wszystkim prawa do wypowiedzenia zdania na ten temat, bo Tobie wydaje się to wyolbrzymione.

co Ty gadasz? jakiego prawa do krytyki odbieram? tlumacze Ci z uporem maniaka, ze chodzi mi o krytyke nie majaca jeszcze podstaw w jakiejkolwiek postawie zawodnika na boisku! bo jak mozna krytykowac kogos za slaba gre w Milanie, jak jeszcze nie rozegral zadnego meczu? no wytlumacz mi to!
mozesz mowic o tym ,ze taki Favalli czy Bonera - patrzac na ich postawe w poprzednich klubach - nie daja gwarancji do zastapienia lepszego Stama. ale to jest przypuszczenie (prawdopodobne, ale jednak nie pewne). nadal bede sie przeciwstawial przesadzaonym sadom. tylko tyle.

Carlo napisał/a:
Mówisz, że nikt nie ma prawa mówić o straconym sezonie jeszcze przed jego rozpoczęciem, patrząc na nasze osiągnięcia z poprzednich lat.

najpierw trzeba ustalic co to jest stracony sezon. jesli jest nim brak jakiegokolwiek pucharu to znaczy, ze poprzednie 2 byly straconymi sezonami. tak wiec masz racje. sezon najprawdopodobniej bedzie stracony tak jak 2 poprzednie i wiele innych w historii Milanu, gdy na koniec sezony nie mieli zadnego pucharu. Inter jest wiec lepszy, gdyz kilka sezonow z rzedu zdobywali puchary - puchary wloch. wszystko jasne.

Carlo napisał/a:
Nie widzę natomiast argumentów na tezę postawioną przez Ciebie (pośrednio), że wszystko jest możliwe, że nadal mamy szansę wszystko wygrać i po kilku przegranych meczach nie ma podstaw do stwierdzenia, że jest to stracony sezon. Może podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami na ten temat.

sluchaj. jesli gramy w jakichs rozgrywkach to mamy szanse je wygrac - mam racje? bedac w Serie A jeszcze we wrzesniu (do czego sie odnosze w moim podejsciu do niuzasadnionej krytyki) i nawet po 2 remisach z rzedu nasze szanse na Scudetto nadal byly realne. uzywajac Twojego argumentu o spogladaniu na poprzednie sezony, bylo realne, gdyz w poprzednim sezonie uzyskalismy 12 ptk przewagi nad Interem.
przy stracie 22 ptk taka szanse raczej jest znikoma.

Carlo napisał/a:
Ja osobiście uważam, że nadal stać nas na 4 miejsce

ja tez tak uwazam, bo mam ku temu odpowiednie argumenty (tak jak mowisz - argumenty).
wniosek taki wyciaga z tego iz:
-przyczyna naszej zlej postawy moze byc spowodowana gorszym przygotowaniem do sezonu i brakiem odp. wypoczynku (nie usprawiedliwie to tak slabej postawy ale moze miec wplyw). moze to byc nadrobione, ale na to potrzeba czasu.
-mimo, iz nazwiska nie graja to jednak patrzac na naszych zawodnikow i na ich gre gdy sa w formie, mozna mniemac ze zaczna znowu seryjnie wygrywac mecze.
-patrzac na pozycje Milanu w tabelii w ostatnich latach.
-mobilizacja zawodnikow, chcacych udowodnic, ze "pogloski o ich smierci sa mocno przesadzone".

a teraz znajdz mi jakies argumenty na poparcie pogladu - "Milan po sezonie w Serie B". wlasnie ten poglad skrytykowalem jako nieuzasadniony.

Carlo napisał/a:
Na sukces w CL stać nas przy nieprawdopodobnym szczęściu, świetnym losowaniu, wielkim kryzysie formy największych rywali.

no popatrz. jednak mamy szanse :wow:

Carlo napisał/a:
A prawo do konstruktywnej krytyki ma każdy i to w każdym momencie

alez oczywiscie, ze do konstruktywnej ma. konstruktywnej i popartej argumentami.


pzdr.
_________________
Głupich nie sieją - sami sie rodzą...

Aladino Gilardino /o\
Pato \o/
 
 
 
bogiel 
Milanista




Dołączył: 19 Lip 2003
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 13:35   

Mamy kryzys, jednak najgorsze jest, że Ancelotti nie ma pomysłu, by z niego wyjść. Ciągle gramy tym samym ustawieniem, do ktorego nie mamy zawodnikow. Jedyne zagrożenie jakie stwarzamy to strzały z dystasnu. W ostatnich kilku meczach zupełnie nie graliśmy skrzydłami, a Ancelotti nic nie robi, by to poprawić. Nie ma on lepszego bądź gorszego planu wyjścia z kryzysu. Ancelotti nie ryzykuje i nie próbuje wystawić Kaki i Oliveiry na skrzydłach (na szpicy Gila lub Inzaghi, za nimi Gourcuff lub Seedorf), tak jakby nie wiedział, że dobrą bronią na skomasowaną obronę jest gra skrzydłami (wiem, wiem, że poza Kaką i Oliveirą nikt obecnie zdrowy nie nadaję się na tę pozycję, ale wróci Serginho, do tego w styczniu można kupić jakiegoś niezłego grajka z Ameryki Południowej i byliby zmiennicy na tę pozycję). Co Ancelottiemu szkodzi zaryzykować ? Przecież mając takich zawodników cięzko grać gorzej.


Moim zdaniem głównym powodem kiepskiej postawy Milanu nie jest odejście Szewczenki, a słaba gra skrzydłami, a właściwie jej brak. Przecież bez Ukraińca wygrywaliśmy wiele ważnych i mniej ważnych meczy. Grając bez niego mieliśmy bardzo dobry bilans (tom n wie dokładnie jaki i myślę, że nam to przedstawi ;) ). Jednak wtedy miał kto dośrodkować Inzaghiemu, Crespo lub Gili, rozciągnąć grę. A teraz ? Nie ma Serginho, któremu co prawda zdarzyło się odpuścić w obronie, ale za to w ofensywie umiał się włączyć do akcji i dośrodkować celnie na głowę kolegi z zespołu. Cafu też nie jest tym samym Cafu i nie włącza się do akcji tak dobrze i tak często jak kiedyś, jednak pomimo swoich lat bije Jankulovskiego na łeb i na szyję. O Bonerze nie ma co sie rozpisywać, bo ten zawodnik to -przynajmniej na prawej obronie - pomyłka.

Fizycznie oczywiście też w tej chwili jesteśmy słabi, ale według mnie to nie jest główny powod takiego stanu rzeczy. Forma ma ponoć przyjść po świętach, jednak do świąt jest jeszcze trochę czasu, trochę punktów do zdobycia i jak mam jeszcze ponad miesiąc czekać aż coś drgnie, to dziękuje bardzo. Słabo gramy już drugi miesiąc i ja jako kibic Milanu (i wy pewnie też) nie chcę, by drużyna Milanu przez kolejne 30 dni przypominała jedenastu chłopa, których na siłę ściągnięto z pastwiska i którym kazano grac w piłkę. Może po świętach zaczniemy grać ciut lepiej , ale wtedy może być już za późno. Tak jak za późno było w tamtym sezonie, gdy Ancelotti łaskawie dopiero po 4 miesiącach sezonu zorientował się, że gra strefą przy stałych fragmentach gry jest niekorzystna i przez to straciliśmy kilka ważnych punktów co w konsenkwencji spowodowało, że - nie biorąc pod uwagę Calciopoli - na końcu nie bylismy na pierwszym miejscu.



Reasumując:
To że mamy kryzys nie jest najgorszą rzeczą. Najgorsze jest to, że nic nie wskazuje na to, by nawet po świętach Milan zaczął grać lepiej tak, by móc konkurować w Europie, móc grać na jako takim poziomie, bo gramy ustawieniem, do którego nie mamy zawodników. Do tego należy dodać, to że drużyna nie ma charakteru, trener nie jest w stanie trafić do głów zawodników, by ci zagrali z większą werwą, z większą pasją.

Milan gra słabo ----> Ancelotti już drugi miesiąc jest bezradny i nie ma pomysłu, by poprawić grę Milanu, a gra jest tak słabo, że nowemu trenerowi cięzko będzie coś pogorszyć ----> Ancelotti powinien odejść.
 
 
Walker 
Milanista



Dołączył: 10 Gru 2003
Skąd: USA
Wysłany: Wto Lis 21, 2006 21:11   

"Make structural changes when you are at the peak of your success for it will be too late to bring about change when you are past that period as it is already too late by then"


Nic dodac nic ujac! Galliani musi odejsc. Carlo musi odejsc! za pozno na kosmetyke. trzeba rewolucji. Trzeba nowych pomyslow. Trzeba nowych wykonawcow nowych pomyslow!

[ Dodano: Czw Lis 23, 2006 09:29 ]
A teraz klasyk Galliani:

“The difference between an upright and a goal is a couple of centimetres, so I consider all those posts we’ve hit with alarming regularity to be semi-goals and that reduces the deficit we can see,”

Znaczy sie za kazde dwa slupki przynana jest nam jedna bramka? Znaczy sie my wszystkie przegrane mecze do tej pory "w polowie wygralismy"? Jak spadniemy do Serie B to "spadniemy w polowie"?. Jak odpadniemy w LM to "odpadniemy w polowie"? Jak bedziemy musieli oddac Kake to tez oddamy go tylko w polowie?

Galliani skoncz juz albo trzymaj morde na kludke i przestan osmieszac siebie, nasz ukochany klub i kibicow, ktorzy maja juz dosyc klamstw i nieudolnosci zarzadu!!!
_________________
in un mese hai perso moglie,tifosi e kakà,papi vendi la società
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group