ACMilan.PL Strona Główna ACMilan.PL
Forum polskich kibiców Milanu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Quo vadis, Diavolo?
Autor Wiadomość
Radeo 
Milanista z Klasą



Dołączył: 28 Paź 2003
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 03:07   Quo vadis, Diavolo?

Stworzyłem ten temat po tym, jak z wielkim żalem obserwowałem i sam uczestniczyłem w dyskusjach na kanale #milan.pl na temat obecnej sytuacji Milanu. Z żalem - gdyż szkoda takich płonnych dyskusji w miejscu, gdzie w rozmowie uczestniczy kilka osób (choć nie jest to byle kto), i mimo, że poziom wysoki, przydałoby się porozmawiać na różne tematy w szerszym gronie, poznać poglądy wszystkich. Poza tym, treść w takiej formie jest ulotna. Postanowiłem go stworzyć również dlatego, że trzeba się wziać, i a nuż kiedyś dostanie się 'Forumowicza z Klasą". Żartuję. Ale do rzeczy:

Sprawa tyczy się obecnej postawy naszego Milanu, postawy trenera, postawy zawodników, postawy zarządu. Sytuacja nie jest za ciekawa, widzi to każdy sympatyk rossonerich. Wszak Milan to nie byle klubik i tutaj każde miejsce od drugiego w dół jest uznawane za porażkę. Mamy półmetek rozgrywek, w lidze zajmujemy trzecie miejsce ze stratą 12 punktów do liderującego Juventusu, w 10 meczach wyjazdowych najwiecej mamy porażek, w Lidze Mistrzów też nie bez problemów i nerwów wyszliśmy z grupy, podejście naszych piłkarzy do poszczególnych spotkan pozostawia wiele do zyczenia, podobnie jak gra poszczególnych formacji, a szczegolnie linii obronnej. Ruchy transferowe są dziwne i niekiedy niezrozumiałe, wypowiedzi zawodnikow, sztabu szkoleniowego i dzialaczy przeczą temu, co obserwujemy. A przypomniec tez warto, ze wszystko zaczęło się od odpadnięcia w strasznym stylu z Champions League w sezonie 2003/2004, przez fatalną naszą postawę w zeszlym sezonie (zaczyna się maj = walczymy na dwoch frontach, konczy = lezymy na lopatkach) i trwa do dzis.

Co jest tego przyczyną? Pierwszym słowem, jakie przychodzi na myśl jest trener. Przyznam, ze kilka minut po przegranym finale z Liverpoolem przyszlo mi na mysl, ze Carletto zostanie zwolniony. Po prostu: przegrał sezon i Silvio pozegna się z nim, wybierze nastepce, dzieki któremu Milan się odrodzi. W tamtym momencie wydawalo mi się to bez sensu, przeciez co on zawinil przy tych sześciu minutach? Co zawinil w tym, ze milaniści grali w tym krotkim okresie jak sparaliżowani? Pech. Niewiele tez przegral scudetto, przez wieksza czesc sezonu nawiązując rowna i piekna walke z Juventusem. Ancelotti otrzymal kredyt zaufania od władz, tym samym otrzymal tez ode mnie, uważałem wtedy jednak, ze zmiana trenera bylaby lepszym rozwiązaniem. Bolało mnie i nadal boli, ze niektórzy sympatycy Milanu w Polsce (a jak to jest we Włoszech?) okrzyknęli go pacynką, okrzyknęli go kims manipulowanym. Ancelotti był winien wszystkich porazek, katastrof i klesk zywiolowych? Dlaczego wiec nie powiedziano mu do widzenia? Dlaczego Berlusconi nie rozstal się z nim w zgodzie i nie zlecil budowy druzyny komus nowemu? Pomijam fakt, ze Carlo sam mogl zrezygnowac. Deportivo, Liverpool? Berlusconi nie widział tego? Polityka mu zasłoniła?

Dlaczego pozwolono na to, ze nie zostal Crespo? Czy to tez wina mistera? Przeciez on chciał jego pozostania. Crespo z rozpedu mialby dzisiaj wiecej bramek niż Gilardino i strzelalby mocnym. Dlaczego 40-letniego Costacurtę uczyniono pierwszym rezerwowym na srodku obrony? Ancelotti chciał? A zarząd mu przytakiwal? Tak, Billy niech zostaje, przyda się. Winne są obie strony. Linia obrony musi być sukcesywnie przebudowywana, a nic nie zostalo poczynione w tą stronę.

Nastal nowy sezon i co? I klops. Zaczęła się oczywiście jazda po Ancelottim jak po łysej kobyle. A według mnie nie tylko on jest winien. Jeśli go broniłem, a robilem to nie raz, to z tego powodu, ze momentami naprawdę niewiele mógł zrobic. Niewiele mogł zrobic z sypiacą się defensywą, ze slabą postawą kilku zawodników, którzy bardzo zawiedli, z indywidualnymi błedami. A może wlasnie mogl zrobic? Tylko co? I co naprawde jest jego winą a co nie? Co jest winą „Didy i Nesty” (pozdrawiam pana C.)? Co jest winą „Gallianiego i Braidy”? Celowo napisałem te wyrazy w cudzysłowie.

I co trzeba zrobic i kiedy, żeby sytuację zmienić?

W tym miejscu przerwę swoją wypowiedź, bo choć mam wiele do powiedzenia, a „papier cierpliwy”, to pora już pózna, a masę wątków i argumentow chcę jeszcze zachować. Mam nadzieję, że na post niniejszy odpowiedzą zwłaszcza Ci, którzy toczyli na chacie żarliwe dyskusje i popiszą się wypowiedziami tak dlugimi i interesującymi jak to czynili tam.


****************
Dodaje sonde na zyczenie jednego z forumowiczow
Administrator

*************
Usuwam sonde na zyczenie autora tematu.
Inny admin ;)
_________________
.
 
 
nielot 
Milanista




Dołączył: 20 Paź 2003
Skąd: Kielce/Redditch
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 09:41   

Jako jeden z uczestnikow dyskusji na kanale widze, ze zostalem wywolanu do tablicy
wiec zaczynajmy...

Moim zdaniem najodpowiedniejszy moment do zwolnienia Carlo (ktorego to jestem wielkim
zwolennikiem - zwolnienia a nie Carlo) zostal juz przegapiony. Powinno to nastapic przed
obecnym sezonem i poki co widze, ze sie nie mylilem. Czy wynika z tego, ze o wszystko co zle obwiniam naszego trenera? Napewno nie o wszystko, ale uwazam, ze ma swoj spory (najwiekszy) wklad w obecna sytuacje. Kolejny winny to zarzad i ich zupelnie dla mnie nie zrozumiala polityka transerowa, gdzie zostaja zakupieni gracze ktorych "uda" sie kupic a nie tych ktorymi trener chce uzupelnic sklad (badz chce by zostali - sprawa Crespo). Tu odrazu nastepna sprawa a konkretnie wlasnie "uzupelnianie" skladu, od dluzszego czasu nasz sklad nie zostal wzmocniony tylko non-stop uzupelniany graczami ktorzy wedruja prosto na lawke. Jedyny plus tego to wzrost formy Seedorfa na ktorego napiera badz powinnien napierac Jankul - w sumie nie wazne co robi a trudno to osadzic gdyz nasz trener nie daje mu za wiele szans, wazne ze Seedorf sie przestraszyl i wreszcie gra na swoim wysokim poziomie.

Kiedy slysze po raz n-ty, ze zima nie bedzie wzmocnien a w obronie mamy samych mistrzow to mnie cos trafia i zastanawiam sie gdzie nasz vice-prezydent ma oczy. Chodz moze niech sie tak dalej pograza a i jego czas nadejdzie i w ramach paktu z Carlo obaj opuszcza Milan i zacznie sie dziac cos dobrego w naszym klubie. A uwazam, ze im szybciej to nastapi tym lepiej, chodz zdaje sobie sprawe, ze raczej tylko katastrofa w LM i SeriaA moglaby pozbawic ich pracy przed koncem sezonu.

Podsumowujac, nalezy przewietrzyc kadre ale nie tylko ta biegajaca po murawie , juz w tym marcato nalezaloby dokupic dwoch obroncow (moje typy Lugano i Oddo) zeby przez najblizsze pol roku zgrywali sie z zespolem a od nastepnego weszli pelna para do pierwszej 11 w miejsce odchodzacych defensorow (chodz Oddo to pierwsza 11 od zaraz :) ). To samo tyczylo by sie trenera (oczywiscie wiaze sie to z odpuszczeniem sezonu, a powoli dochodze do wniosku, ze tak byc powinno), ktory teraz zatrudniony mialaby spokojne pol sezonu na przestawienia zespolu i przecwiczenie wszystkich nowinek (ktorych tak mi brakuje przez cale panowanie Carlo). A od poczatku nastepnego sezonu ruszyc mocno i walczyc o wszystko jak to mamy w zwyczaju.

Tak jak Radeo nie chce pozbawiac sie calej amunicji na poczatku, wiec nie bede wdawal sie w szczegoly i narazie przekazuje zarys mojej opinii, a napewno bedzie jeszcze okazja zeby rozebrac wszystko na czynniki pierwsze :) .

Pozrawiam i wyczekuje na zdanie kolejnych zainteresowanych.
Ostatnio zmieniony przez nielot Wto Sty 17, 2006 11:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 11:19   

Dzieki Radeo za zalozenie tematu, mam nadzieje, ze bedzie sie cieszyl sporym zainteresowaniem
Jestem zwolennikiem teorii, iz obecny stan Milanu to nie tylko wina trenera. Jest on wynikiem (ten stan) postawy dzialaczy, mistera i zawodnikow (kolejnosc alfabetyczna). Rak, ktory toczy Milan rozprzestrzenil sie na rozne dzialy funkcjonowania klubu. Wyciecie tylko jednego z nich (dajmy na to trenera) bedzie tylko maskowaniem leczenia, gdyz choroba wciaz pozostanie i predzej czy pozniej znow da o sobie znac. W moim mniemaniu ten rak nosi nazwe "wielka rodzina". Skladnikami tejze sa dzialacze, trener i zawodnicy. Tak wiec po kolei.
Dzialacze
To oni rzadza klubem. To oni zatrudniaja trenera i moga takze w kazdej chwili go zwolnic. Nie uczynili tego do tej pory, wiec pewnie wydaje im sie, iz wszystko jest w porzadku. Tego rodzaju trener bardzo dzialaczom kazdego klubu by pasowal. Pracuje spokojnie, nie marudzi, nawet, gdy inni wtracaja sie do jego pracy. Mistrzem w tym jest Berlusconi. To on wymusza na Ancelottim granie do przodu, gdyz "Milan musi bawic". Jestem przekonany, ze wyniki 4-3 podobaja sie Silvio, a zachwianie proporcji miedzy atakiem a obrona wcale mu nie przeszkadza.
Dzialacze zatrudniaja takze zawodnikow. Tu pojawia sie kolejny problem. Trener praktycznie nie ma wplywu na zakupy dokonywane przez klub. Bierze kogo mu daja, bo nie ma wyjscia. Nie wywleka publicznie swojego niezadowolenia, ktore musialo byc wielkie np. z powodu niezatrzymania w Mediolanie Crespo. Kto wie ile bylo podobnych sytuacji? Trener kogos chce, a dostaje kogos zupelnie innego (vide Vieri).
Z "wielka rodzina" scisle zwiazana jest koncepcja "Milan nie sprzedaje swoich mistrzow". Spowodowala ona zastoj w pierwszej jedenastce zespolu i brak motywacji zawodnikow. Wiekszosc naszych "mistrzow" ma dlugoletnie, dobrze platne kontrakty, a takze pewnosc, ze zostana one przedluzone w odpowiednim czasie. O sprzedazy do innego klubu nie ma mowy. Dobrym przykladem jest tu Cafu, ktory jest pewny, ze czeka na niego do podpisu nowy kontrakt, sporzadzony zapewne in blanco, czyli niezaleznie od gry Brazylijczyka.
Trener
Ancelotti przychodzil do Milanu z etykietka "wiecznie drugiego". Jednak jego praca w Mediolanie temu zaprzeczyla. Wygral niemal wszystko, co bylo do wygrania. Sprawil, ze po erze Sacchiego i Capello mozemy mowic o erze Ancelottiego. To on przychodzac do Milanu pozbyl sie dotad niezastapionego Albertiniego. To on odkryl dla Milanu i reprezentacji talent Pirlo wystawiajac go na pozycji defensywnego rozgrywajacego. To on takze zaufal Kace i wystawial go kosztem wielkich Rui Costy i Rivaldo. To on wreszcie z niechcianego w Interze Seedorfa stworzyl niezastapionego pomocnika. Jego Milan gral pieknie i skutecznie w ustawieniu "romba" czy "choinki".
To wszystko zaowocowalo kredytem zaufania, ktorym obdarzyli go dzialacze, nawet gdy w ostatnim sezonie nic nie wygral (mimo, ze walczyl do konca na kazdym froncie). Takim kredytem obdarzyli go tez niektorzy kibice, w tym ja. Jednak moje zaufanie do mistera jest juz na wyczerpaniu. Wyglada na to, ze jego cykl sie konczy, tak jak konczyly sie wczesniej cykle Sacchiego czy Capello.
Zawodnicy
Nie wiem, czy wiele jest na swiecie klubow, w ktorych zawodnicy mieliby lepiej niz w Milanie. Jak pisalem wczesniej kazdy z nich jest pewny swojej "cieplej posadki" w klubie i nie bardzo musi sobie glowe zaprzatac dobra gra. Niektorzy zawodnicy przywykli takze do miejsca wpierwszym skladzie i gdy zostana posadzeni na lawce zaczynaja marudzic. Tak bylo na poczatku sezonu z Rino, ktorego wygryzl Ambrosini. Gattuso zaczal cos wtedy przebokiwac, ze latem rozwazal odejscie... Cale szczescie dla niego, ze Ambro zlapal kontuzje i Rino wrocil do skladu. W przerwie miedzysezonowej glosno lametowal Kaladze i chcial odejsc do Chelsea, gdyz bal sie rywalizacji o miejsce w pierwszym skladzie. Sheva jawnie wyraza swoje niezadowolenie z bycia zmienianym w trakcie meczu itd. Nasi zawodnicy zostali po prostu rozpieszczeni przez trenera i dzialaczy.
Remedium
Potrzebne sa powazne zmiany. Nalezy pozegnac sie z koncepcja "wielkiej rodziny" i roznego rodzaju "paktow". Kto wie czy nie beda niezbedne zmiany w kadrze zarzadczej. Dobrze by bylo jakby Berlusconi przegral wybory i znow zajal sie klubem, gdyz jak wiadomo to on dzierzy berlo ;) . Konieczna jest takze wymiana trenra. Jego czas sie konczy. Oczywiscie licze na sukces w CL i CI, ale przygotowany jestem takze na gorzkie rozczarowanie. Jestem zwolennikiem zmiany mistera po sezonie, jednak w przypadku szybkiego odpadniecia w CL, nie wykluczam zwolnienia go wczesniej (tzn. takiej mojej opinii ;) ). Niezbedne sa takze powazne zmiany w kadrze. Ten srodek mozna by zastosowac juz teraz i kupic jednego czy dwoch zawodnikow do pierwszego skladu. Jednak najpewniej nie ma sensu sie tego spodziewac. Licze wiec na zakup kilku zawodnikow klasy swiatowej, a nie jedynie zmiennikow dla dotychczasowych "wielkich mistrzow".

Przepraszam, ze tak dlugo, ale wierzcie mi, ze i tak sie ograniczalem ;) . Slowa uznania dla tych, ktorzy zdolali calego tego posta przeczytac.
Pozdrawiam.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
nonenalim 
Administrator




Dołączył: 01 Lip 2003
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 13:24   

Po ostatnich goracych i dlugich dyskusjach na ircu zaczalem sie zastanawiac co dalej bedzie. Nie ukrywam ze w mojej opinii Ancelotti musi odejsc ;] Zgadzam sie z przedmowcami, ze zawodnicy sa rozpieszczeni, a zarzad robi swoje, nie liczac sie ze zdaniem trenera. Tylko co robi w tej sytuacji Carlo? Nic. Nie potrafi/nie chce sprowadzic niektorych gwiazd do szeregu. Zarzadowi nie chce sie postawic, bo boi sie o swoja posadke. Chyba mu ta sytacja pasuje, bo swoje zarobi, a po co ryzykowac? Dla mnie Carlo stal sie trenerem bez charyzmy, takie popychadlo. Skumplowal sie z zawodnikami i jest rodzinnie, a Galliani robi co chce bo Carlo sie dostosuje i wezmie co mu dadza. Nasz Ancelotti to nie Benitez, ktory zarzadal transferow do Valencii, a jak nie to odejdzie. Nie dostal i odszedl. Teraz jest cenionym fachowcem, a nasz trener traci w oczach wielu. Nie za cale zlo odpowiada Carlo, ale on sie na to godzi, a to jest karygodne. Od czegos trzeba zaczac zmiany i trzeba zaczac od trenera. Bo nawet jesli jakims cudem Carlo lub Galliani pozbylby sie kilku zawodnikow to przyjda nowi i po krotkim czasie zrobi sie znow rodzinnie, bo od gory bedzie szla ta sama dewiza. Musi byc przerwana "lacznosc" miedzy zarzadem a zawodnikami. Zawodnicy musza poczuc, ze nie ma taryfy ulgowej i nie ma nietykalnych, a trener powinien miec na tyle odwagi, by umiec wyklocic sie z lysym o swoje. Bez zmiany trenera mozna zapomniec o porawie.

I tu nastepne kwestie:
- kiedy - czas na zmiany byl latem, po przegranym sezonie. Widac bylo ze zespol wszedl na rownie pochyla, ale dzialacze nie zrobili nic. W tej chwili sa dwie opcje: wstrzasnac zespolem i zwolnic trenera teraz. Ryzykowne ale nie zrobienie niczego to identyczne ryzyko. Znajac dzialaczy zwyciezy jednak opcja pasywna. Jesli nie teraz to pozniej zmiana nie da nic, wiec lepiej przemeczyc ten sezon i zaraz po ostatnim gwizdku sezonu zabrac sie do roboty.
- kto - Dla mnie powinien to byc Hiddink lub Van Basten, w takiej kolejnosci. Pierwszy niestety odpada, bo mamy polityke zatrudniania jako szkoleniowcow bylych graczy czyli "dusmy sie we wlasnym sosie". Zostaje wiec ten drugi, czy rzeczywiscie on bedzie nastepca? Jakim trenerem okaze sie MVB? Hiddink gwarantowalby gruntowne zmiany, czyli to, na co czekam ja i spora rzesza fanow. Czy taki twardy jest tez Marco? Wydaje sie ze tak, bo zapanowal nad trudna reprezentacja Holandii. I tu rodza sie moje najwieksze obawy... Czy wybor rzeczywiscie padnie na Van Bastena. Boje sie ze Silvio i lysy znajda trenera jak Carlo - uleglego, siedzacego cicho, zeby para rzadzaca mogla wdrazac swoja wizje gry, a nie trenera. Boje sie takiej przyszlosci, bo nie oszukujmy sie, zmiany w zarzadzie wlozmy miedzy bajki. Obym sie mylil

Teraz krotka dyskusja z przedmowcami w punktach z ktorymi sie nie zgadzam:
Radeo napisał/a:
Ancelotti był winien wszystkich porazek, katastrof i klesk zywiolowych? Dlaczego wiec nie powiedziano mu do widzenia? Dlaczego Berlusconi nie rozstal się z nim w zgodzie i nie zlecil budowy druzyny komus nowemu?
Bo taki ulegly trener pasuje Silvio, gdy temu zachce sie realizowac jakis jego pomysl.

nielot napisał/a:
To samo tyczylo by sie trenera, ktory teraz zatrudniony mialaby spokojne pol sezonu na przestawienia zespolu i przecwiczenie wszystkich nowinek. A od poczatku nastepnego sezonu ruszyc mocno i walczyc o wszystko jak to mamy w zwyczaju.

Chyba nie ludzisz sie ze teraz przyszedlby trener na stale? Hiddink, MVB beda dostepni dopiero po MŚ. Teraz nikt z nazwiskiem nie przyjdzie. Jesli bylaby zmiana trenera teraz to byloby jasno okreslone, ze jego jedynym zadaniem jest podniesc zespol z dolka i dociagniecie do konca sezonu. Cos jak pare lat temu C.Maldini.

baker napisał/a:
Niezbedne sa takze powazne zmiany w kadrze. Ten srodek mozna by zastosowac juz teraz i kupic jednego czy dwoch zawodnikow do pierwszego skladu. Jednak najpewniej nie ma sensu sie tego spodziewac. Licze wiec na zakup kilku zawodnikow klasy swiatowej, a nie jedynie zmiennikow dla dotychczasowych "wielkich mistrzow".
Co do obecnego okna transferowego to raczej nikt juz nie przyjdzie. Lysy nie bedzie wydawal kasy na zawodnikow, ktorzy za pol roku moga nie pasowac do koncepcji nowego trenera. Jesli juz jednak ktos dojdzie to za bardzo male pieniadze lub.. bo jest bez kontraktu ;]

Tyle narazie z mojej strony.
 
 
 
suchy 
Milanista z Klasą



Dołączył: 29 Gru 2003
Skąd: Gdynia
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 14:50   

Podzielam zdanie bakera, iz za obecna sytuacje w jakiej sie znalazl Milan taka sama wine ponosza pilkarze, trener, a takze dzialacze. Mowienie, ze odpowiedzialny jest tylko i wylacznie trener jest nonsensem. Nie mowie tak tylko dlatego, ze czesto bronilem Ancelottiego, staralem sie brac go w obrone kiedy druzynie nie szlo. Zreszta jak wspominalem nie raz na kanale nie zamierzam bronic Carlo za wszelka cene, nie zauwazajac przy tym iz popelnia bledy. Tutaj chyba zgadzamy sie wszyscy, Ancelotti popelnia bledy, sam moglbym wymienic ich kilka (poczekam az rozmowa sie rozwinie), a jego pomysly na prowadzenie druzyny juz sie wyczerpaly. Pytanie co z zawodnikami? Czy nie uwazacie, ze oni w rownej mierze odpowiadaja za wyniki jakie w ostatnim czasie osiaga Milan? W koncu przegrywamy i wygrywamy wszyscy. Jak to jest, ze w wielu spotkaniach nasza doswiadczona druzyna, pelna znakomitych pilkarzy nie bardzo wie co ma grac? Czy aby na pewno wine ponosi za to tylko i wylacznie trener? Ktos powie, ze to wina slabej motywacji ze strony Carlo. Ale nie mamy pewnosci, ze tak jest. A co jesli ich motywuje, ale oni nie bardzo chca wypelniac jego polecenia. Stracil autorytet? Byc moze. Ale w takim razie co mozna powiedziec o pilkarzach, ktorzy w taki a nie inny sposob podchodza do swojego zawodu? A byc moze jest to efekt zmeczenia materialu. Wiekszosc z pilkarzy Milanu gra ze soba juz kilka ladnych lat, a przez ostatnie dwa lata jedynie przyjscie Kaki bylo rzeczywistym przewietrzeniem zespolu. To stanowczo za malo. Brakuje swiezej krwi, zawodnikow ktorzy wprowadziliby element zaskoczenia do gry Milanu. I tutaj dochodzimy do dzialaczy, a w zasadzie do decyzji podejmowanych przez nich oraz trenera. Nie moze byc tak, ze trener tak naprawde nie wie kogo chcialby miec w zespole, w tej kwestii jego zachowanie jest jak najbardziej niezrozumiale (pierwszy zarzut). Dzialacze takze maja tutaj wiele do powiedzenia. Wydaje sie, ze taki Galliani zyje tylko i wylacznie przeszloscia, udajac ze z tymi samymi zawodnikami przyszlosc moze byc kolorowa. Ciagle wydaje mu sie, ze obrona jaka mamy gwarantuje wysoki poziom tymczasem boisko pokazuje, ze jest zupelnie inaczej. Zreszta problem dotyczy nie tylko defensywy, moim zdaniem potrzebne jest wzmocnienie kazdej formacji. Wzmocnienie czyli dokupienie pilkarzy do pierwszej jedenastki, takich z najwyzszej polki, a nie uzupelnienie kadry pilkarzami drugorzednymi. Ciezko spodziewac sie aby taka sytuacja nastapila juz podczas zimowego mercato wiec do konca sezonu zmuszeni bedziemy grac tym co obecnie posiadamy.

Trudno jest byc optymista po srednio udanej pierwszej czesci sezonu. W tym samym skladzie personalnym mozemy przezyc wiecej rozczarowan niz sukcesow, dlatego przez najblizsze pol roku bede umiarkowanym optymista. Ciagle jeszcze wierze (serce karze ;) ), ze Milan nie raz zademonstruje to z czego slynie. Obawiam sie tylko, iz takich sytuacji moze byc coraz mniej, dopoki nie dojdzie do konkretnych zmian. My kibice w takim momencie mozemy niewiele zrobic, jedyne co nam pozostaje to czekac i patrzec jak rozwinie sie sytuacja. Oczekuje, ze cale srodowisko najblizej zwiazane z Milanem i majace wplyw na to co tam sie dzieje przejrzy na oczy i zareaguje zdecydowanie. Juz najwyzszy czas.
 
 
ostry 
Milanista




Dołączył: 20 Wrz 2003
Skąd: Gdańsk
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 15:07   

Musimy o czyms pamietac.
Chodzi mi o sytuacje w ktorej teraz Carlo zostalby zwolniony i druzyne przejalby nowy trener (pomijam czy to ktos z nazwiskiem, kto ma zostac na dluzej czy to trener na przetrzymanie do konca tego sezonu). Istnieje niebezpieczenstwo, ze zatrudnienie nowego trenera, zmiana stylu gry spowodowalaby kilka porazek lub remisow, co jesli druzyna nie utrzymalaby miejsc 2-4 w lidze i nie zakwalifikowala by sie do przyszlorocznej LM? Wydaje mi sie ze z Carlo spokojnie zajmiemy w lidze 2 lub 3 miejsce, a nowy trener moglby tego nie zagwarantowac. Dlatego jesli o mnie chodzi to jesli juz zmieniac Carlo do po sezonie, tak by nowy szkoleniowiec w przygotowaniach przedsezonowych mogl ustawic druzyne po swojemu, nauczyc swojej filozofii a w sezonie wszystko graloby juz tak jak powinno.

Wielu z nas wspomina ze nalezaloby przewietrzyc sklad, dokupic zawodnikow ktorzy mogliby grac w podstawowej jedenastce. Zgadzam sie, fajnie by bylo, tylko w tej sytuacji pozostaje pytanie: Kogo wymienic?
Bramkarza pomine bo to nietypowa pozycja i gdy wroci Abbiatti to bedzie kim zastapic Dide.
W obronie, nikt z nas nie ma watpliwosci, jest kogo zmieniac i przynajmniej dwa miejsca w wyjsciowym skladzie moglyby zostac zajete przez nowych graczy.
Pomoc - tu juz zaczyna sie klopot, bo z kogo zrezygnujemy? Kogo zaproponujemy jako lepsze rozwiazanie? Na pewno nie do ruszenia sa Kaka i Pirlo. Seedorf gra ostatnio bardzo dobrze, Gattuso - kupno kogos na jego miejsce nie bedzie latwe a zastapienie go Ambrosinim na niewiele sie zda bo Ambro nie wniesie nowej krwi do tej formacji.
Pozostaje atak. Shevy nikt o zdrowych zmyslach nie sprzeda i nie bedzie chcial zmienic, w zasadzie nie ma nikogo kto moglby go zastapic. Gilardino - nie po to zostal kupiony latem za grube miliony zeby teraz go sprzedawac albo robic z niego 3 czy 4 napastnika w druzynie.
Widac wiec ze nielatwo o powazne zmiany.
 
 
 
beneras 
Milanista




Dołączył: 19 Lip 2003
Skąd: bdg/OL
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 15:46   

baker napisał/a:

Remedium
Potrzebne sa powazne zmiany. Nalezy pozegnac sie z koncepcja "wielkiej rodziny" i roznego rodzaju "paktow".


po czesci sie zgadzam,mianowicie jak juz wspominal mocno sie usmialem czytajac,ze pol Milanu blagalo na kolanach wielkiego serginho,zeby ten z laski swojej raczyl zagrac na lewej obronie...wiadomo,pupilek prezydenta :)

jednak z 2 strony przypomnijmy sobie,jak bylismy najlepsi i odprawialismy wszystkich z kwitkiem,co mowili pilkarze.mianowicie za glowne podlozy ich swietnej formy uwazali niesamowita,niespotkyna we wczesniejszych klubach rodzinna atmosfere...

wedlug mnie powinno sie to wysrodkowac,atmosfera dalej powinna byc rodzinna,jednak dzialacze powinnie ciagle slodzic naszym mistrzom we wszelakich wywiadach,a trener powinien byc kims na wzor capello-surowym ojcem.

trzeba by spytac dzieci mvb jak ich tatus traktowal :>

ostry:do pomocy snajdera,na obrone obojetnie kogo z tych wymienianych,i do ataku wiadomo.
_________________
Pato jest nasz muahahahaha :devil:
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 19:19   

None_naliM napisał/a:
Tylko co robi w tej sytuacji Carlo? Nic. Nie potrafi/nie chce sprowadzic niektorych gwiazd do szeregu. Zarzadowi nie chce sie postawic, bo boi sie o swoja posadke. Chyba mu ta sytacja pasuje, bo swoje zarobi, a po co ryzykowac?

Nie musialby sie "stawiac" zarzadowi, gdyby ten mu nie przeszkadzal, gdyby po prostu pozwolil mu pracowac. Mysle, ze zachowuje sie tak a nie inaczej, bo lezy mu na sercu dobro Milanu (choc Ty to kwestionujac, sprowadzajac jego prace do zarabiania pieniedzy) i nie chce brudow wywlekac publicznie. Wyobrazmy sobie jednak, ze sie postawil i zostal zwolniony. Zawodnicy oczywiscie ujeli sie za nim, atmosfera zrobila sie napieta, lecz dzialacze pozostali nieugieci. Kto zostanie jego nastepca? Czy wieksze szanse ma np. Hiddink, ktory moglby caly balagan posprzatac, czy dla przykladu czlonek "wielkiej rodziny" Tasotti? Kogo predzej zatrudni Galliani? Sam odpowiadasz mi na to pytanie w koncowce swojego posta piszac:
None_naliM napisał/a:
Boje sie ze Silvio i lysy znajda trenera jak Carlo - uleglego, siedzacego cicho, zeby para rzadzaca mogla wdrazac swoja wizje gry, a nie trenera.

I tak w kolo Macieju. Trzeba wiec glebszych zmian, choc wymiana trenera to pierszy krok, lecz bedzie skuteczna, gdy pociagnie za soba, zgodnie z "paktem" odejscie Gallianiego. Nowy trener sciagnie nowych graczy i to bedzie szansa na lepsza przyszlosc.
beneras napisał/a:
jednak z 2 strony przypomnijmy sobie,jak bylismy najlepsi i odprawialismy wszystkich z kwitkiem,co mowili pilkarze.mianowicie za glowne podlozy ich swietnej formy uwazali niesamowita,niespotkyna we wczesniejszych klubach rodzinna atmosfere..

Rzeczywiscie "rodzinna atmosfera" byla jednym z czynnikow sukcesow rossonerich. Teraz jednak odwrocila sie przeciwko jego tworcom, a co za tym idzie przeciwko Milanowi. Nadal wiec jestem zdania, ze "wielka rodzina" i zwiazane z nia "pakty", "Milan nie sprzedaje swoich mistrzow", "kolejnym trenerem bedzie byly zawodnik Milanu" to przyczyna obecnego, zlego stanu rzeczy.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
Carlo 
Milanista z Klasą



Dołączył: 13 Sie 2003
Skąd: Byszyce
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 20:44   

Radeo napisał/a:
Dlaczego pozwolono na to, ze nie zostal Crespo? Czy to tez wina mistera? Przeciez on chciał jego pozostania. Crespo z rozpedu mialby dzisiaj wiecej bramek niż Gilardino i strzelalby mocnym.

Galliani niejednokrotnie wypowiadał się, że on również chciał aby Hernan został w Milanie. Po prostu Mourinho zapragnął go spowrotem w zespole, więc nie jest dziwne, że kluby nie porozumiały się w sprawie transferu. Uważam za nie uczciwe stawianie sprawy w ten sposób, że oto Ancelotti miał wspaniałą wizję zespołu, tylko niedobry Galliani rzuca mu kłody pod nogi. Tym bardziej jak powszechnie wiadomo ci panowie mają się ku sobie :oops:
Gilardino ma w połowie sezonu tyle samo bramek co Crespo przez cały poprzedni, do tego nadal przechodzi klimatyzację i jeszcze nie pokazał pełni możliwości. A Crespo strzelał takim mocarzom jak Fiorentina, Chievo, Lecce, Messina, Lazio, Siena. Z pewnością teraz miałby już pewnie z 92 gole w 19 kolejkach a Milan byłby przed Juventusem. :wink:

baker napisał/a:
Mistrzem w tym jest Berlusconi. To on wymusza na Ancelottim granie do przodu, gdyz "Milan musi bawic". Jestem przekonany, ze wyniki 4-3 podobaja sie Silvio, a zachwianie proporcji miedzy atakiem a obrona wcale mu nie przeszkadza.

Wróćmy pamięcią do sezonu 2001/2002. Drużynę prowadzi Fatih Terim. Zespół gra bardzo ofensywnie z wyraźnie zachwianymi proporcjami między obroną a atakiem. Mimo efektowynych 4:2 z Interem i 5:2 z Fiorentiną, zespołowi przytrafiają się słabsze mecze i Turek traci posadę. Zastępuje go Carlo Ancelotti dla którego najważniejsze jest przywrócenie równowagi między defensywą a ofensywą. Do końca sezonu w meczach Milanu rzadko padają więcej niż 2 bramki w meczu. Ultra ofensywnie grający Cosmin Contra zostaje przesunięty z obrony do pomocy a następnie zupełnie wypada z kadry, coraz gorsze notowania ma Serginho (tak, tak ulubieniec Berlusconiego), który jest często zmieniany w przerwach a w następnym sezonie zupełnie odstawiony. Przez następne 3 lata grając właśnie bardzo zrównoważoną piłkę udaje się wygrywać wiele (choć możnaby dużo więcej) aż tu nagle przed sezonem 2005/06 przychodzi wg Ciebie prezydent Berlusconi i każe grać tylko do przodu? Nie wydaje mi się to prawdopodobne. Założenia są te same co zawsze, oczywiście wg mnie.

baker napisał/a:
Z "wielka rodzina" scisle zwiazana jest koncepcja "Milan nie sprzedaje swoich mistrzow". Spowodowala ona zastoj w pierwszej jedenastce zespolu i brak motywacji zawodnikow. Wiekszosc naszych "mistrzow" ma dlugoletnie, dobrze platne kontrakty, a takze pewnosc, ze zostana one przedluzone w odpowiednim czasie. O sprzedazy do innego klubu nie ma mowy. Dobrym przykladem jest tu Cafu, ktory jest pewny, ze czeka na niego do podpisu nowy kontrakt, sporzadzony zapewne in blanco, czyli niezaleznie od gry Brazylijczyka.

To tylko część prawdy. Jeśli jakiś piłkarz jest zupełnie nie potrzebny, rzadko ma okazję występować, to klub się go po prostu pozbywa lub nie przedstawia mu nowej propozycji kontraktu. Można tu podać przykłady Vieriego czy Albertiniego. Jeśli jednak dany piłkarz ma pewne miejsce w składzie niezależnie od prezentowanej formy, jest wtedy uznawany za potrzebnego i dlatego zarząd przedłuża mu kontrakt. Jeśli taki Seedorf miał niesamowity dołek formy w zeszłym sezonie a mimo to wysepował, mimo, że w kolejce czekał świetny Dhorasoo, to ciężko potem mieć pretensje do zarządu o pewne decyzje. Trener kreuje "wielkich mistrzów". Swoją drogą nie uważam koncepcji "wielkiej rodziny" za niesłuszną. To bardzo pomaga w budwoaniu atmosfery w zespole. Chyba że koncepcja "wielkiej rodziny" przeradza się w sytuację patologiczną jak to zaczyna mieć miejsce w Milanie (przykład Seedorfa i gry zawodników za nazwisko), wtedy nie można jej pochwalać. Jednak o tym też w największym stopniu decyduje trener.

Ja zresztą uważam rolę mistera za kluczową. Zespół (lub jego brak) jest odbiciem myśli szkoleniowej coacha. Drużyna może mieć betonową twarz jak Chelsea Mourinho, radosną jak Barca Rijkaarda, surową jak Liverpool Beniteza czy nijaką jak Milan Ancelottiego.
_________________
Leopolis semper fidelis!
 
 
 
nonenalim 
Administrator




Dołączył: 01 Lip 2003
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 21:20   

baker napisał/a:
Nie musialby sie "stawiac" zarzadowi, gdyby ten mu nie przeszkadzal, gdyby po prostu pozwolil mu pracowac. Mysle, ze zachowuje sie tak a nie inaczej, bo lezy mu na sercu dobro Milanu i nie chce brudow wywlekac publicznie.

Normalne jest, ze na linii zarzad - trener dochodzi do roznicy zdan i ze raz jedna raz druga strona postawi na swoim. U nas jest sytuacja nienormalna, bo poza Crespo nasz trener nie potrafi/nie chce od dluzszego czasu postawic na swoim. W chwili obecnej w mojej opinii to Carlo jest tak slaby, a nie zarzad tak mocny. Wskazuje na to chociazby nie panowanie nad druzyna, bo graja jak chca i kiedy chca. Mozna wnioskowac, ze to Ancelotti nic nie robi zeby zly stan rzeczy zmienic (on bezposrednio odpowiada za ciaglosc gry), a jesli robi to coz.. efekty ma zerowe a nawet jest gorzej niz bylo.
baker napisał/a:
I tak w kolo Macieju. Trzeba wiec glebszych zmian, choc wymiana trenera to pierszy krok, lecz bedzie skuteczna, gdy pociagnie za soba, zgodnie z "paktem" odejscie Gallianiego. Nowy trener sciagnie nowych graczy i to bedzie szansa na lepsza przyszlosc.
Odejscie Gallianiego wlozmy miedzy bajki. Mowimy o realnych posunieciach, a nie si-fi. Poza tym ja obecnie jestem daleki od krytykowania lysego. Zobaczymy co bedzie latem. Zobaczymy czy zareaguje odpowiednio na zaistniala sytuacje czy dalej bedzie sie upieral przy nie sprzedawaniu mistrzow. Wtedy opowiem sie za/przeciw niemu. Tak czy inaczej pozadki trzeba zrobic od pierwszego kroku, o ktorym napisales.
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 21:27   

Carlo napisał/a:
Galliani niejednokrotnie wypowiadał się, że on również chciał aby Hernan został w Milanie. Po prostu Mourinho zapragnął go spowrotem w zespole, więc nie jest dziwne, że kluby nie porozumiały się w sprawie transferu.

Z tego co pamietam, to Chelsea chciala Crespo Milanowi sprzedac, a Galliani tylko wypozyczyc. Gdyby wylozono kilka milionow euro Argentynczyk gralby u nas. Galliani po prostu sie nie postaral (nie chcial sie postarac), wolal kupic Gilardino.
Carlo napisał/a:
Gilardino ma w połowie sezonu tyle samo bramek co Crespo przez cały poprzedni, do tego nadal przechodzi klimatyzację i jeszcze nie pokazał pełni możliwości. A Crespo strzelał takim mocarzom jak Fiorentina, Chievo, Lecce, Messina, Lazio, Siena.

W tym fragmencie takze pojawiaja sie niescislosci. Crespo przeszedl do Milanu po kompletnie nieudanym sezonie w Anglii. Byl zagubiony i zdolowany. Powrot do optymalnej dyspozycji zabral mu sporo czasu. Jednak, gdy juz to nastapilo to gral swietnie. Sam rozstrzygnal m.in. mecze z MU w CL i strzelil dwa gole w finale CL o czym, Carlo, nie wspominasz. Druga jego bramka to prawdziwe cudo. Tylko wielkich graczy stac na takie zagranie w najwazniejszym meczu sezonu. Smiem twierdzic, ze Gilardino nigdy czegos takiego nie zrobi (obym sie mylil). Trzeba tez dodac, ze Gilardino byl "swiezo" ograny z Serie A, a takze w obecnym sezonie Milan jest bardziej nastawiony na atak.
Carlo napisał/a:
Wróćmy pamięcią do sezonu 2001/2002. Drużynę prowadzi Fatih Terim. Zespół gra bardzo ofensywnie z wyraźnie zachwianymi proporcjami między obroną a atakiem. Mimo efektowynych 4:2 z Interem i 5:2 z Fiorentiną, zespołowi przytrafiają się słabsze mecze i Turek traci posadę.

Sprawa jest jasna. Berlusconiemu odpowiadaja wyniki 4-3 Milanu Ancelottiego, a nie odpowiadaja te, jak np. 0-1 z Torino, w meczu, po ktorym Terim stracil prace.
Carlo napisał/a:
(...) Przez następne 3 lata grając właśnie bardzo zrównoważoną piłkę udaje się wygrywać wiele (choć możnaby dużo więcej) aż tu nagle przed sezonem 2005/06 przychodzi wg Ciebie prezydent Berlusconi i każe grać tylko do przodu?

Prezydent przychodzil takze juz wczesniej. Bodajze w przerwie meczu z Bologna (2 lata temu?) Berlusconi dzwoni do Ancelottiego, aby wpuscil Sergio. Podobnie moglo byc w przerwie slawetnych derbow z Interem, gdy po przerwie mister zrezygnowal z "choinki" i wpuscil drugiego napastnika. Po tym spotkaniu Berlusconi powiedzial, ze gdy Ancelotti nie bedzie wystawial dwoch napadziorow, to straci prace. Najwiekszy popis wtracania (nie dotyczy to tym razem gry ofensywnej) dal Silvio w 91 r. w slynnym meczu z OM, gdy zadzwonil do Gallianiego, a ten nakazal zawodnikow zejscie z boiska, choc nie wszystko jeszcze bylo stracone.
Carlo napisał/a:
(...)To tylko część prawdy. Jeśli jakiś piłkarz jest zupełnie nie potrzebny, rzadko ma okazję występować, to klub się go po prostu pozbywa lub nie przedstawia mu nowej propozycji kontraktu. Można tu podać przykłady Vieriego czy Albertiniego.

Przyklad Vieriego jest wyjatkowo udany - to zawodnik, ktorego trener nie chcial. Podobnie bylo wczesniej z Rivaldo, ktorego Ancelottiemu "wcisnal" Berlusconi, nic dziwnego, ze nie odpowiadali trenerowi.
Carlo napisał/a:
Jeśli jednak dany piłkarz ma pewne miejsce w składzie niezależnie od prezentowanej formy, jest wtedy uznawany za potrzebnego i dlatego zarząd przedłuża mu kontrakt.

To nie wiem na jakiej podstawie od dawna czeka kontrakt na Cafu, ktory od dluzszego czasu w ogole nie gra.
Carlo napisał/a:
Jeśli taki Seedorf miał niesamowity dołek formy w zeszłym sezonie a mimo to wysepował, mimo, że w kolejce czekał świetny Dhorasoo, to ciężko potem mieć pretensje do zarządu o pewne decyzje.

To byl niewatpliwie blad Ancelottiego. Nie wiadomo co sie krylo za niewystawianiem Dhorasoo. TomekW kiedys pisal, ze Francuz nie przykladal sie do treningow. Moze cos bylo na rzeczy? Nie wiem.
Carlo napisał/a:
Swoją drogą nie uważam koncepcji "wielkiej rodziny" za niesłuszną. To bardzo pomaga w budwoaniu atmosfery w zespole. Chyba że koncepcja "wielkiej rodziny" przeradza się w sytuację patologiczną jak to zaczyna mieć miejsce w Milanie (przykład Seedorfa i gry zawodników za nazwisko), wtedy nie można jej pochwalać. Jednak o tym też w największym stopniu decyduje trener.

Jak pisalem do benerasa koncepcja "wielkiej rodziny" byla waznym czynnikiem w osiaganiu sukcesow przez Milan. Jednak obecnie posunela sie ona za daleko i teraz przynosi wiecej szkody niz pozytku.
Co do Seedorfa to sie zgodzilem juz wczesniej. Wydaje sie, ze Ancelotti w tym sezonie postepuje inaczej. Po "padace" prezentowanej przez Kaladze na poczatku sezonu, zastapil go na lewej obronie Sergio. Gdy w dobrej formie byl Ambro, to on kosztem Rino gral w pierwszym skladzie, to momentu kontuzji.
Pozdrawiam.

Jeszcze kilka zdan polemiki z None_Nalimem:
Nalim napisał/a:
Normalne jest, ze na linii zarzad - trener dochodzi do roznicy zdan i ze raz jedna raz druga strona postawi na swoim. U nas jest sytuacja nienormalna, bo poza Crespo nasz trener nie potrafi/nie chce od dluzszego czasu postawic na swoim.

Skad wiesz ile bylo takich sytuacji? Z Crespo Ancelotti sie wygadal, bo byl pewien, ze Argentynczyk zagra w Milanie. Sytuacja z transferami dokonywanymi przez dzialaczy bez wiedzy i aprobaty trenera powtarza sie. Jako przyklad mozna podac Rivaldo.
Nalim napisał/a:
Wskazuje na to chociazby nie panowanie nad druzyna, bo graja jak chca i kiedy chca. Mozna wnioskowac, ze to Ancelotti nic nie robi zeby zly stan rzeczy zmienic (on bezposrednio odpowiada za ciaglosc gry), a jesli robi to coz.. efekty ma zerowe a nawet jest gorzej niz bylo.

Za gre zespolu odpowiada trener i tego nikt nie kwestionuje. Jak pisalem wczesniej, Ancelotti sie wypalil i jego czas dobiega konca.
Nalim napisał/a:
Odejscie Gallianiego wlozmy miedzy bajki. Mowimy o realnych posunieciach, a nie si-fi.

Nie wiem dlaczego tak na to patrzysz. Galliani sam powiedzial, ze jak odejdzie Ancelotti to on zrobi podobnie.
Ciebie rowniez pozdrawiam.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
nonenalim 
Administrator




Dołączył: 01 Lip 2003
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:00   

baker napisał/a:
Skad wiesz ile bylo takich sytuacji? Z Crespo Ancelotti sie wygadal, bo byl pewien, ze Argentynczyk zagra w Milanie. Sytuacja z transferami dokonywanymi przez dzialaczy bez wiedzy i aprobaty trenera powtarza sie. Jako przyklad mozna podac Rivaldo.


Podobna sytuacja miala miejsce w Chelsea, gdzie Romek kupowal zawodnikow jakich on chcial, a nie trener. Z tym ze Mourinho potrafil wymusic transfer zawodnikow, ktorych tez on chce jak rowniez wkomponowac tych nie z listy jego zyczen. U nas poza przypadkiem Crespo trudno powiedziec ze to byly transfery trenera. Moim zdaniem z winy trenera.

Tak czy inaczej zgadzamy sie ze Ancelotti musi odejsc. Co do roszad na szczycie to po zmianie trenera zobaczymy czy sprawa bedzie zalatwiona czy tez problem jest powazniejszy. Moim zdaniem trafny wybor trenera zalatwi sprawe.
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:07   

None_naliM napisał/a:
baker napisał/a:
Skad wiesz ile bylo takich sytuacji? Z Crespo Ancelotti sie wygadal, bo byl pewien, ze Argentynczyk zagra w Milanie. Sytuacja z transferami dokonywanymi przez dzialaczy bez wiedzy i aprobaty trenera powtarza sie. Jako przyklad mozna podac Rivaldo.

Podobna sytuacja miala miejsce w Chelsea, gdzie Romek kupowal zawodnikow jakich on chcial, a nie trener. Z tym ze Mourinho potrafil wymusic transfer zawodnikow, ktorych tez on chce jak rowniez wkomponowac tych nie z listy jego zyczen. U nas poza przypadkiem Crespo trudno powiedziec ze to byly transfery trenera. Moim zdaniem z winy trenera.

Wlasnie niezupelnie tak bylo. Romek szastal pieniedzmi na prawo i lewo oferujac miliony za Adriano, Sheve, Treze, Neste czy nawet Vieriego. Oczywiscie Mourinho zapewne by nie pogardzil takimi zawodnikami (moze z wyjatkiem tego ostatniego ;) ), jednak wydaje sie, ze to byly zachcianki bardziej Romka niz Jose.
Trzeba tez zwrocic uwage, ze trener w Anglii jest rownoczesnie managerem, czyli w duzym stopniu decyduje o transferach w kazdym angielskim klubie, nie tylko w Chelsea. We Wloszech trenerzy maja mniejszy wplyw na decyzje o kupowanych zawodnikach lub nie maja go wcale (vide Ancelotti). Z Carlo znamienne jest jeszcze, ze o nowych zawodnikach dowiaduje sie przewaznie od dziennikarzy, bo dzialacze zwykle nie kwapia sie, aby go wczesniej poinformowac.
W pozostlych punktach zdaje sie, ze osiagnelismy porozumienie. Dzieki za polemike na wysokim poziomie (co moze wcale nie oznaczac jej konca ;) ). Pzdr
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
Carlo 
Milanista z Klasą



Dołączył: 13 Sie 2003
Skąd: Byszyce
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:13   

baker napisał/a:
Z tego co pamietam, to Chelsea chciala Crespo Milanowi sprzedac, a Galliani tylko wypozyczyc. Gdyby wylozono kilka milionow euro Argentynczyk gralby u nas. Galliani po prostu sie nie postaral (nie chcial sie postarac), wolal kupic Gilardino.

Z całego tego zamieszania z Crespo można wyciągnąć wniosek, że nie spełnienie tego właśnie życzenia mistera jest przyczyną tegorocznych niepowodzeń. Wiesz dobrze baker, że to po prostu nieprawda. Mówisz o wciaskaniu przez (w domyśle - "zły") zarząd zawodników, niechcianych przez trenera. Wniosek z tego taki, że zarząd działa wybitnie na złość trenerowi bo z żadnego z ostatnich zakupów Ancelotti praktycznie nie korzysta. W zeszłym sezonie doszedł znakomity Dhorasso, który siedział na ławce nawet gdy Seedorf grał doprawdy fatalnie, w tym powitaliśmy nieźle grającego Vogela, ponadto Jankulovskiego, Vieriego. Jednak na boisku występuje znana dokonale żelazna jedenastka "wielkich mistrzów", którym potem zarząd przedłuża kontrakty. Czy trener popełniłby błąd gdyby po jakimś słabszym meczu posadził jakiegoś pewniaka na ławce a może nawet odstawił na dłużej od składu? Czy taki rezerwowy byłby uznany za "wielkiego mistrza" i przedłużono by mu kontrakt? Ostatnia sprawa Vieriego pokazuje, że nie koniecznie.
Podajesz również przykład Cafu, który wyraził chęć przedłużenia kontraktu. Jednak z tego co pamiętam Galliani, powiedział, że usiadą wkrótce z Cafu i się zastanowią co dalej. Wydaje mi się, że gdyby nie kłopoty osobiste i Cafu nadal występowałby w pierwszym składzie, wtedy bez problemów dostałby nowy kontrakt. Póki co stoi on pod dużym znakiem zapytania. Czyli to trener kreuje kto jest "wielkim mistrzem" a kto nie. Nie stosuje rotacji, nie lubi zmian, nowych zawodników, stąd ciężko obwiniać zarząd, że skład jest skostniały. Duża w tym zasługa trenera.

baker napisał/a:
Sprawa jest jasna. Berlusconiemu odpowiadaja wyniki 4-3 Milanu Ancelottiego, a nie odpowiadaja te, jak np. 0-1 z Torino, w meczu, po ktorym Terim stracil prace.

To oczywiste. Jednak Ty wcześniej napisałeś coś innego: "To on wymusza na Ancelottim granie do przodu, gdyz "Milan musi bawic"."
Zasugerowałeś w ten sposób, że duża ilość bramek traconych przez Milan to wina Berlusconiego, który kazał grać do przodu. Ja natomiast wskazałem, że w poprzednich latach Berlusconi również sobie tego życzył a Milan potrafił grać zrównoważoną piłkę i osiągać dobre wyniki. Nagłe zwalanie winy na prezydenta jest wg mnie nie na miejscu. [/b]
_________________
Leopolis semper fidelis!
 
 
 
TomekW 
Administrator




Dołączył: 02 Lip 2003
Skąd: Tullamore
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:17   

- 'Quo vadis, Domine?'
- 'Do Rzymu idę, by mnie ukrzyżowano raz wtóry'.


Pamietam jak dzis ten tragiczny wieczor 25 maja 2005 oraz kolejne dni, w ktorych przygaszony stambulska kompromitacja zadawalem sobie pytanie "co teraz?". Nie bylem wtedy pewien, czy Ancelotti powinien odejsc, czy moze jednak zostac. Zostal, a we mnie z dnia na dzien roslo przekonanie, ze czeka nas sezon pelen rozczarowan. Narzekalem na trenera, krytykowalem go. Nie wszystkim sie to podobalo: jedni sugerowali mi zmiane klubu, drudzy wysylali na kuracje patelniowa. Dzis - kiedy w lidze mamy 12 punktow straty do Juventusu, a nasza forma nie wrozy nam nic dobrego nie tylko w LM, ale nawet CI - nie ma we mnie ani odrobiny satysfakcji z powodu tego, ze mialem racje. Oczywiscie bledem byloby zrzucanie calej winy na trenera. Wygrywamy razem, wiec i przegrajmy razem. Nie szukajmy wiec pojedynczych winnych i powiedzmy to smialo: wine ponosi caly Milan. Winni sa trener, zawodnicy, dzialacze. Przeszlosci nie zmienimy, wiec lepiej zastanowmy sie, jak uzdrowic sytuacje. Milan - jak to okreslil trafnie baker - jest zzerany przez raka i wymaga kompleksowego leczenia. Lekarstwem jest mocna dawka leku wymierzona w centrum infekcji - w jej serce. W naszym przypadku jest nim Carlo Ancelotti. Ciezko nie zgodzic sie z nielotem: najodpowiedniejszy moment na pozegnanie go zostal przegapiony. Sprawy nie ulatwil sam zainteresowany, ktory nie mial na tyle odwagi, by z honorem zlozyc dymisje po klesce w Stambule. Zarzad nie zdecydowal sie na drastyczne kroki. Byc moze dzialali bedac w szoku, byc moze zrobili to z litosci. A moze zamiast otworzyc oczy i zobaczyc, ze cykl Ancelottiego dobiegl konca (a nie dobiega - jak napisal baker), woleli oklamywac samych siebie - i nas przy okazji - ze wszystko jest w porzadku i ze bedziemy wygrywac. Nie wiem. Wiem tylko tyle, ze to byl blad, za ktory teraz placimy. Nikt nie odbierze Ancelottiemu zaslug. Zawsze bede mu wdzieczny za Manchester 2003, za scudetto rekordow i za wygrany rezerwami Puchar Wloch. Nie zapomne tego, jak wykopal wypalonych Rossiego i Albertiniego... jak nie bal sie postawic na Kake, a nie na Rivaldo... jak genialnie znalazl pozycje dla Pirlo... jak regularnie loil niebiesko-czarna skore rywali zza miedzy... Chwala mu za to! Ale to juz przeszlosc. W chwili obecnej Ancelotti nie jest juz w stanie nic nam zaoferowac. Wypalil sie i tyle. Tak samo jak kiedys wypalili sie Sacchi i Capello. Tyle, ze oni potrafili zejsc ze sceny, zanim kurtyna nieszczesc zaczela zaslaniac ich dokonania. On trwa. Wplyw na zawodnikow ma znikomy, podobnie na transfery. To wina zarzadu, bo sie wtraca - powie ktos. To wina zawodnikow, bo nie potrafia sie zachowac jak profesjonalisci - dorzuci inny. Owszem. Ale czemu on na to pozwala? Czemu sie nie przeciwstawi? Godzac sie z tym, dziala na szkode Milanu, bo nie reaguje na cale zlo, ktore sie dzieje. I to jest problem Milanu. Nie to, ze zawodnicy nie sluchaja trenera. Nie to, ze dzialacze robia, co chca. Bo czlowiek z natury robi tylko to, co musi (pilkarze), a jak dostanie palec, to chce cala reke (dzialacze). Lekarstwem na nasza chorobe jest cios w jej serce - w Carlo Ancelottiego. I musi to byc cios tak silny, ze caly Milan zatrzesie sie w posadach. Po prostu nowy trener musi byc spoza rodziny. A jesli juz musi byc byly gracz ACM, to niech bedzie z tej dalekiej rodziny. Musi wejsc i zburzyc niezdrowy uklad, ktory trawi czerwono-czarny organizm: ostudzic zapedy dzialaczy i usunac najslabsze ogniwa z druzyny. Wierze, ze tak wlasnie bedzie. Ktos powie, ze to dzialacze i pilkarze sie wypalili. Byc moze. Ale przeciez mozna ich przywrocic do zycia. Kiedy konczyl sie cykl Sacchiego wszyscy mysleli, ze konczy sie Milan. Mowiono, ze pilkarze sa wypaleni i nasyceni wygranymi. Pojawil sie jednak Capello, utrzymal szkielet zespolu, wymienial umiejetnie niepotrzebne elementy ukladanki i wyniki przyszly same. A to oznacza, ze mozna z tymi samymi pilkarzami cos jeszcze osiagnac. Trzeba tylko wlasciwej osoby. Mozna tez z tymi samymi dzialaczami. Sacchi potrafil sie sprzeciwic tym samym Berlusconiemu i Gallianiemu: wybil im z glowy Borghiego i wymusil sprowadzenie Rijkaarda. Capello sprzeczal sie z nimi o Savicevica. Ale do tego trzeba miec charakter. I taki powinien byc nowy trener. Ktos powie, ze nowy nie bedzie mogl sie stawiac, bo go usuna. Niekoniecznie - jesli bedzie dobry, to obronia go wyniki. W przeciwnym razie nie bedzie po kim plakac, bo udowodni tylko, ze nie jest osoba na miare Milanu. Trzeba usunac trenera, aby nowy posprzatal reszte. Niech nowy bedzie jak wiatr, ktory wywieje uschniete liscie oraz zapewni swiezosc kadry i mysli taktycznej. Niech wprowadzi rodzinna atmosfere, bo tym - jak przypomnial beneras - wygrywalismy. Ale niech nie przegnie, bo szef moze byc najlepszym kumplem, ale kiedy trzeba, musi byc szefem. Inaczej ukisimy sie we wlasnym sosie. Jak kiedys Juventus Lippiego. Jak dzis Milan Ancelottiego.

- 'Quo vadis, Carletto?'
- 'Do Paryża idę, by mnie ukrzyżowano raz wtóry'.
_________________
Abbiamo un grande sogno in fondo al nostro cuore
vedere il grande Milan che vince il Tricolore
 
 
 
malutki 
Milanista




Dołączył: 17 Lip 2005
Skąd: Łódź
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:19   

Miałem nie pisać w tym temacie, gdyż na kanale głównie śledzę dyskusję na temat kłopotów w Milanie, staram się nie zabierać głosu, jest to dyskusja w dosyć wąskim gronie i moje zdanie praktycznie nie ma większego znaczenia. Może nie znam się tak, jak inni forumowicze, ale swoim zdaniem się podzielę. Nie zamierzam nikogo cytować, gdyż nie chcę wdawać się w dyskusję, a jedynie podzielić się moimi przemyśleniami na ten temat. Może w jakimś małym stopniu ten post wniesie coś przydatnego.

Zacznę od finału LM. Gdy Milan roztrwonił trzybramkową przewagę i przegrał w rzutach karnych, nie mogłem w to uwierzyć. Trudno jednak winić tutaj trenera w 100%. Zespół wyszedł umotywowany, zagrał piękne 45 minut, po ktorych prawie każdy Milanista był pewny, że puchar jest nasz. Jednak nie udało się. Drugie 45 minut to katastrofa. Czy można za to winić Ancelottiego? Ja go za to nie winię. Nie umiał ustawić zespołu? Chyba nie to było przyczyną tej porażki. Pierwsza bramka dla Liverpoolu nieco nas wystraszyła, a wlała w serca The Reds nadzieję, że nie wszystko stracone. I dalej poszło, presja dobiła naszych piłkarzy i dali sobie wlepić kolejne dwie bramki. Więcej tu winy piłkarzy, niż trenera. Czy w związku z tym pretensje niektórych, że Carletto powinien odejść po finale, są uzasadnione? Tak, moim zdaniem są. Gdyż trener, jako prawdziwy przywódca (takim powinien być) bierze całą winę na siebie i ponosi wszelkie tego konsekwencje. Zarówno piłkarze, jak i kibice przeżyli z nim wiele miłych chwil, dużo wygrał, jednak po LM powinien podac się do dymisji i zachować resztki honoru. Jednak, jak się okazało, Ancelotti postanowił zostać. Głupiec, czy szaleniec - to były moje pierwsze przemyślenia. Może resztki honoru mu nie wystarczały i postanowił zostać, by za rok poprowadzić drużynę po Puchar Europy i w większym stopniu zmazać niepowodzenie ze Stambułu? Zapewne taki był i jest jego zamiar. Głównym celem Milanu na ten rok jest Liga Mistrzów, co bylo wielokrotnie powtarzane. Scudetto nie jest priorytetem.

Dochodzimy do półmetka sezonu i co widzimy? Niesamowity Juventus, który brnie do przodu i nie musi oglądać się na wyniki innych. Widzimy również Milan, który nie potrafi grać na wyjazdach, Milan, ktorego piłkarz oficjalnie mówi o "strachu", który nawiedza piłkarzy na obcym terenie.5 porażek, a to dopiero połowa sezonu. Nie jest to normalna sytuacja nawet, gdy priorytetem jest Liga Mistrzów. Tak wielka drużyna powinna dawać z siebie wszystko na wszystkich frontach, gdzie jest coś do wygrania. Czy mamy szansę z Bayernem Monachium, gdy nie potrafimy pokonać średniej Romy czy Chievo? Mówi się, że w Europie gra się inna piłkę. Ale chłodno kalkulując, z czym do Europy, skoro na własnym podwórku nie potrafimy ogrywać średnich zespołów? Tutaj zaczynają się schody. Zespół przeplata piękny futbol z anfyfutbolem wręcz. Mamy znakomitych piłkarzy, mógłbym praktycznie wymienić tutaj cały pierwszy skład. A jednak coś jest nie tak. Czy problem leży w Ancelottim? Tak, wydaje mi się, że trener jest głównym problemem, aczkolwiek nie jedynym. Traci świeżość, brakuje mu nowych pomysłów na skuteczną grę. Mimo zapewnień o rotacji, która jest lepsza niż w ubiegłym sezonie (Dhorasoo :( ), można mieć do niej zastrzeżenia. Nie po to kupowaliśmy Jankulovskiego za niemałe pieniądze, by teraz miał nie grać. Pamiętamy jego wspaniałą grę w reprezentacji, w Udinese, a w Milanie nagle nie może się odnaleźć? Był kontuzjowany, jest zdrowy, powinien grać. Carlo wystawił go, Marek zagrał piach, jednak należało by dać mu więcej szans na pokazanie się. Zwłaszcza teraz, gdy szanse na Scudetto są praktycznie iluzoryczne. Wrócił do zdrowia Ambrosini i mam wielką nadzieję, że Carlo będzie miał cojones i odwazy się czasem posadzić Gattuso na ławce. Tylko po to, by go odciążyć. Piłkarze powinni przyzwyczaić się do rotacji. Jednak Carlo chyba się przed nią broni - to moje spostrzeżenie. Kolejny problem naszego zespołu, to brak motywacji na mecze ze słabeuszami. A może to nie brak motywacji, a brak taktyki na zespoły broniące się wszystkimi zawodnikami na swojej połowie? Piłkarze, jak wspaniali by nie byli, potrzebują nakreślonej taktyki. Tej czasem jakby brakowało. Przykro patrzeć, jak wielkie nazwiska w wielkim klubie, nie radzą sobie w wielkiej lidze, jaką jest Serie A.

Podsumowując. Dla jasności sytuacji, za zaistniałą sytuację w naszej drużynie winię Ancelottiego. Nie odszedł w maju, powinien więc tym bardziej czuć na sobie oddech krytyki i presji, powinien dawać z siebie 200% myśli taktycznej i przelewać ją skutecznie na boisko. W razie problemów powinien szukać nowych rozwiązań, powinien być czynny. A mam nieodparte wrażenie, że jest bierny.
Liga Mistrzów? Wierzę, bardzo mocno wierzę, że ją wygramy. Milan zdobędzie kolejny Puchar Europy, a Ancelotti odejdzie, zmazując większą część plamy po ubiegłorocznym finale w Stambule. Jednak, nawet w przypadku wygrania Pucharu Europy, odpowiednie bedą słowa "Mogłeś dać z siebie więcej".
 
 
 
nonenalim 
Administrator




Dołączył: 01 Lip 2003
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:31   

baker napisał/a:
Carlo napisał/a:
(...)To tylko część prawdy. Jeśli jakiś piłkarz jest zupełnie nie potrzebny, rzadko ma okazję występować, to klub się go po prostu pozbywa lub nie przedstawia mu nowej propozycji kontraktu. Można tu podać przykłady Vieriego czy Albertiniego.

Przyklad Vieriego jest wyjatkowo udany - to zawodnik, ktorego trener nie chcial. Podobnie bylo wczesniej z Rivaldo, ktorego Ancelottiemu "wcisnal" Berlusconi, nic dziwnego, ze nie odpowiadali trenerowi.


Znalazlem jeszcze ten fragment, ktory skomentuje. Wniosek z tego taki, ze klub pozbywa sie graczy ktorych trener nie chce, czyli Costacurte trener chcial i go ma. Bo nie wyobrazam sobie sytuacji, gdzie Carlo mowi ze na tego zawodnika nie chce i nie bedzie na niego stawial, a klub mimo wszystko go zatrzymuje przedluzajac z nim kontrakt. Jesli by tak bylo to Galliani bylby amatorem, a chyba nie trzeba nikogo przekonywac, ze jest odwrotnie. Z tego widac, ze za chora sytuacje kadrowa w duzej mierze odpowiada Carlo.

baker napisał/a:
Z Carlo znamienne jest jeszcze, ze o nowych zawodnikach dowiaduje sie przewaznie od dziennikarzy, bo dzialacze zwykle nie kwapia sie, aby go wczesniej poinformowac.
Bedac szczerym nie wyobrazam sobie takiej sytuacji w "wielkiej rodzinie" ;] A nawet gdyby tak bylo to nie swiadczyloby to dobrze o Carlo, ktory godzilby sie z ta sytuacja.

Tyle z mojej strony, chyba juz uscislilem swoj punkt widzenia.

Dzieki Baker za konstruktywna, ciekawa i owocna dyskusje ;]
 
 
 
TomekW 
Administrator




Dołączył: 02 Lip 2003
Skąd: Tullamore
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 22:42   

baker napisał/a:
Nie wiadomo co sie krylo za niewystawianiem Dhorasoo. TomekW kiedys pisal, ze Francuz nie przykladal sie do treningow. Moze cos bylo na rzeczy? Nie wiem.


Pisalem, ze Dhorasoo nie przekonuje Ancelottiego na treningach, a nie, ze sie nie przyklada. Taka drobna roznica ;) Prawdopodobnie mial na poczatku problemy z wpasowaniem sie w 4-3-1-2. A musial, bo Carletto zwykl dostrajac ludzi do taktyki, a nie taktyke do ludzi...
_________________
Abbiamo un grande sogno in fondo al nostro cuore
vedere il grande Milan che vince il Tricolore
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto Sty 17, 2006 23:52   

Carlo napisał/a:
Z całego tego zamieszania z Crespo można wyciągnąć wniosek, że nie spełnienie tego właśnie życzenia mistera jest przyczyną tegorocznych niepowodzeń. Wiesz dobrze baker, że to po prostu nieprawda.

Oczywiscie, ze wiem. Twoj wniosek jest wysuniety za daleko ;) . Sytuacja z Crespo miala tylko obrazowac polityke transferowa Milanu.
Carlo napisał/a:
Mówisz o wciaskaniu przez (w domyśle - "zły") zarząd zawodników, niechcianych przez trenera. Wniosek z tego taki, że zarząd działa wybitnie na złość trenerowi bo z żadnego z ostatnich zakupów Ancelotti praktycznie nie korzysta

Kolejny zbyt daleko wysuniety wniosek ;) . Wiekszosc transferow Milanu okazywala sie bardzo udana, a kupno Kaki to chyba jedno z najlepszych posuniec w transferowej historii Milanu (jezeli nie w ogole wszystkich klubow). Od jakiegos czasu jednak, dzialacze nie kupuja pilkarzy wyraznie lepszych od tych, ktorzy sa w klubie, mogacych widocznie wzmocnic Milan i odmienic jego oblicze. Zakupy z tego sezonu to glownie wzmocnienie lawki (choc z Jankulem chyba wszyscy wiazalismy wieksze nadzieje) oraz kupno Gilardino, ktory spisuje sie dobrze, lecz wydaje mi sie, ze wciaz nie potrafi radzic sobie z presja. Pozyskanie Vieriego natomiast smialo moze kandydowac do najwiekszych niewypalow transferowych. Przed obecnym sezonem prasa "domagala" sie wzmocnienia obrony, jednak dzialacze nie widzieli zadnych problemow z nia zwiazanych.
Podsumowujac zarzad kupowal przewaznie swietnych zawodnikow, jednak w ostatnich bodajze 2 latach nie pozyskano nikogo kto mogl odmienic Milan (liczylem, ze kims takim bedzie Crespo, lecz niestety nie zatrzymano go w klubie).
Carlo napisał/a:
W zeszłym sezonie doszedł znakomity Dhorasso, który siedział na ławce nawet gdy Seedorf grał doprawdy fatalnie, w tym powitaliśmy nieźle grającego Vogela, ponadto Jankulovskiego, Vieriego. Jednak na boisku występuje znana dokonale żelazna jedenastka "wielkich mistrzów", którym potem zarząd przedłuża kontrakty.

O Dhorasoo juz pisalem. Vogel byl kupowany na lawke i chyba nikt nie wyobraza sobie, ze ma grac na stale zamiast Pirlo. Jaknul jak na razie zawodzi. Byc moze przez kontuzje, choc generalnie nie wydaje mi sie, ze moglby "wygryzc" Seedorfa. Vieri gral "padake" wiec nic dziwnego, ze rzadko byl wystawiany. Niezbyt udane transfery wyjasniaja powody gry wciaz "zelaznej jedenastki", choc nie byla ona taka do konca (pisalem o tym wczesniej Kaladze->Sergio, Rino->Ambro).
Carlo napisał/a:
Podajesz również przykład Cafu, który wyraził chęć przedłużenia kontraktu. Jednak z tego co pamiętam Galliani, powiedział, że usiadą wkrótce z Cafu i się zastanowią co dalej. Wydaje mi się, że gdyby nie kłopoty osobiste i Cafu nadal występowałby w pierwszym składzie, wtedy bez problemów dostałby nowy kontrakt

Z wypowiedzi Cafu wynika cos innego:
Cytat:
"Nie zdecydowałem jeszcze, co zrobię tuż przed zakończeniem kariery. Mam kontrakt z Milanem do 30 czerwca 2007, potem się zobaczy. Być może wrócę do Brazylii, być może już wtedy zakończę karierę, ale możliwe jest również, że na kolejny rok podpiszę z Milanem umowę, która jest już gotowa i czeka na mnie w siedzibie klubu. Chcę zdecydować w spokoju.”

zrodlo:Konferencja prasowa Cafu, acmilan.pl, 14-01-2006.
Oczywiscie mnie tez sie wydaje, ze Cafu gralby w pierwszym skladzie. To jest jednak tryb przypuszczajacy, Cafu o swoim nowym kontrakcie mowi w oznajmujacym ;) .
Carlo napisał/a:
Jednak Ty wcześniej napisałeś coś innego: "To on wymusza na Ancelottim granie do przodu, gdyz "Milan musi bawic"."Zasugerowałeś w ten sposób, że duża ilość bramek traconych przez Milan to wina Berlusconiego, który kazał grać do przodu. Ja natomiast wskazałem, że w poprzednich latach Berlusconi również sobie tego życzył a Milan potrafił grać zrównoważoną piłkę i osiągać dobre wyniki. Nagłe zwalanie winy na prezydenta jest wg mnie nie na miejscu.

Rzeczywiscie Berlusconi wymagal od trenera ofensywnej gry juz wczesniej. Jednak wszyscy pamietamy, ze w poprzednim sezonie Milan czesto mial probelmy ze strzelaniem goli, w obecnym - Milan gra najskuteczniej. Roznica jest wiec widoczna. Faktycznie nie wiem czy ta zmiana stylu na jeszcze bardziej atakujacy to wymog Berlusconiego, lecz z duzym prawdopodobienstwem tak wlasnie sadze. Zmiana stylu zawsze wiaze sie z zachwianiem proporcji obrony i ataku i tego jestesmy obecnie swiadkami. Nie zwalam winy na Silvio, lecz po prostu stwierdzam jego wtracanie sie w prowadzenie zespolu.
TomekW napisał/a:
A moze zamiast otworzyc oczy i zobaczyc, ze cykl Ancelottiego dobiegl konca (a nie dobiega - jak napisal baker) (...)

W poczatkowej wersji napisalem to w czasie przeszlym, jednak pozniej kibicowskie serce nakazalo mi ten czas zmienic ;) . Ja wciaz wierze w wygranie CL, a to byloby niewatpliwie przedluzeniem cyklu Ancelottiego. Tym bardziej z przykroscia odczytalem symboliczne zakonczenie Twojego posta (chyba, ze blednie). Mam nadzieje, ze jak juz dojda do finalu to go wygraja.
Nalim dwa fragmenty, na ktore zwrociles uwage rzeczywiscie sa zastanawiajace i bardzo niescisle ;) (przyznaje, ze zabiles mi cwieka ;) ). Sytuacja z Costacurta rzeczywiscie dziwi. Gra niewiele, a gada duzo. Jest bez watpienia szara eminencja druzyny. Szkoda, ze ani Ancelotti ani Galliani sie go nie pozbyli. Swoja droga sam moglby juz skonczyc kariere ;) . Chyba Billy'ego smialo mozna podciagnac pod "lobby zawodnicze", o ktorym pisalem wczesniej.
Drugi fragment jest jeszcze ciezszy do wyjasnienia ;) . Przyznaje, ze nie mam pojecia dlaczego tak jest ;) . Z tego co pamietam, to Ancelotti pytany o Amoroso odpowiedzial: "Pzyjdzie na pewno", co dziennikarze (chyba slusznie) ocenili jako ironie, gdyz wczesniej mister wydawal sie zaskoczony niemal kazdym nowym transferem ;) . Przyznaje, ze calej sytuacji z Amoroso nie jestem pewien, wiec prosze o ewentualne sprostowanie. Moja prosba wynika takze z tego:
TomekW napisał/a:
baker napisał/a:
Nie wiadomo co sie krylo za niewystawianiem Dhorasoo. TomekW kiedys pisal, ze Francuz nie przykladal sie do treningow. Moze cos bylo na rzeczy? Nie wiem.

Pisalem, ze Dhorasoo nie przekonuje Ancelottiego na treningach, a nie, ze sie nie przyklada. Taka drobna roznica ;) Prawdopodobnie mial na poczatku problemy z wpasowaniem sie w 4-3-1-2. A musial, bo Carletto zwykl dostrajac ludzi do taktyki, a nie taktyke do ludzi...

Rzeczywiscie tak TomekW pisales. Przepraszam za przeinaczenie Twoich slow, wierz mi - nie zrobilem tego celowo.
A co do "dostarajania" ludzi do taktyki, to przeciez Ancelotti specjalnie dla Pirlo wymyslil "romb". Poza tym chcac miec na boisku jednoczesnie Pirlo i Kake chyba nie da sie grac inaczej, wiec nie dziwie sie Ancelottiemu, ze chcual Francuza odpowiednio "dostroic" ;) .
Jeszcze slowo do Malutkiego; bardzo dobry post, ciesze sie, ze bierzesz udzial w dyskusji (tym samym zapraszam do niej takze innych ;) ). A co do rozmow na ircu to sie nie przejmuj, kazdy na poczatku mial problemy, zeby sie przebic do "wielkiej rodziny #milan.pl" ;) .
Jeszcze raz przepraszam za rozmiary tego posta i jeszcze raz gratuluje tym, ktorym chcialo sie go calego przeczytac ;) (mnie by sie nie chcialo czytac takich nudow ;) ).
Pozdrawiam.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
TomekW 
Administrator




Dołączył: 02 Lip 2003
Skąd: Tullamore
Wysłany: Śro Sty 18, 2006 02:00   

baker napisał/a:
kupno Kaki to chyba jedno z najlepszych posuniec w transferowej historii Milanu (jezeli nie w ogole wszystkich klubow).

Chyba Cie troche ponioslo ;) Biorac pod uwage krotki staz Kaki, nie mozemy wyciagac tak daleko posunietych wnioskow. Milan mial wiele znakomitych posuniec transferowych w historii. Ogranicze sie tylko do podania takich nazwisk jak Nordahl, Liedholm, Gren, Rivera, Tassotti, Van Basten, Gullit, Rijkaard, Donadoni, Savicevic, Shevchenko. Kaka ma wciaz wiele do udowodnienia.

baker napisał/a:
Od jakiegos czasu jednak, dzialacze nie kupuja pilkarzy wyraznie lepszych od tych, ktorzy sa w klubie, mogacych widocznie wzmocnic Milan i odmienic jego oblicze.

Zeby stale wygrywac, trzeba nieustannie dazyc do tego, by byc jeszcze lepszym. Wymieniajac zmiennikow ryzykuje sie zastojem w pierwszej 11. A co taki zastoj przynosi, widzimy teraz w Milanie.

baker napisał/a:
kupno Gilardino, ktory spisuje sie dobrze, lecz wydaje mi sie, ze wciaz nie potrafi radzic sobie z presja.

Gilardino to raczej inwestycja na przyszlosc. Wg mnie znakomita. Jest tylko jedno "ale". Sa w Milanie formacji, ktore bardziej wymagaly odmlodzenia ;) Zreszta mowil o tym Gianni Rivera przed sezonem: "Milan wzmacnia sie nie tam, gdzie powinien." Ale nikt go nie sluchal. Niektorzy wloscy fani byli nawet oburzeni i pisali, ze Rivera odzywa sie tylko wtedy, gdy mozna skrytykowac, a gdy sa sukcesy to milczy. Ale wg mnie to calkiem madre podejscie. Zupelnie inaczej zachowuje sie Berlusconi: gdy wygrywamy, to wszedzie go pelno i chwali sie, jak to wygrywa Milan Berlusconiego; gdy przegrywamy, to siedzi cicho.

baker napisał/a:
Nie zwalam winy na Silvio, lecz po prostu stwierdzam jego wtracanie sie w prowadzenie zespolu.

Silvio zawsze probowal sie wtracac. Tylko, ze przy trenerze z charakterem takie wtracanie sie by nie szkodzilo druzynie. Przy Ancelottim szkodzi. Wystarczy sobie przypomniec La Corunie: powinnismy grac wtedy choinka, ale jeden pan wystraszyl sie, ze jak nie zagra 2 napastnikami, to drugi pan go skrytykuje...

baker napisał/a:
TomekW napisał/a:
A moze zamiast otworzyc oczy i zobaczyc, ze cykl Ancelottiego dobiegl konca (a nie dobiega - jak napisal baker) (...)

W poczatkowej wersji napisalem to w czasie przeszlym, jednak pozniej kibicowskie serce nakazalo mi ten czas zmienic ;) . Ja wciaz wierze w wygranie CL, a to byloby niewatpliwie przedluzeniem cyklu Ancelottiego. Tym bardziej z przykroscia odczytalem symboliczne zakonczenie Twojego posta (chyba, ze blednie). Mam nadzieje, ze jak juz dojda do finalu to go wygraja.

Niestety prawidlowo odczytales to zakonczenie. Chcialbym sie mylic, ale mam dziwne przeczucie, ze Paryz nie bedzie nam sie kojarzyl z wygraniem LM... Jesli zas chodzi o cykl Ancelottiego, to dla dobra Milanu ewentualne wygranie LM powinno ten cykl zakonczyc, a nie przedluzyc.

baker napisał/a:
A co do "dostarajania" ludzi do taktyki, to przeciez Ancelotti specjalnie dla Pirlo wymyslil "romb". Poza tym chcac miec na boisku jednoczesnie Pirlo i Kake chyba nie da sie grac inaczej, wiec nie dziwie sie Ancelottiemu, ze chcual Francuza odpowiednio "dostroic" ;) .

Owszem - wymyslil romb. I co potem? Przez 3 lata nie wymyslil niczego, poza choinka, ktora jednak powstala bardziej z przymusu (kontuzje napastnikow) niz z checi dazenia do czegos nowego. A Dhorasoo mial byc na poczatku zmiennikiem Pirlo. Widocznie Carlo dosc szybko sie zorientowal, ze Francuzowi nie pasuje raczej taka pozycja (tak to jest jak trener nie ma preferencji transferowych i zdaje sie na zarzad, ktory bierze free agentow - tak samo przeciez jest z Vogelem, ktory tez mial byc vice-Pirlo). Szkoda, ze rownie szybko (a raczej ze w ogole) Carletto nie zajarzyl, ze Vikash moglby zastapic Seedorfa, gdy ten gral piach.
_________________
Abbiamo un grande sogno in fondo al nostro cuore
vedere il grande Milan che vince il Tricolore
 
 
 
orzechol 
Milanista z Klasą




Dołączył: 20 Lip 2003
Skąd: Wrocław
Wysłany: Śro Sty 18, 2006 03:02   

orzechol napisał/a:
W ciagu ostatnich 2 lat wygrali wszystko co bylo mozna, podpisali dlugoterminowe kontrakty i chyba przestalo im sie chciec. a Carlo jest przewidywalny az do bolu.(...) skoro trener zostanie to trzeba przewietrzyc kadre, bo dla czesci graczy Milan zmienił się w świetnie płatny piłkarski dom starców.

Tak napisałem 29 maja. Co do tego chyba już nie ma wiekszych zastrzezen. Ten Milan już się skonczyl. W czasie mercato zarzad miał trzy mozliwosci:
a) wymienic co najmniej polowe skladu żeby Ancelotti mogl zaczac ‘od nowa’
b) wymienic trenera na nowa miotle
c) zostawic wszystko bez zmian i udawac ze jest swietnie i jestesmy dalej ‘niezwyciezeni’.

W dzisiejszej pilce, przy takich a nie innych kontraktach, opcja a) jest niestety niewykonalna. Żeby cos zmienic trzeba było przede wszystkim podziekowac Ancelottiemu za 4 lata pracy. Dużo wygrał ale jeszcze wiecej przegral. Zbudował wielki Milan ale nie potrafil go utrzymac na odpowiednim poziomie. To zreszta nie powinno nikogo dziwić.
Nie chce powtarzać wielu rzeczy o których pisali poprzednicy i zwróce uwage na jedna rzecz. Juz wczesniej zdobył sobie miano „wiecznie drugiego, wiecznie przegranego”.
Za acm.pl: „Trzy razy zespoły pod wodzą Carletto kończyły Serie A na drugim miejscu w tabeli: raz AC Parma i dwa razy Juventus Turyn. Szczególnie bolesna była ta druga porażka - w 2000 roku "Juve" zatopiło mistrzostwo w ostatniej kolejce ligi, remisując w potwornej ulewie, jaka nawiedziła Perugię.” „Podopieczni Ancelottiego roztrwonili jednak 9 punktów przewagi nad Lazio i ostatecznie zajęli drugie miejsce.”
Do tego dochodzi jeszcze slynny dwumecz Juve z Manu w polfinale LM. Na old trafford do ostatniej minuty Juve prowadzilo 1:0 kiedy wyrównal bodajże Giggs, w rewanzu na Del Alpi po 11 minutach było 2:0 po bramkach Pippo a jednak Juventus Ancelottiego dal sobie wbic 3 bramki i do finalu awansowal Manchester. Czy to nie sa znajome scenariusze? ‘Pewne’ wydawałoby się zwyciestwo i nagle cos dziwnego dzieje się z druzyna?
Niestety wiele takich sytuacji mialo miejsce tez w Milanie. Co ciekawe prawie wszystkie mialy miejsce po 7.04.04. Wczesniej takie powroty zdarzały się własnie Milanowi (pierwszy mecz z Depor czy wielki mecz z Interem). Gdzieś po drodze Milan stracił charakter. Coś, co doprowadzilo go rok wczesniej do zwyciestwa w LM ‘03 (wyniki 0:0 i 3:2, 1:1 i 0:0 oraz 0:0 i karne) mimo duzo slabszego skladu. Gdzieś w tej rodzinnej atmosferze o jaką dbał trener pilkarze zatracali umiejetnosc wykonczenia przeciwnika. Co nie znaczy wcale ze Ancelotti to zly trener.
To dobry trener ale na dwa, a maksymalnie trzy lata. Kiedy nie ma zespołu on potrafi go zbudować wykorzystujac swoje ‘fajne’ podejscie. Ale takie postepowanie ma tez skutki uboczne i w Milanie pokazały sie one w calej okazałości. Ten typ po prostu tak ma. Pare postów wcześniej Carlo napisal ze Milan jest nijaki tak jak i jego trener. I jest to niestety prawda. Nie jest taktycznym geniuszem delikatnie mowiac, przywiazuje się do zelaznego składu, żelaznych zmian, zalaznej taktyki ale wczesniej nadrabiał te braki świetnym kontaktem z zawodnikami. Teraz już nie ma na nich wpływu.
Nie bez winy sa tez dzialacze i zawodnicy. Działacze - ponieważ nie zauwazyli / nie chcieli zauwazyc potrzeb zmian, no ale jesli maja pakty to nie sie czemu dziwic. Pierwsze ostrzezenie było już w La Coruni w kwietniu’04. Do tego czasu Milan Ancelottiego cały czas się rozwijal. Wtedy nastąpiło tapniecie które zatrzymalo rozwój zespolu. A zawodnikom spodobał się sposób prowadzenie zespołu przez trenera. Nie wymagal od nich niczego nowego - było miło, fajnie i przyjemnie. Podwładni dopasowuja się do wymagan szefa w każdej dziedzinie – nie tylko w pilce. I nie ma się co dziwić, ze chca żeby zostal jak najdluzej. Pieniadze dostana takie same.
Jedyne rozsadne wyjscie jakie pozostalo to zmiana trenera. Przyjdzie nowy trener z nowa wizja. Czesc zawodnikow zakończy kariere mam nadzieje, paru pozbedzie się trener i będzie mogl zaczac budowe nowego Milanu. Nie ma gwarancji ze mu się uda - ale ma z kogo. Nie wierze ze Pirlo, Rino, Kaka czy Nesta nie mają ambicji jeszcze czegos wygrac.
Zreszta zwróccie uwage na wypowiedz Capello z ostatnich dni. Niezaleznie od wynikow odejdzie z Juve za poltora roku. Chyba wie co sie może wydarzyc. Ale przez trzy lata wygra co najmniej tyle ile Ancelotti przez 5 lat. A przed Ancelottim nie zamykam lawki Milanu – za 10-15 lat może spróbować jeszcze raz. Wtedy już chyba nie będzie na niej Billego.
 
 
Carlo 
Milanista z Klasą



Dołączył: 13 Sie 2003
Skąd: Byszyce
Wysłany: Śro Sty 18, 2006 08:43   

baker napisał/a:
Przed obecnym sezonem prasa "domagala" sie wzmocnienia obrony, jednak dzialacze nie widzieli zadnych problemow z nia zwiazanych.

Nie mogę się zgodzić z zrzucaniem całej odpowiedzilności za brak transferów na działaczy. To znaczne uproszczenie sprawy. Albo jest tak, że Ancelottiemu rzeczywiście wszystko jedno kto przyjdzie lub jak powtarza w innych wywiadach nie potrzebujemy wzmocnień i wtedy rzeczywiście nie ma wpływu na transfery lub też znając jego dobre powiązania z Gallianim, transfery są z nim choćby konsultowane. Zarówno jedna jak i druga opcja obciążają samego trenera. Jeśli uważa, że skład jest świetny i nie wymaga wzmocnień to czemu osiągamy tak fatalne wyniki? Natomiast jeśli ma możliwość jakiegoś wpływu na transfery to wtedy widząc że np jego żadania nie są spełniane, powinien wiedzieć, że nic więcej z tym zespołem nie osiągnie (ze względu na brak pełnowartościowych wzmocnień) i podać się do dymisji. W innym wypadku przez swoje przywiązanie do stołka działa na szkodę Milanu.
Wracając do Crespo. Z tego co pamiętam prasa podawała różne warianty dokonania transakcji - wymianę Kaladze za niego, wypożyczenie czy transfer. Nigdy się nie dowiemy jaka była prawdziwa przyczyna upadku negocjacji. Trudno całą winę zrzucić na Gallianiego. Poza tym pamietam jak sam przed sezonem mówiłeś, że przyjście wysokiego silnego napastnika jakim jest Gilardino da nam nowe możliwości w ataku, podobnie jak Juventusowi, który gra długie piłki na Zlatana. Nagle problemem staje się brak transferu Crespo (Twój cytat: " jednak w ostatnich bodajze 2 latach nie pozyskano nikogo kto mogl odmienic Milan (liczylem, ze kims takim bedzie Crespo, lecz niestety nie zatrzymano go w klubie"), który słabo gra tyłem do bramki. Zresztą czy to prawdziwy problem można się przekonać patrząc na liczę strzelonych przez nas bramek.

baker napisał/a:
Vogel byl kupowany na lawke i chyba nikt nie wyobraza sobie, ze ma grac na stale zamiast Pirlo.

No właśnie takie podejście do sprawy mistera, sprawia że potem mamy "wielkich mistrzów", którym nie chce podnosić się swoich umiejętności i grają bez względu na formę. Vogel podobnie jak Dhorasoo pokazał się z dobrej strony, jednak mam wrażenie, że cokolwiek by nie zrobił i tak będzie siedział na ławie. Zresztą ostatnio zaczęliśmy grać systemem 4-4-2 a Szwajcar jest stworzony do takiego właśnie ustawienia. Jednak nic z tego nie wynika i nie będzie wynikało.

Zgadzam się z postem orzezska, który wg mnie dobrze podsumował efekty pracy Ancelottiego. Mi też się wydaje że 07.04.2004 jest datą po której zespoł znajduje się na krzywej opadającej. Już wtedy należało, znając historię pracy Carlo w innych klubach, powoli szykować następce na ławkę trenerską. I tutaj widzę ewidentną winę działaczy. Przez uporczywe trzymanie trenera na ławce możemy wpaść w dołek na dłużej. Wcześniejsza zmiana mogła dla nas oznaczać łagosniejszy okres przejściowy. Miejmy jednak nadzieję, że pesymistyczny wariant nie sprawdzi się i Milan jeszcze w tym roku pokaże wielką klasę w Champions League.
_________________
Leopolis semper fidelis!
 
 
 
MikoZ 
Milanista




Dołączył: 20 Paź 2003
Skąd: Gliwice
Wysłany: Śro Sty 18, 2006 10:59   

Nadejmszla wiekopomna chwiła…

Czyz nie jestesmy wlasnie w takim punkcie ?? sadze ze wiekszasc się zemna zgodzi, a zwlaszcza czytajac poprzednie „epopeje”.
Wszyscy jestesmy zgodni ze musza nastapic zmiany, jedni wskazuja na trenera, inni na zawodnikow, inni zas szukaja winy za niepowodzenia w poczynaniach wlodazy klubu.
Niestety wszyscy maja racje, teraz nalezaloby się zastanowic jakie te zmiany powinne być ?
Oczywiście prawie absurdem jest ze Berlusconii i Galianii odejda (tego bym nie chcial), lecz może pomyslem jest aby wprowadzic do gry jeszcze jakiegos „zawodnika”, który podpowie, doradzi, sprzeciwi się - osoba która spojrzy na wydarzenia z boku zimnym okiem i będzie z poza „ukladu”, oczywiście taki wariant jest bardzo dobry lecz malo realny gdyz żaden z „monarchow” nie potrzebuje konkurencji…

Trener – Carlo to dobry trener i jak już wczesnie napisano nikt mu nie zabierze jego dokonan, a kwastie czy wiecej wygral czy wiecej przegral to już pozostawiam ocenie kazdego z Was, na pewno przejdzie do historii Milanu i dolaczy do grona wybitnych szkoleniowcow ( to mu się jak najbardziej należy), niestety na kazdego przychodzi czas, no i z przykroscia musze stwiedzic, ze jego czas się chyba już konczy (należy liczyc na to ze zarzad jest trzezwo myslacy i widzi co się dzieje).
Jeśli odejdzie to kto go zastapi???
I tu zaczynaja się schody gdyz wszyscy „wybitni” lub jak kto woli trenerzy z gornej polki maja kontrakty i negocjacje aby kogokolwiek sprowadzic sa bardzo trudne, aczkolwiek nie niemozliwe (rzadza pieniadza może wygrac).
Jest wiele glosow żeby nastepca Carlo zostal MVB, gdyz jest z „rodziny” i bardzo dobrze spisuje się na stanowisku w roli szkoleniowca Holandii, wszystko prawda tylko nie jest na 100% pewien ze taki manewr przeszedl by w Milanie, a dlaczego ??? już wyjasniam…
Otoz MVB stworzyl swoja druzyne narodowa bazujac na mlodych lub bardzo mlodych zawodnikach, niestety my takowych posiadamy w znikomym stopniu, należy tu zaznaczyc ze posiadamy w skladzie zawodnikow którzy sa bylymi kolegami Marco z boiska, wiec wydaje mi się ze nikt się nie odwazy „odstawic” 7-8 zawodnikow z pierwszego skladu po to żeby zrobic dobrze nowemu trenerowi, oczywsicie jest to dosc dobre i jakze przyszlosciowe posuniecie, jednak slowo Milan dla wielu kojarzy się z tradycja, nie przypominam sobie żeby zaistniala kiedykolwiek taka sytuacja iż zapominamy o tym co było i budujemy wszystko od nowa i nie sadze tez żeby cos takiego stalo się faktem, ponieważ wlasciciele klubu nie będą tworzyc precedensu np.: budujemy nowy stadion, budujemy nowa druzyne i odcinamy się od przeszlosci gruba kreska, możliwe ?? jak najbardziej ale nie w tym klubie… nie możemy zapominac iż Milan i cala reszta ze swiatowej czolowki to sa setki milionow euro czy dolarow, kluby to sa firmy obracajace niewyobrazalnymi pieniedzmi i żaden wlasciciel „firmy” która ma już swoja marke nie pozwoli sobie na zakrecenie kurka z pieniedzmy na 2-3 lata, azeby „przewietrzyc” sklad (wszyscy wiemy mniej wiecej jakie sa wplywy np.: za udzial w CL).
Zawodnicy – no coz wszyscy (patrz – kibice) zdawalismy sobie sprawe, ze nastapi taki moment/dzien ze nasze legendy zakoncza kariere, niestety wlasciciele chyba zawiesili się jakies 5 lat temu i wydawalo im się iż pilkarze sa niesmiertelni i będą biegac i wygrywac do konca swoich dni… zostala zaprzepaszczona chwila w ktorej nalezaloby pozyskac nowych mlodych bardzo utalentowanych pilkarzy którzy byli by wstanie kontynuowac i utrzymac na swych barkach odpowiedzialnosc za noszenie czerwono-czarnego trykowu.
Już w zeszlym sezonie było widac iż stworzyla się „klika” kilku „oldtimerow” którzy rzadza w druzynie… wielokrotnie się smialismy ze trenerem nie jest Carlo tylko Costacurta lub Maldini, niestety w tej chwili to jest smiech przez łzy, bo jak można przypuszczac w tym „gangu” jest tez Seedorf (któremu na szczescie w tym sezonie nie można za wiele zarzucic) i może się zdawac ze Sheva, który nie jest już takim zawodnikiem jak kiedys, oczywiście jest nadal wysmienity i ciezko byloby sobie wyobrazic nasz atak bez niego , ale wydaje mi się ze tez stal się już himeryczny i lekko zgoszknialy (nie mieliscie wrazenia, ze Gattuso straszyl odejsciem gdyz widzial u swych kolegow brak zaangazowania a jego charakter mu na to nie pozwalal??), może odsuniecie naszych wielkich legend + zmiana trenera na takiego który sprowadzi na ziemie kilku zawodnikow jest metoda na odzyskanie starego blasku ?? to pytanie zostawie bez odpowiedzi.
Mielismy swój styl gry, który się gdzies zatracil , druzyna wyglada jak rozregulowany zegarek, mamy zawodnikow ale nie mamy druzyny. Przegrywamy razem i wygrywamy razem – piekny slogan tylko szkoda ze przegranych jest coraz wiecej i my kibice musimy bezradnie przygladac sie temu z boku…
Kiedys obrona Milanu była niemal nie do przejscia, lapanie na spalonych na 40-30m to było cos pieknego, kiedy cala linia obrony za zawolaniem swojego „przywodcy” rownoczesnie wybiegala, a przeciwnicy z oslupieniem patrzyli na sedziego liniowego co się stalo... pytam gdzie to wszystko zatracilismy i jak można było do tego doprowadzic ?? przeciez to była nasza najwieksza sila a teraz każdy atak druzyn które jeszcze niedawno mogly tylko pomarzyc ze oddadza wogle strzal na nasza bramke , przyprawia mnie i chyba nie tylko mnie o palpitacje serca i kilka kolejnych siwych wlosow.

Serce podpowiada ze wszystko będzie dobrze, umysl natomiast jest pelen obaw o nasza przyszlosc…

Na zakonczenie moich wypocin:) chcialem uczulic na jedna sprawe , a może jedno spostrzeznie, czy nie sadzicie iż jest taka tendencja ze jak cos nie idzie to nie idzie na calej linii ?? a mianowicie chodzi mi tutaj chociazby o rozlam FdL, oczywiście przyczyny rozpadu a teraz rozlamu sa inne, ale to wszystko zbiega się w jednym czasie…
Ostatnio zmieniony przez MikoZ Śro Sty 18, 2006 11:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
baker 
Moderator



Dołączył: 01 Lut 2004
Skąd: Poznań
Wysłany: Śro Sty 18, 2006 11:05   

TomekW napisał/a:
baker napisał/a:
Nie zwalam winy na Silvio, lecz po prostu stwierdzam jego wtracanie sie w prowadzenie zespolu.

Silvio zawsze probowal sie wtracac. Tylko, ze przy trenerze z charakterem takie wtracanie sie by nie szkodzilo druzynie. Przy Ancelottim szkodzi. Wystarczy sobie przypomniec La Corunie: powinnismy grac wtedy choinka, ale jeden pan wystraszyl sie, ze jak nie zagra 2 napastnikami, to drugi pan go skrytykuje...

Nie tylko probowal, lecz sie wtracal (vide przypomniany przeze mnie mecz z OM w 91r.). Rzeczywiscie za czasow Sacchiego i Capello nie szkodzilo to tak Milanowi jak obecnie. Czy to wina slabego charakteru trenera? Byc moze. Jednak fakt jest taki, ze od niedawna ambicja Silvio jest bardzo podrazniona. Pamietam wywiad, w ktorym pytany, czy najbardziej podobal mu sie Milan Sacchiego, Capello czy Ancelottiego ostro zareagowal zarzucajac dziennikarzom, ze nie mowia o Milanie Berlusconiego. Na jego ambicje na pewno podzialal tez fakt, ze nie jest juz prezydentem Milanu. Roznica w zachowaniu Berlusconiego w porownaniu z przeszloscia wynika tez na pewno z prowadzonej przez niego kariery politycznej. W 1994 zalozyl partie Forza Italia i w tym samym roku pierwszy raz zostal premierem. Byc moze ta data nie jest przypadkowa. Na pewno od momentu zaangazowania sie w polityke, Silvio ma mniej czasu dla Milanu. Wysuwam wiec wniosek (mam nadzieje ze nie za daleko idacy - Carlo ;) ), iz stosunek Berlusconiego ewoluowal przez lata i obecnie przynosi Milanowi wiele szkody. Zauwazyl to Boban w swoim slynnym, lecz nieco juz zapomnianym, liscie otwartym. Oto jego fragment:
Cytat:
Szczerze mówiąc, wydaje mi się teraz, a nawet mam pewność, że zaczyna Pan wprowadzać niepokój do środowiska Milanu i to jest zaskakujące. Te wystąpienia publiczne na temat trenera, systemów gry jednym czy dwoma napastnikami, te Pańskie wizyty w szatni, podważające autoretet trenera w oczach zawodników, tworzą niejasności, które nie przynoszą niczego dobrego. To wielki stres, również dlatego, że środowisko Milanu nie jest przyzwyczajone do takiego stylu pracy. Pan, który zawsze wnosił komfort i motywację, gra takimi zachowaniami kartami przeciwników. Pańskich i Milanu.

zrodło: List otwarty Bobana do Berlusconiego. acmilan.pl, 19-08-2005.
TomekW napisał/a:
baker napisał/a:
A co do "dostarajania" ludzi do taktyki, to przeciez Ancelotti specjalnie dla Pirlo wymyslil "romb". Poza tym chcac miec na boisku jednoczesnie Pirlo i Kake chyba nie da sie grac inaczej, wiec nie dziwie sie Ancelottiemu, ze chcual Francuza odpowiednio "dostroic" ;) .

Owszem - wymyslil romb. I co potem? Przez 3 lata nie wymyslil niczego, poza choinka, ktora jednak powstala bardziej z przymusu (kontuzje napastnikow) niz z checi dazenia do czegos nowego.

Nie staram sie jakos bezkrytycznie bronic Ancelottiego, lecz uwazam takie opinia ja ta powyzej za krzywdzace dla trenera. "Choinka" rzeczywiscie w glownej mierze spowodowana byla kontuzjami zawodnikow, lecz byla tez stosowana, gdy zdrowych bylo co najmniej dwoch napastnikow (vide slawetne derby z Interem). Trzeba pamietac, ze Ancelotti probowal (choc rzadko) grac trojka srodkowych obroncow (vide mecz z Fiorentina, mecze przedsezonowe). Obecnie stosuje ustawienie 4-4-2. Nie mozna wiec powiedziec, ze nie szuka rozwiazania, mozna za to stwierdzic, ze go nie znajduje. Mnie generalnie denerwuja zarzuty, ze Milan gra zawsze tym samym ustawieniem. Juventus od lat gra 4-4-2 i jakos nikomu to nie przeszkadza. Dodatkowo powtorze to, co pisalem wczesniej: gdy sie chce miec Kake i Pirlo na bosiku, to ustawienie "rombem" jest najlepsze.
TomekW napisał/a:
A Dhorasoo mial byc na poczatku zmiennikiem Pirlo. Widocznie Carlo dosc szybko sie zorientowal, ze Francuzowi nie pasuje raczej taka pozycja (tak to jest jak trener nie ma preferencji transferowych i zdaje sie na zarzad, ktory bierze free agentow - tak samo przeciez jest z Vogelem, ktory tez mial byc vice-Pirlo). Szkoda, ze rownie szybko (a raczej ze w ogole) Carletto nie zajarzyl, ze Vikash moglby zastapic Seedorfa, gdy ten gral piach.

Czy Ancelotti rzeczywiscie sie nie zorientowal, ze Dhorasoo dobrze zastepuje Seedorfa? Przeciez po slabych wystepach Francuza jako vice-Pirlo, to wlasnie Ancelotti wystawial go jako lewo pol-srodkowego (stan ;) ). Szkoda tylko, ze Vikash gral tak malo, co bylo ewidentnym bledem mistera (choc nikt z nas nie zna prawdziwych tego powodow).
orzezsek napisał/a:
Juz wczesniej zdobył sobie miano „wiecznie drugiego, wiecznie przegranego”.

To zdanie jest wyjatkowo krzywdzace dla trenera. Nie mozna zapominac, ze to Ancelotti znow wyniosl Milan na szczyty i wygral praktycznie wszystko, co bylo do wygrania. Wlasnie w Milanie zaprzeczyl etykietce "wiecznie drugiego". To prawda, ze Ancelotti wiele przegral, jednak nie powinno to przyslaniac jego sukcesow.
orzezsek napisał/a:
To dobry trener ale na dwa, a maksymalnie trzy lata. Kiedy nie ma zespołu on potrafi go zbudować wykorzystujac swoje ‘fajne’ podejscie.

Z tym sie akurat zgadzam, mimo tego, ze nie ma tu prawdziwego tworcy "fajnego" podejscia ogolem, czyli Gallianiego. To przeciez on zatrudnil Ancelottiego i wymyslil "wielka rodzine" i wszystko, co z tym zwiazane. Czy po odejsciu Carlo wielka rodzina przestanie istniec? Smiem w to watpic. Pozostana bowiem dwa inne ogniwa calego lancucha - zarzad i zawodnicy przywykli do "fajnosci".
Carlo napisał/a:
baker napisał/a:
Przed obecnym sezonem prasa "domagala" sie wzmocnienia obrony, jednak dzialacze nie widzieli zadnych problemow z nia zwiazanych.

Nie mogę się zgodzić z zrzucaniem całej odpowiedzilności za brak transferów na działaczy. To znaczne uproszczenie sprawy.

Tak to prawda, to uproszczenie. Wynika ono jednak z faktu, ze o transferach Milanu nie decyduje trener, lecz dzialacze. Faktycznie nie wiem, czy Ancelotti chcial wzmocnic obrone, nie wiem takze, czy chcieli tego dzialacze. Jak wyzej napisalem o kupowaniu nowych zawodnikow decyduje w Milanie zarzad, wiec za ich brak, czy tez za psuniecia nieudane, nalezy wlasnie obwinic jego czlonkow (nie zapominam o bardzo udanych transferach i za to jestem dzialaczom [nie trenerowi] wdzieczny).
Carlo napisał/a:
Albo jest tak, że Ancelottiemu rzeczywiście wszystko jedno kto przyjdzie lub jak powtarza w innych wywiadach nie potrzebujemy wzmocnień i wtedy rzeczywiście nie ma wpływu na transfery lub też znając jego dobre powiązania z Gallianim, transfery są z nim choćby konsultowane. Zarówno jedna jak i druga opcja obciążają samego trenera.

Starogreccy pisarze okresliliby te sytuacje mianem Tritum non datum. Lecz przeciez istnieje trzecia mozliwosc: Ancelotti chce konkretnych transferow, lecz nie sa przeprowadzane (jedyny znany przyklad to Crespo, jednak nikt nie wie, czy takich przypadkow nie bylo wiecej).
Carlo napisał/a:
Poza tym pamietam jak sam przed sezonem mówiłeś, że przyjście wysokiego silnego napastnika jakim jest Gilardino da nam nowe możliwości w ataku, podobnie jak Juventusowi, który gra długie piłki na Zlatana.

Rzeczywiscie tak mowilem i nie wycofuje sie z tego. Na to wtedy liczylem. Jednak po przyjsciu Vieriego mielismy w kadrze jednego kreatywnego napastnika i trzech egzekutorow. Crespo rzeczywiscie slabo gra tylem do bramki, lecz mozna sie spodziewac po nim bardziej kreatywnej gry nic po Gilardino czy Inzaghim. Dodatkowo musze przyznac, ze Gila nie spelnia moich oczekiwac, co do bycia "wysokim, silnym napastnikiem". Do Zlatana, czy Toniego wciaz mu daleko.
Carlo napisał/a:
Nagle problemem staje się brak transferu Crespo (Twój cytat: " jednak w ostatnich bodajze 2 latach nie pozyskano nikogo kto mogl odmienic Milan (liczylem, ze kims takim bedzie Crespo, lecz niestety nie zatrzymano go w klubie"), który słabo gra tyłem do bramki. Zresztą czy to prawdziwy problem można się przekonać patrząc na liczę strzelonych przez nas bramek.

Ja o Crespo wspomnialem jako o przykladzie tego, ze nie sa realizowane prosby transferowe trenera. Pozniej rzeczywiscie dalem sie wciagnac w dyskusje: "Kto lepszy Crespo czy Gila?". Podtrzymuje swoje zdanie, ze wole Argentynczyka w pierwszym skladzie a Gilardino na lawce. W koncowce sezonu Crespo gral swietnie, fenomenalnie rozumial sie z Kaka i Sheva. Obecny sezon mogl nalezec do niego. Niestety zaprzepaszczono to, co budowano pol poprzedniego sezonu i po przyjsciu Gilardino, wszystko trzeba zaczac od nowa (ciesze sie jednak, ze idzie ku dobremu).
Carlo napisał/a:
baker napisał/a:
Vogel byl kupowany na lawke i chyba nikt nie wyobraza sobie, ze ma grac na stale zamiast Pirlo.

No właśnie takie podejście do sprawy mistera, sprawia że potem mamy "wielkich mistrzów", którym nie chce podnosić się swoich umiejętności i grają bez względu na formę. Vogel podobnie jak Dhorasoo pokazał się z dobrej strony, jednak mam wrażenie, że cokolwiek by nie zrobił i tak będzie siedział na ławie. Zresztą ostatnio zaczęliśmy grać systemem 4-4-2 a Szwajcar jest stworzony do takiego właśnie ustawienia. Jednak nic z tego nie wynika i nie będzie wynikało.

Nie wiem dlaczego piszesz o podejsciu mistera. O transferach przeciez decyduja dzialacze.
Porownajmy dla przykladu transfer Juventusu na podobnej pozycji - chodzi o kupno Vieiry. O Francuzie wiadomo bylo, ze kupowany jest do pierwszego skladu, o Szwajcarze - ze bedzie zmiennikiem.
Jezeli chodzi o pozycje Pirlo, to nie wyobrazam sobie, aby kupiono kogos, kto Wlocha na stale zastapi. Kupiono Vogela, ktory mial go nieco odciazac i z tej roli Szwajcar sie wywiazuje. To posuniecie transferowe uwazam za bardzo udane. Na dobre Milanowi (choc moze nie w tym znaczeniu jak mozna sie bylo spodziewac) wyszlo takze pozyskanie Jankula, co mialo swoj wplyw na zwyzke formy Seedorfa.
_________________
"Znam twoje czyny,
że ani zimny , ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust."

Apokalipsa Św. Jana 3, 15-16
 
 
 
orzechol 
Milanista z Klasą




Dołączył: 20 Lip 2003
Skąd: Wrocław
Wysłany: Czw Sty 19, 2006 02:23   

baker napisał/a:
orzezsek napisał/a:
Juz wczesniej zdobył sobie miano „wiecznie drugiego, wiecznie przegranego”.

To zdanie jest wyjatkowo krzywdzace dla trenera. Nie mozna zapominac, ze to Ancelotti znow wyniosl Milan na szczyty i wygral praktycznie wszystko, co bylo do wygrania. Wlasnie w Milanie zaprzeczyl etykietce "wiecznie drugiego". To prawda, ze Ancelotti wiele przegral, jednak nie powinno to przyslaniac jego sukcesow.

dlaczego jest wyjatkowo krzywdzace? Na ten zaszczytny tytul zapracował sobie w Parmie i przede wszystkim w Juventusie. W Milanie zaczał slabo (katastrofa w Dortmundzie). Pozniej bylo zdecydowanie lepiej. Wygrał LM i scudetto - nikt mu tego nie zapomni. Ale juz w '04 wszystko zaczelo wracac do normy (jego normy). LM '04, serieA '05, LM '05: piekne porazki - prawie zwyciestwa. Ten sezon nie zapowiada sie lepiej. Smiem twierdzic ze te 2 sukcesy to były odchyły od tego do czego przyzwyczail kibicow, niezaleznie od klubu ktory trenowal czy zawodnikow jakich mial do dyspozycji. To nie oznacza ze to jest fatalny trener. Zeby byc 'wiecznie drugim' nie mozna byc słabym. Ale prawie zawsze czegoś brakowalo i jemu i jego druzynie. Charakteru wlasnie.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group