ACMilan.PL Strona Główna ACMilan.PL
Forum polskich kibiców Milanu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Mistrzostwa Świata - Rosja 2018
Autor Wiadomość
cortess 
Milanista




Dołączył: 26 Cze 2006
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 03:57   Mistrzostwa Świata - Rosja 2018

Są wylosowane grupy, są gotowe terminarze i drabinki, tylko stadionów wszystkich jeszcze nie ma i działu na forum... Więc aby pokazać budowniczym u naszych sąsiadów, że można na pół roku przed turniejem już być gotowym - zakładamy temat (i także po to aby przenieść wszelkie przyszłe zimowo-wiosenne dyskusje z działu o eliminacjach, które już przeszły do historii).

Od czego zaczniemy? Może to co już wszyscy mają obcykane, ale dla zasady musi się pojawić, czyli grupy. Grafika wlatuje, bo będzie szybciej.


Oczywiście zapraszam do dyskusji na temat szans poszczególnych ekip czy dzielenia się przewidywaniami, ja od siebie krótko - grupa D i F najciekawsze, a poza nimi 2 pojedynki na które już kibice czekają - Anglii z Belgią i Portugalii z Hiszpanią.

To teraz lecimy z inną ważną, jeśli nie najważniejszą, informacją - oto TERMINARZ. Są w sieci takie ładne kolorowe, oficjalne, inne mniej, proste, złożone, do wyboru - do koloru, natomiast ja zamieszczam taki, który w mojej opinii jest najwygodniejszy, czyli dzień po dniu, już z polskimi czasami (jak się patrzy na oryginalny rosyjski z tymi wszystkimi strefami to można się pogubić).

14.06. (czwartek), g.17.00, Rosja - Arabia Saudyjska (A)

15.06. (piątek), g.14.00, Egipt - Urugwaj (A)
15.06. (piątek), g.17.00, Maroko - Iran (B)
15.06. (piątek), g.20.00, Portugalia - Hiszpania (B)

16.06. (sobota), g.12.00, Francja - Australia (C)
16.06. (sobota), g.15.00, Argentyna - Islandia (D)
16.06. (sobota), g.18.00, Peru - Dania (C)
16.06. (sobota), g.21.00, Chorwacja - Nigeria (D)

17.06. (niedziela), g.14.00, Kostaryka - Serbia (E)
17.06. (niedziela), g.17.00, Niemcy - Meksyk (F)
17.06. (niedziela), g.20.00, Brazylia - Szwajcaria (E)

18.06. (poniedziałek), g.14.00, Szwecja - Korea Płd. (F)
18.06. (poniedziałek), g.17.00, Belgia - Panama (G)
18.06. (poniedziałek), g.20.00, Anglia - Tunezja (G)

19.06. (wtorek), g.14.00, Kolumbia - Japonia (H)
19.06. (wtorek), g.17.00, Polska - Senegal (H)
19.06. (wtorek), g.20.00, Rosja - Egipt (A)

20.06. (środa), g. 14.00, Portugalia - Maroko (B)
20.06. (środa), g. 17.00, Urugwaj - Arabia Saudyjska (A)
20.06. (środa), g. 20.00, Iran - Hiszpania (B)

21.06. (czwartek), g.14.00, Francja - Peru (C)
21.06. (czwartek), g.17.00, Dania - Australia (C)
21.06. (czwartek), g.20.00, Argentyna - Chorwacja (D)

22.06. (piątek), g.14.00, Brazylia - Kostaryka (E)
22.06. (piątek), g.17.00, Nigeria - Islandia (D)
22.06. (piątek), g.20.00, Serbia - Szwajcaria (E)

23.06. (sobota), g.14.00, Belgia - Tunezja (G)
23.06. (sobota), g.17.00, Niemcy - Szwecja (F)
23.06. (sobota), g.20.00, Korea Płd. - Meksyk (F)

24.06. (niedziela), g.14.00, Anglia - Panama (G)
24.06. (niedziela), g.17.00, Japonia - Senegal (H)
24.06. (niedziela), g.20.00, Polska - Kolumbia (H)

25.06. (poniedziałek), g.16.00, Urugwaj - Rosja (A)
25.06. (poniedziałek), g.16.00, Arabia Saudyjska - Egipt (A)
25.06. (poniedziałek), g.20.00, Iran - Portugalia (B)
25.06. (poniedziałek), g.20.00, Hiszpania - Maroko (B)

26.06. (wtorek), g.16.00, Dania - Francja (C)
26.06. (wtorek), g.16.00, Australia - Peru (C)
26.06. (wtorek), g.20.00, Nigeria - Argentyna (D)
26.06. (wtorek), g.20.00, Islandia - Chorwacja (D)

27.06. (środa), g.16.00, Korea Płd. - Niemcy (F)
27.06. (środa), g.16.00, Szwecja - Meksyk (F)
27.06. (środa), g.20.00, Serbia - Brazylia (E)
27.06. (środa), g.20.00, Szwajcaria - Kostaryka (E)

28.06. (czwartek), g.16.00, Japonia - Polska (H)
28.06. (czwartek), g.16.00, Senegal - Kolumbia (H)
28.06. (czwartek), g.20.00, Panama - Tunezja (G)
28.06. (czwartek), g.20.00, Anglia - Belgia (G)

Pominąłem stadiony, gdyż wielkiej różnicy chyba nie robi gdzie kto gra, ale na wszelki wypadek wymienię mecze rozgrywane w Kaliningradzie, bo to tylko niecałe 50km od granicy z PL i może ktoś się skusi. Będą to tylko i wyłącznie spotkania grupowe: Chorwacja - Nigeria (16.06.), Serbia - Szwajcaria (22.06.), Hiszpania - Maroko (25.06.) i hit Anglia - Belgia (28.06.). Warto chyba się przyjrzeć temu ostatniemu spotkaniu, bo poza poziomem obu ekip najprawdopodobniej zagra tam przeciwnik reprezentacji Polski w 1/8 (o ile ta poradzi sobie we własnej grupie). Jeśli to kogoś zachęciło to może wrzucę tabelkę z cenami biletów (2-gi etap sprzedaży/losowania już się chyba zaczął):

*i oczywiście tak samo jak było z IO w Soczi - dla posiadaczy biletów zniesiony jest obowiązek posiadania wizy zezwalającej na wjazd na terytorium Federacji Rosyjskiej, więc tu bez dodatkowych opłat.

Co więcej? Nie wiem... Dyskutujmy... A może jeszcze tradycyjna turniejowa "zabawa w przewidywanie" - tutaj. Próbowałem 3 razy i zazwyczaj w półfinałach mam to samo w różnych układach - Niemcy, Francja, Portugalia, Argentyna.
_________________
Saremo una squadra di diavoli. I nostri colori saranno il rosso come il fuoco e il nero come la paura che incuteremo agli avversari! [Herbert Kilpin (16.12.1899)]
 
 
MK92 
Milanista




Dołączył: 26 Sie 2008
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 10:30   

Może zanim rozgorzeje poważna dyskusja na temat naszych przewidywań dotyczących MŚ w 2018 roku, napiszmy z czym kojarzą nam się przeżyte dotychczas mundiale. Fajna zabawa i wspomnienia ;)

2002 - Orły Engela jadą po puchar świata ;) Górniak śpiewa polski hymn :D Wielcy Kahn, Ronaldo i Rivaldo. Dramat Ballacka. Krzywda Włochów i Hiszpanów. Sensacyjna klapa Francuzów i Argentyńczyków i równie sensacyjny brąz Turków. W finale byłem za Niemcami i po drugim golu Ronaldo przestałem oglądać ten pojedynek rozgrywany w nasze niedzielne, wczesne popołudnie :)

2006 - Najlepszy mundial w XXI wieku. Rewelacyjny mecz otwarcia w Monachium. Polska bez Dudka i Frankowskiego, ale ze wspaniałym Borucem (od Euro 2008 tzw. Borubarem). Brazylijskie rozczarowanie. Ostatni zryw złotego pokolenia francuskich piłkarzy. Dominacja Europejczyków. Kapitalne pojedynki niemiecko-argentyński w ćwierćfinale i włosko-niemiecki w półfinale. Fantastyczna akcja Argentyńczyków w spotkaniu z Serbią i Czarnogórą. Okropny mecz Portugalii z Holandią. Bardzo dobra Ukraina. Wspaniały turniej Pirlo, Cannavaro i Zidane'a. Barwny Materazzi i jego legendarne już starcie z Zizou w dogrywce meczu finałowego. Szaleńczo szczęśliwy Fabio Grosso po ostatnim rzucie karnym. Grande Italia!

2010 - Shakira i wuwuzele :) Cuda w meczu ćwierćfinałowym Ghany z Urugwajem. Pięknie grający Niemcy i świetni Holendrzy. Nieuznany gol Lamparda w 1/8 finału z Niemcami. Rewelacyjni Villa, Forlan, Sneijder i Mueller. Maradona trenerem Argentyny - skompromitowany w ćwierćfinale. Blamaż Włochów - obrońców tytułu. Kapitalny półfinał holendersko-urugwajski. Nudny finał.

2014 - Szaleństwo Brazylijczyków i ubóstwianie Neymara. Niezapomniany blitzkrieg Niemców w półfinale. Fatalni Higuain i Palacio. Kolejny blamaż Włochów. Wyszydzany Sabella wprowadza Albicelestes do finału. Znowu świetni Holendrzy ze wspaniałym Robbenem na czele. Rewelacyjna Kolumbia i objawienie Jamesa Rodrigueza. Pierwsze symptomy odrodzenia Francji.

Jeżeli chodzi o MŚ w Rosji, to za głównych faworytów uważam Brazylię, Francję, Hiszpanię i Niemcy. Skupmy się jednak na grupach...

Grupa A - Jedna z najsłabszych grup według mnie, ale walka o drugie miejsce może być ciekawa. Spodziewam się awansu Urugwaju i Rosji.

Grupa B - W tej grupie będzie ciekawie. Spodziewam się problemów aktualnych Mistrzów Europy, ale i Portugalia, i Hiszpania przejdą dalej.

Grupa C - Typuję awans Europejczyków. Francja ma dużą szansę na 9 punktów. Australia może trochę postraszyć Danię.

Grupa D - Najciekawsza grupa i być może również najmocniejsza. Typuję awans Argentyny i Chorwacji, ale nie w cuglach.

Grupa E - Brazylia i Szwajcaria przejdą dalej, choć taka Kostaryka może trochę napsuć krwi faworytom. Po Serbach nie spodziewam się niczego wielkiego.

Grupa F - Jedna z trzech najsilniejszych grup. Faworytem są oczywiście Niemcy, a o drugie miejsce bój stoczą Meksykanie ze Szwedami i to Skandynawowie awansują do fazy pucharowej mundialu. Korea Południowa też będzie zapewne w stanie swoje trzy grosze wtrącić.

Grupa G - Chyba najmniej ciekawa. Faworyci są z góry znani i są to oczywiście obie ekipy europejskie

Grupa H - Awansują Polska i Kolumbia. Myślę, że powinniśmy zgromadzić 7 punktów, tak jak na Euro 2016. Mnie się wydaje, że my trochę w naszą reprezentację nie wierzymy. W sumie nie ma się co dziwić, zważywszy na to ile razy doświadczyliśmy rozczarowania Polską na wielkich turniejach i jedno dobre Euro 2016 jeszcze tych lęków większości kibiców nie pozbawiło... Na szczęście Nawałka nadał tej drużynie odpowiednią mentalność i nie będzie kalkulacji i domniemywań w głowach naszych piłkarzy, tylko wyjście na boisko po swoje.
  
 
 
miszcz 
Milanista




Dołączył: 02 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 13:45   

Ja póki co tylko skomentuje naszą grupę, później pomyślę o innych.
Uważam, że jest ona bardzo ciężka i bardzo wyrównana. Nie rozumiałem radości po losowaniu i deprecjonowania rywali, które zauważyłem. Kolumbia jest jak dla mnie przed nami, Senegal nie ma anonimów w składzie, a Japonia jest nieprzewidywalna. Lepiej by było trafić na jakiś zespół z Europy według mnie. To będą bardzo ciężkie mecze.
Jak już mam obstawiać, to przewiduję wyszarpany awans i 4-5 pkt.
_________________
"...najmroczniejsze czeluście piekieł zarezerwowane są dla tych, którzy zdecydowali się na neutralność w dobie kryzysu moralnego"
 
 
rafal996 
Milanista



Dołączył: 19 Mar 2014
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 15:24   

Radość była może dlatego, że po prostu można było wylosować gorzej. Nie ma w tej grupie żadnego przeciwnika, z którym jesteśmy z góry skreśleni przed pierwszym gwizdkiem i nogi same się uginają. Będzie ciężko, bo to są Mistrzostwa Świata, ale rywale są jak najbardziej w zasięgu. Moim zdaniem dobre losowanie, co nie znaczy że łatwa grupa.
 
 
cortess 
Milanista




Dołączył: 26 Cze 2006
Skąd: sprzed monitora
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 22:37   

MK92 napisał/a:
Może zanim rozgorzeje poważna dyskusja na temat naszych przewidywań dotyczących MŚ w 2018 roku, napiszmy z czym kojarzą nam się przeżyte dotychczas mundiale. Fajna zabawa i wspomnienia ;)

No ja mam trochę więcej przeżytych...

USA '94 - pierwsza moja styczność z piłką (sorry, nie widziałem wielkiego milanowego finału LM z tego roku) podczas której ukształtowały się też pierwsze sympatie i antypatie. Nr 1 to oczywiście Roberto Baggio, a co za tym idzie Włochy. Pamiętam, że z racji różnic czasowych rodzice nagrali mi finał na VHS, obejrzałem rano i płakałem jak bóbr po ostatnim strzale... :cry2: Znienawidziłem za to Brazylię. Świetne ćwierćfinały Szwecja-Rumunia i Bułgaria-Niemcy, a w każdej z tych drużyn przynajmniej jeden wielki piłkarz, którego polubiłem - Larsson, Hagi, Stoiczkow, Klinsmann. Pamiętne też 5 bramek w meczu z Kamerunem Olega Salenki...

Francja '98 - chyba mój ulubiony turniej ever (mimo, że najwięcej wzruszeń będzie dopiero 8 lat później). Bramki Baggio w ostatnich minutach ratujące remis z Chile czy dające wygraną z Austrią. Świetni bramkarze - Barthez, Schmeichel, Koepke, Seaman, van der Sar, Chilavert czy Campos. W 1/8 mega mecz Argentyny z Anglią z frajerskim zachowaniem Simeone i czerwienią dla Beckhama (którego uwielbiałem). W ćwierćfinale podczas ostatniego karnego Włochów wysadziło mi korki na chacie, a po włączeniu ponownie TV ukazał się obraz fajerwerków przy Wieży Eiffla i już wiedziałem co się stało... :cry2: Wielkie zdziwienie kiedy kopciuszek z Chorwacji rozgromił Niemców. :wow: Potem kolejny zawód jak Thuram strzelił swoje jedyne 2 gole w reprezentacji właśnie Chorwatom w półfinale. Podczas obu medalowych spotkań byłem na koloniach i pamiętam, że wszyscy oprócz mnie byli za Holandią i Brazylią, i tylko ja się na koniec cieszyłem z wyników. :rotfl:

Korea/Japonia 2002 - szok z tego jak poległ MŚ i ME - Francja, wyraz twarzy Kwacha i Oliego podczas piania pani Edyty, psioczenie cały turniej na Koreańczyków z jednoczesnym uznaniem dla Hiddinka, świetna Turcja z jokerem Mansizem, Klose moim nowym Klinsmannem, wściekłość na Brazylijczyków i sędziego za oba mecze z Turcją + pierwszy raz wyłączenie finału wielkiej imprezy przed końcem (po drugiej bramce).

Niemcy 2006 - najpiękniejsze chwile po karnych z Francją, a wcześniej mój mały finał: Niemcy - Włochy. :toast: Pamiętam 20 kartek, w tym 4 czerwone, pokazane przez Iwanowa w meczu Holandia - Portugalia. Jeśli nie pomyliłem turnieju to też kojarzę portugalskiego bramkarza Ricardo broniącego karne z Anglią bez rękawic.

RPA 2010 - najgorsze MŚ jakie pamiętam, turniej który musiałem oglądać bez głosu, bo nie dało się wytrzymać. Francja kopiuj-wklej MŚ2002, fantastyczny Urugwaj z Forlanem, blamaż Włochów :grrr: , Korea Północna strzelająca bramkę Brazylii (i według tamtejszych mediów zdobywająca tytuł MŚ), holenderskie samoluby - Robben i van Persie nie podający do nikogo, niemiecki walec pakujący Anglii i Argentynie po 4 bramki, a przegrywający z beznadziejną Hiszpanią 0:1 po ich jedynej akcji w meczu. Piękny mecz o brąz i fatalny finał, którego nie dało się oglądać... Nie wiedziałem nawet za kim być. Ostatecznie mimo tego, że (na przekór rodzinie) nie lubię Holandii to musiałem dopingować Oranje (i szacun za wielki turniej dla Sneijdera), bo nie mogłem po prostu patrzeć na okropną grę Hiszpanów. :wall2:

Brazylia 2014 - mój drugi najszczęśliwszy turniej. Wielka reprezentacja Niemiec wreszcie dopina swego, Klose bije rekord Ronaldo, Klose z kolegami kompromituje kolegów Ronaldo, Włosi i Anglicy kompromitują się sami (mimo że pierwszy mecz między sobą grają świetny) w grupie z Kostaryką. Świetnie gra Chile i Kolumbia, ale promuje się gospodarzy. Do finału doturlała się też Argentyna, na szczęście nie było siły na Niemców. :king:

Rosja 2018 - nie ma Włochów, więc kciuki ściskam za Niemców - fajnie by było obronić tytuł i są na to szanse. Życzę też gospodarzom, żeby nie wtopili w grupie, a może i pokusili się o niespodziankę w meczu z jednym z gigantów w 1/8. Nikt od nich cudów nie oczekuje. Szybkich powrotów do domów za to Brazylii, Argentynie, Hiszpanii i Portugalii. Jakiegoś czarnego konia turnieju też chętnie obejrzę - może Szwajcaria, której tak dobrze szły eliminacje...
_________________
Saremo una squadra di diavoli. I nostri colori saranno il rosso come il fuoco e il nero come la paura che incuteremo agli avversari! [Herbert Kilpin (16.12.1899)]
 
 
rafal996 
Milanista



Dołączył: 19 Mar 2014
Wysłany: Pon Gru 04, 2017 22:53   

Też po 94 roku została mi ogromna miłość do Baggio i wielki uraz do Brazylii ;) Jeszcze miałem takiego kolegę, który pasjami uwielbił Brazylię i Romario. Nie mogłem przeżyć tego i na długie lata widok tej kanarkowej koszulki działał mi na nerwy. Dlatego np. Ronaldo doceniłem dopiero lata po jego najlepszym okresie, bo nie mogłem na niego patrzeć. A jeszcze kojarzył mi się z Interem i Realem, więc razem wszystkim, czego w piłce nienawidziłem ;)

Baggio pozostał idolem do samego końca, śledziłem o ile się dało jego mecze w Bolonii i Brescii... a nawet Interze. Nigdy wcześniej i nigdy później nie miałem takiej piłkarskiej miłości.
 
 
acmilan1899 
Milanista



Dołączył: 01 Lis 2004
Skąd: obecnie Tychy
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 08:19   

Meksyk '86 - co ciekawe mimo wszystko pamiętam urywki tego turnieju. Pamiętam koszulki Argentyny i nazwisko Maradony. Ale chyba nic poza tym. Po prostu bawiłem się przy włączonym starym telewizorze Unitra(?).

Italia '90 - turniej jakoś przegapiłem. Zacząłem interesować się piłką na ME 1992.

USA '94 - pierwszy turniej, gdy zacząłem kibicować Włochom. Idol R. Baggio i straszne pudło z karnego w finale. Spuszczenie głowy Baggio wobec radości Brazylijczyków (potem i do nich poczułem sympatię). Najlepsza w historii Rumunia i jej gwiazda Hagi oraz Bułgaria ze Stoiczkowem. Sensacyjne porażki Argentyny i Niemiec. Ciekawa reprezentacja Nigerii. Spora wilgotność powietrza. Zabójstwo Andresa Escobara za porażkę Kolumbii. Bramka staruszka Rogera Milli. Niesamowity duet Romario-Bebeto. Zwierzęca radość Maradony po bramce i skandal z dopingiem. Wszystkie drużyny we "włoskiej" grupie po 4 punkty. Barwny Campos. Młodziutki Ronaldo. Moje ulubione MŚ.
Gdyby oceniać za wrażenia ogólne tytuł należał się Brazylii, a w półfinale zamiast Szwecji powinna być Rumunia. Bułgarzy olali mecz o medal.

Francja '98 - porażka Wochów po karnych (znowu :/ ). Od tego turnieju niechęć do żabojadów. Norwegia i ich patent na dobre wyniki z Brazylią. Baggio ratujący Włochów z Chile. Duet Za-Sa. Chilavert (jeden z moich idoli) i bolesny koniec przygody z Francją. Blanc całujący łysą glacę Bartheza na szczęście przed każdym meczem. Mecz z podtekstami: Iran-USA. Wielkie trio w Iranie: Daei, Bagheri i Mahdavikia. Rozbicie Niemców, jedyne dwie bramki Thurama w półfinale i wielki zawód Brazylii w finale.
Gdyby te mistrzostwa świata powtórzyć jeszcze 10 razy, co najmniej 7 wygrałaby Brazylia. Tajemnicza zapaść Ronaldo wszystko zniszczyła.

Korea/Japonia 2002 - sensacja w meczu otwarcia (ogólnie: blamaż Francji na turnieju). Wymęczone zwycięstwa Brazylii nad Turcją i aktorstwo Rivaldo. Blamaż Polaków z malutkimi Koreańczykami i śmierć pod portugalskim walcem. Sędziowski cyrk w meczach współgospodarzy z Hiszpanią (dwie nieuznane bramki) i Włochami (totalna masakra). Nudne półfinały, nudny mecz o trzecie miejsce i mało ciekawy finał (na szczęście zakończony porażką Niemców). Średnio wspominam ten turniej.
Gdyby nie sędziowie w półfinale byliby Hiszpanie lub Włosi. Mistrzostwo jednak należało się Brazylii (wrażenia ogólne).

Niemcy 2006 - psujący faworytom krew Trynidad/Tobago. Znów zwycięstwo Polski w meczu o nic. Niespodziewana forma Australii. Rzeźnia w meczu Holandia - Portugalia i fajne obrazki w tle związane z czerwonokartkowcami. Sensacyjna (jak dla mnie) porażka bezbarwnej Brazylii z Francją. Wspaniały mecz (przedwczesny finał) Włochów z Niemcami (spodziewałem się porażki Italii), kolejna turniejowa porażka Portugalii z Francją. Finałowa bramka od poprzeczki z karnego (tak na marginesie Włosi nie dali strzelić przeciwnikom z gry żadnej bramki w całym turnieju - jedna z karnego, druga samobójcza), skandal z Zidanem i Materazzim, szczęśliwe zakończenie. Ze względu na to ostatnie jeden z lepiej wspominanych turniejów. Żaden następny póki co nie zapadł mi szczególnie w pamięć.
Tu z kolei gdyby powtórzyć te MŚ 10 razy, Niemcy wygraliby pewnie z 6. Włosi i Francuzi trochę ustępowali im siłą, jednak jak to w piłce - liczy się dyspozycja dnia. Albo jak kto woli: jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz.

RPA 2010 - kolejny blamaż Francji. Blamaż Włochów. Jednostronny pojedynek Niemiec z Anglią w 1/8. Tak samo z Argentyną w kolejnej rundzie (wtedy byłem pewny, że Niemcy w cuglach wygrają cały turniej). Świetny Sneijder i rewelacyjny Forlan. Wygrana nudnej, irytującej Hiszpanii. Turniej do zapomnienia.
Tu również przy kilku powtórkach rozegrania tego turnieju najwięcej laurów zdobyliby Niemcy. Zresztą gdyby prześledzić ostatnie kilkadziesiąt lat, to - z małymi wyjątkami - Niemcy praktycznie ciągle są w pierwszej czwórce turniejowej (MŚ i ME).
Spójrzmy.
MŚ: 1954 - 1, 1958 - 4, 1962 - NIE, 1966 - 2, 1970 - 3, 1974 - 1, 1978 - NIE, 1982 - 2, 1986 - 2, 1990 - 1, 1994 - NIE, 1998 - NIE, 2002 - 2, 2006 - 3, 2010 - 3, 2014 - 1. Na 16 ostatnich turniejów 12 stref medalowych.
ME: 1972 - 1, 1976 - 2, 1980 - 1, 1984 - NIC, 1988 - 3, 1992 - 2, 1996 - 1, 2000 - NIC, 2004 - NIC, 2008 - 2, 2012 - 3, 2016 - 3. Na 12 ostatnich turniejów 9 stref medalowych.
We wskazanych turniejach (fakt, że ominąłem pierwsze turnieje ME) w 28 próbach Niemcy zdobyli 21 medali (w ME nie ma meczu o trzecie miejsce, a na MŚ w 1958 roku za 4. przysługiwał brązowy). Dla porównania Hiszpanie nie mają nawet 25% tego dorobku.
Lineker miał jednak dużo racji.

Brazylia 2014 - wielkie oczekiwania w stosunku do gospodarzy, którzy jednak wg mnie nie mieli sporego potencjału; ich nadzieja opierała się chyba tylko na Neymarze i dopingu kibiców. Wstrząsająca pierwsza połowa meczu Brazylia - Niemcy i nieprawdopodobny wynik końcowy (dla mnie największy szok od czasów zwycięstwa Greków na Euro'04). Blamaż Hiszpanii oraz wszystkich rywali (w tym Włochów) sensacyjnej Kostaryki w grupie. Niespodziewane odpadnięcie Portugalii. Męczarnie Oranje z Kostaryką, pudła Higuaina i zawód Messiego. Również do zapomnienia.
Wygrali Niemcy i chyba zasłużenie.

Rosja 2018 - bez Włochów mam niechęć do oglądania. Będę kibicował pewnie Brazylii i Portugalii. Faworyci to wg mnie Niemcy, w dalszej kolejności Hiszpanie i Francuzi. Tytuł zostanie pewnie w Europie. Ostatnia szansa Messiego na zmierzenie się z legendą boskiego Diego?
_________________
od 12.12.1993 r.
  
 
 
pepe 
Milanista




Dołączył: 12 Gru 2003
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 10:39   

acmilan1899 napisał/a:
Gdyby te mistrzostwa świata powtórzyć jeszcze 10 razy, co najmniej 7 wygrałaby Brazylia.[...]Tu z kolei gdyby powtórzyć te MŚ 10 razy, Niemcy wygraliby pewnie z 6.


Jak to obliczyłeś? Podaj jakiś matematyczny wzór, bo widzę, że to sprawa pewna.

acmilan1899 napisał/a:
Rosja 2018 - bez Włochów mam niechęć do oglądania. Będę kibicował pewnie Brazylii i Portugalii.


Jak dobrze, że Polska będzie również grać na Mundialu w Rosji...

Italia 1990 - nie zapomnę tych mistrzostw do końca życia. Moje pierwsze zetknięcie się na serio z piłką nożną. I ta czołówka z genialną Gianną Nannini. Kocham tą melodię do dziś. Polak Michał Listkiewicz sędzią w finale. Silni Niemcy, wówczas chyba faktycznie pierwsza światowa siła - we włoskich klubach (wtedy najlepszej lidze świata) grali najlepsi niemieccy piłkarze. Przepiękne przebudowane San Siro - wtedy obiekt numer 1 na globie. Wiele ulicznych awantur między ekipami - Niemcy i Anglicy oczywiście liderami w tej kwestii.

USA 1994 - mistrzostwa zaraz po kapitalnym triumfie Milanu w LM. Mecze rozgrywane w pełnym żarze (podyktowane dostosowaniem się do europejskiej strefy czasowej = transmisje TV). Wielki pech Roberto Baggio - największego piłkarza tamtych czasów. Niechętnie wracam do tych mistrzostw za sprawą triumfu Brazylijczyków, których zawsze darzyłem niechęcią. Hagi (gol prawie z połowy boiska) i piękna ofensywna Rumunia, którą chciało się oglądać. Ich mecz z Argentyną był ucztą piłki nożnej. Maradona i afera. Oleg Salenko i 5 goli po raz pierwszy w historii (pobity ponad 50-letni rekord Polaka Ernesta Wilimowskiego). MŚ bardzo daleko w kraju totalnych laików w kwestiach kibicowskich, zatem zupełna kupa w temacie.

Francja 1998 - Barthez i całowanie głowy, świetna postawa Francuzów - bezapelacyjnej siły numer 1 wtedy na świecie, Jorge Campos - mój ulubieniec - zawsze trzymałem kciuki, by wykonywał rzut wolny :) . Powolny schyłek lubianych przeze mnie Niemców - zostali tam rozbici. Owen - uwielbiałem go - i jego bramka w meczu z Argentyną - miodzio! Ciężkie awantury między niemieckimi i angielskimi chuliganami w efekcie których jeden pies był długie miesiące ciężko ranny - chyba w stanie śpiączki, ale (niestety) przeżył. Upadł mit o angielskich wielkich chuliganach - śruba Margaret Thatcher jednak zrobiła swoje i wielu prawdziwych kiboli nie mogło opuścić Wysp w trakcie mistrzostw.

Korea/Japonia 2002 - nareszcie Polska. Tyle lat czekania... Wielkie emocje i wielki zawód. Piłkarze zamiast myśleć o wyniku, kłócili się o kasę i profity. Korea i jej wybitnie dziwne wyniki - bardzo głośno mówiło się o sędziach pomagających gospodarzom. Niby plotki, ale faktycznie pozostawał niesmak przy tym, jak to wyglądało. Duet Rivaldo-Ronaldo - istny walec. Odkrycie Ronaldinho - kogoś wielkiego w piłce w nadchodzących latach. Zupełnie niekibolski turniej, żadna ekipa tam w zasadzie nie pojechała dobrym składem.

Niemcy 2006 - znów Polska - PIĘKNIE! Ekwador szybko sprowadził na ziemię, choć mecz z Niemcami dał wiele emocji. Niemcy dopiero po tym turnieju zaczęli otwarcie pokazywać dumę narodową, dotychczas ich zamiłowanie do Ojczyzny było mocno tłumione indoktrynacją poprawności politycznej związaną z przeszłością i wstydem za swoją flagę i czyny. Duet Rebrow-Szewczenko - jedyna tak silna Ukraina w historii. Piekielnie silni Włosi, pierwszy raz od dawna grający dobrą ofensywną piłkę. Holandia-Portugalia - festiwal brutalności i kartek - takiego meczu nie było nigdy przed i nigdy po na MŚ. Kibicowsko turniej patrolowany niebywale - nie było za wielu szans na cokolwiek większego. W Polsce wielu chuliganów bez pozwoleń na wyjazd, wielu zatrzymanych na granicach. Ot tak, bo samym wyglądem podpadli niemieckim psom.

RPA 2010 - bez Polski, więc kupa, nie mistrzostwa. Historyczny start Korei Północnej - bardzo trzymałem za nich kciuki. Pierwsze miejsce USA w grupie, a jeszcze na USA '94 wiele mówiło się o tym, że Amerykanie w większości mylą piłkę nożną z futbolem amerykańskim... Włochy ostatnie w grupie - ciężki cios. Holendrzy z pięknym futbolem - najsilniejszą swoją reprezentacją od czasu Wielkiego Trio z van Bastenem na czele, niestety wygrała Hiszpania. Rewelacyjnie grający Niemcy, zacięci na Hiszpanii, buuuu. Kibicowsko wiadomo, że zupełna kicha.

Brazylia 2014 - bez Polski, kicha. Półfinał Niemcy-Brazylia to mecz, jaki pamięta się na zawsze. Niebywała historia z grupą Włochów i Anglików. Przed turniejem wszyscy typowali odwrotny układ tych co awansują i tych co w grupie zostaną... Pompowany balonik w kwestii Brazylijczyków, wszak gospodarze. Nie wytrzymali presji. Polegli w sensie dosłownym. Kibicowsko kompletna kupa.

Rosja 2018 - grają Polacy, więc jest za kogo trzymać kciuki. To jedyny aspekt piłkarski, który jest interesujący. Cała reszta nie ma znaczenia przy meczach Polaków. Kibicowsko najtrudniejszy możliwy dla nas teren. Po ciężkim laniu, jakie zebrali bolszewicy w Polsce na EURO 2012 wszyscy wiemy, że czekają nas tam trudne chwile. Wiele ekip traktuje ten turniej bardzo poważnie. Wyjazdy na własną rękę są zwyczajnie podpisywaniem na siebie wyroku. Ten turniej może być festiwalem chuligaństwa, jest na to szansa. Nie awansowali choćby Włosi, którzy kibicowsko za reprezentacją nigdy nie podążali i nigdy się nie liczyli. Są zamiast nich Serbowie, czy Chorwaci, którzy kapitalnie wspierają swoje reprezentacje traktując to jako mocny przejaw patriotyzmu, są absolutnie silni w ostatnich latach Rosjanie, są zawsze niebezpieczni Niemcy, a daleko nie mają, są Anglicy, którym wszyscy od lat chcą spuszczać lanie za karę za lata przeszłości, gdy to oni siali terror na europejskich stadionach i jesteśmy my, przed którymi wszyscy srają w majtki od 2 dekad. Takich mistrzostw jeszcze w historii nie było. Pierwszy mecz gramy w Moskwie, będzie się działo na pewno.
  
 
 
Marco7 
Milanista



Dołączył: 09 Gru 2004
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 12:08   

pepe napisał/a:
Ciężkie awantury między niemieckimi i angielskimi chuliganami w efekcie których jeden pies był długie miesiące ciężko ranny - chyba w stanie śpiączki, ale (niestety) przeżył.

Nie wierzę w to, co czytam. Czym CI zawinił ten człowiek, żeby życzyć mu śmierci? Z tego co wiem on do końca życia będzie miał częściowy paraliż.
_________________
"History will be kind to me... for I intend to write it"
 
 
 
pepe 
Milanista




Dołączył: 12 Gru 2003
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 12:24   

Daj spokój przecież. To chyba tak intuicyjnie napisałem. Nie powinienem był.
 
 
STARY TIROWIEC 
Milanista



Dołączył: 14 Kwi 2007
Skąd: JASTRZĘBIE ZDRÓJ
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 14:35   

Fajnie że to piszecie. Większość tych rzeczy pamiętam,ale niektóre "ukryły" mi się w pamięci i przypomniałem je sobie dopiero po Waszych wpisach :) .
 
 
rangiz 
Milanista




Dołączył: 13 Maj 2009
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 16:24   

Gloryfikowani za awantury wyjazdowe Rosjanie, w kraju... represjonowani :P
Wiele metod łudząco podobnych do tych, jakie stosowano wobec grup kibicowskich i u nas w kraju - przed Euro 2012.
Staruch też chciał wyjeżdżać w cholerę... wystarczało jedno wskazanie, dobrze poinstruowanego świadka koronnego i dziesiątki ludzi szły siedzieć bez uzasadnionych podstaw, a wiele spraw ciągnie się do dziś.
Media? Jak to ścierwo-media, wydawały wyroki bezpośrednio w momencie zatrzymań, nakręcając te afery, po latach pojawiły się tylko krótkie wzmianki o niewiarygodnych wskazaniach, żenująco słabym materiale dowodowym i finalnie uniewinnieniach.

Cytat:
Jak Władimir Putin wyrywa zęby swojej armii kiboli
Roman Imielski, Radosław Leniarski, Moskwa
04 grudnia 2017 | 05:55

To będzie najbezpieczniejszy turniej w historii - mówi nam główny kibol Rosji, nazywany na Zachodzie generałem nowej armii Putina. - Bo jesteśmy pod ogromną presją służb i policji.
Kilka godzin przed losowaniem na Kremlu umówiliśmy się z Aleksandrem Szpryginem. Przy Prospekcie Lenina, w pubie „The Brawlers”, znaczy Łobuzy, w domu, w którym żył bohater ZSRR generał pułkownik Iwan Iljicz Liudnikow. Obok jednego z wielkich bloków, w których Szprygin się wychował.


Wszedł postawny, niemal dwumetrowy 40-latek o bystrym spojrzeniu, były szef „fanatow”, czyli kiboli, moskiewskiego Dynama. I zamówił kawę, bo „będzie musiał jeszcze prowadzić”.

A potem mówił, kto jest największym wrogiem dla rosyjskich kiboli zaraz po Ukrainie, kto największym przyjacielem, i co on sam musi zrobić, aby nie pójść do więzienia w czerwcu, kiedy rozpocznie się mundial, o ile w ogóle doczeka na wolności aż tak długo.

Szprygin jest szefem Wszechrosyjskiego Związku Kibiców, do września zeszłego roku wchodzącego w skład Rosyjskiej Federacji Piłkarskiej. W 2012 r. szedł z fanami na warszawskim Moście Poniatowskiego w Dzień Rosji, kiedy doszło do burd na polsko-ukraińskim Euro, był również w Starym Porcie w Marsylii, gdy w 2016 r. Rosjanie starli się z Anglikami w największych zadymach zeszłorocznego turnieju. Francuskie władze dwukrotnie deportowały go z kraju.


To wtedy utarło się, że jest dowódcą nowej „Armii Putina” – świetnie zorganizowanych struktur kibolskich, prowokujących zachodnich zadymiarzy, by pokazać siłę Rosji i pokazać w prokremlowskich kanałach, jak niewdzięczny jest Zachód wobec Rosjan.

Szprygin nie mógł przewidzieć, że to będzie początek bolesnego upadku.

Cztery samoloty od Putina
Było wspaniale. Szprygin rządził kibolami moskiewskiego Dynama. Czasami hajlował, są zdjęcia („to było po alkoholu” – tłumaczył), mówił, że wszystkie „fanaty” lubią white power, a w reprezentacji Rosji chce widzieć wyłącznie słowiańskie twarze („Nie jestem rasistą” – zapewnia dziennikarzy). No i było jeszcze coś, a właściwie ktoś – Władimir Władimirowicz Putin.


Dwa miesiące przed przylotem do Warszawy na Euro 2012 jako szef związku kibiców spotkał się w Petersburgu, w świetle kamer, z Putinem, dosłownie kilka dni po ponownym wyborze Władimira Władimirowicza na prezydenta, gdy jeszcze oficjalnie pełnił rolę premiera.

Doszli do zadziwiająco szybkiego porozumienia. – W stenogramie stoi, że podczas spotkania wstał Aleksander Szprygin i zadał pytanie: „Władimirze Władimirowiczu, czy dacie nam, kibicom, samolot do Warszawy?”. „Dam i cztery” – odpowiedział Putin. A potem, słysząc to, podrywali się kolejni państwowi sponsorzy reprezentacji i na wyścigi zgłaszali: „Ja dam pociąg”, „Ja autobusy” – wspomina Szprygin pamiętne spotkanie, pokazując na smartfonie zdjęcia.

Były to złote czasy. Sam Putin po oficjałce, przy bufecie, podszedł do Szprygina, stuknął się kuflem piwa i zagaił: – Sasza, wypijmy!

Polecieli do Polski samolotami. Czterema. Ale byli tam i wcześniej, na rekonesansie, by zobaczyć, co, gdzie i jak. – Siedzieliśmy w pubie, przyszli miejscowi. Było przyjemnie, żadnych drak – opowiada. – A taksówkarz, co nas wiózł, mówił z nami po rosyjsku.


Dzięki niemu mówiono w Rosji o policyjnych „katowniach” w Warszawie. Na Moście Poniatowskiego i w okolicach były zadymy, policja zgarniała kiboli i nacjonalistów z obu stron.

Po awanturach we Francji naigrywano się w Moskwie, że tamtejsza policja, „ochraniając parady równości, odwykła od zwyczajnych mężczyzn”. Dostali wsparcie od rosyjskich polityków, a sam Putin powiedział szyderczo o „200 kibicach, którzy dali w skórę kilku tysiącom Anglików”. – Przylecieliśmy z Marsylii samolotem, który przysłał po nas Mutko, minister sportu. Rozchyliły się drzwi na lotnisku Szeremietiewo, a mnie zatkało: przed nami ściana kamer, biją flesze po oczach, w życiu takiego kina nie widziałem. Byliśmy bohaterami! – mówi Szprygin.

Nie minął miesiąc, a złote czasy stały się wspomnieniem. – Sam nie wiem, co się stało? Może uznali, że ucierpiał image Rosji. A może coś zupełnie innego... – zastanawia się Szprygin.

Areszt w toalecie
Zaczęli przeszkadzać. Zresztą nie tylko oni, za kratki poszło też wielu członków licznych faszystowskich grup. – Stali się zbyt mocni i niebezpieczni dla władzy. Zabrały się za nich Federalna Służba Bezpieczeństwa i policja – tłumaczy Andrij Lipski, wicenaczelny opozycyjnej „Nowej Gaziety”. – Reszcie powiedzą przed mundialem: „Rzucicie jednego banana, do końca życia będziecie żreć banany”.

– Banany? To będzie minimalnie. Jak będą chcieli, w jedną sekundę zamkną, skażą i poślą do tiurmy. No co? To nie tajemnica przecież. Nasza ojczyzna słynie z powiedzenia: znajdzie się paragraf na każdego. Na mnie też, jak tylko zechcą – Szprygin nie ma złudzeń, jak działa państwo rosyjskie.

Akurat w jego przypadku nie trzeba kopać głęboko. Choćby za Francję – gdy go zatrzymano, miał przy sobie 2 tys. biletów na mecze mistrzostw Europy. Były też wcześniejsze grzechy.


Co się stało, że tak ich hołubiono jeszcze rok temu, a teraz pańskie oko przestało spoglądać na nich łaskawie?

Najprostsze wytłumaczenie: Nie srat’ w swaje gniezdo. Czyli nie srać we własne gniazdo. Co innego robić dym w Polsce czy Francji, a co innego w ojczyźnie, w której ma panować porządek, w której władza nie pęka przed zwyczajnymi mężczyznami, bo nigdy nie miała do czynienia z paradami równości. Władza, dla której sukces olimpiady w Soczi czy mundialu to oczko w głowie, tu wpadek być nie może.

A żeby nie było, trzeba się wcześniej przygotować. We wrześniu 2016 r. Szprygin przyszedł na zjazd Rosyjskiej Federacji Piłkarskiej i chciał wystąpić jako osoba z władz związku, bo taki miała status jego organizacja i on sam. Ale nie zdążył nic powiedzieć, bo nieopatrznie udał się do związkowej toalety i policja z tej toalety go sprawnie zwinęła, szturmując drzwi. A wszystko pokazała potem telewizja, ta prokremlowska też. I przemawiał Witalij Mutko, żegnający się co prawda z posadą ministra sportu po otrzymaniu kopa w górę na stanowisko wicepremiera, i wciąż szef piłkarskiego związku. Szybko Szprygina wypuścili, ale jeszcze tej samej nocy spłonął jego czarny volkswagen tuareg.

Delikatny znak, „Komancz” – stadionowy pseudonim Szprygina – nie fikaj? – Eee, Mutko gdyby chciał, to by mnie tu nie było. To zawistnicy spalili, z dawnych czasów – wzdycha Szprygin. W marcu 2017 r. postanowił zamrozić federację. – Jakbyśmy zaparkowali auto w garażu – wyjaśnia. – Wyjedziemy później. Ja zresztą jestem młody, mam siłę, mogę robić w życiu wiele rzeczy.

Tak Unia nas uchroni przed tiurmą
Władza już od dawna przygotowuje się do mistrzostw. Odpuszczą szpiegów amerykańskich, rzucą wszystkich na front piłkarski. Już policja i FSB ma zakaz urlopów na okres turnieju – to Szprygin wie od zakamuflowanych przyjaciół w resorcie.

Wyłapują. OMON jeździ na mecze ligowe, patrzy jak się biją, kto się bije, i nikogo nie zgarniają. Ale potem wpadają w pełnym rynsztunku do mieszkań, z listami po 200 osób. Są sprawy karne, grzywny, czasami areszty i więzienia. Taki pokaz siły i sprawności.

Dlatego Szprygin z kolegami wymyślili chytry plan, aby uniknąć więzienia. Mianowicie na całe mistrzostwa – od połowy czerwca do połowy lipca – muszą wyjechać z Rosji. Ale nie na Krym, gdzie nie stemplują paszportów, ani na Białoruś, w której też nie stemplują. Muszą jechać do prawdziwej zagranicy, mieć alibi, którym będzie pieczęć wyjazdu z Rosji i wjazd na teren Unii Europejskiej – najlepiej do Jurmali na Łotwie, pięknego kurortu nad Bałtykiem, jednym z ulubionych miejsc odpoczynku obywateli jeszcze ZSRR.

Inaczej, jak do czegoś dojdzie, zrobią z nich kozły ofiarne.

Szprygin przedstawia to tak: OK, nie gra Ukraina, główny wróg nacjonalistycznie nastawionych kibiców. I to wcale nie za Majdan i Donbas, tak już było w czasach sowieckich – kibole lali się przy każdym meczu klubów z Kijowa i Moskwy.

No, ale będą inni. – Oto jak wygląda pierwsza trójka naszych największych wrogów, z którymi jest straszna kosa. Najgorsi są Ukraińcy. Zawsze i wszędzie. Potem Polacy za to, co się stało w Warszawie, i ogólnie za całokształt. Potem Anglicy za Marsylię. Potem Chorwaci, bo są wrogami naszych przyjaciół Serbów. My jesteśmy zawsze z Serbami, na śmierć i życie. Nawet jak ich nie ma na boisku, a gra np. Albania, krzyczymy po serbsku „Zabić Albańczyka!” – opowiada Szprygin.

Gdy o tym mówi, podnosi głos. Bardzo chciałby osobiście przyjąć na własnej ziemi nieprzyjaciół, no ale czasy się zmieniły i z władzą lepiej nie zadzierać. Nie z tą władzą. Bo jakieś zadymy mogą być, choć nie na stadionie, ale na ulicy. Zawsze znajdzie się jakaś pijana grupka z Polski, Niemiec czy Anglii, by zacząć drakę. – I ja chcę wtedy mieć pieczątkę w paszporcie i być daleko – wzdycha Szprygin. – Na Łotwie. Na miejscu nie tak drogo...

A Władimir Władimirowicz Putin osobiście podczas piątkowego losowania grup mundialu na Kremlu, zapewnił cały świat: – Wierzymy, że ci, którzy przyjadą do Rosji wspierać swoje zespoły, wyjadą z niezapomnianymi wspomnieniami. Bo każdy, kto choć raz nas odwiedził, wie, jak przyjmujemy przyjaciół.

http://wyborcza.pl/7,1549...mii-kiboli.html
  
 
 
kazelot 
Milanista



Dołączył: 26 Paź 2005
Skąd: Bytom
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 16:40   

pepe napisał/a:
Takich mistrzostw jeszcze w historii nie było. Pierwszy mecz gramy w Moskwie, będzie się działo na pewno.


Niekoniecznie
Rosyjski policjant (od 2012 roku dopiero bo wcześniej byli milicjantami ) nie ma nic wspólnego z europejskim , jemu nie grozi proces ani kary dyscyplinarne za zbyt duże użycie siły czy uszkodzenie obywatela . Po finale LM w 2008 co w Moskwie był czytałem relacje angielskich kibiców którzy bardzo chcieli sie wzajemnie poganiać po ulicach miasta , ale ale bardzo szybko uspokoili się i odpuścili po pierwszej akcji służb porządkowych, myśleli ze to u nich policja jest brutalna ale to co zobaczyli tam przerosło ich
Wprowadzają lub już wprowadzili natychmiastowe i wysokie kary dla zatrzymanych za burdy w czasie mistrzostw , chyba każdy obywatel niemiecki czy angielski przemyśli czy chce być skazany i odbywać kare w radzieckim wiezieniu :)
Sam Putina powiedział że to będą bezpieczne mistrzostwa i jego policjanci zrobią wszystko żeby były takie.

Cytat:
Jak dobrze, że Polska będzie również grać na Mundialu w Rosji...


Bez Włochów to i tak nie to samo ;)
_________________
kazelot
 
 
suchy 
Milanista z Klasą



Dołączył: 29 Gru 2003
Skąd: Gdynia
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 18:47   

Pierwsze mistrzostwa, które obejrzałem w całości to USA '94, turniej który zapadł mi w pamięci najbardziej ze wszystkich przeze mnie obejrzanych. Pierwszy idol w osobie Baggio, gość był dla mnie jak z innej planety, wszystkie jego trafienia w fazie finałowej dawały awans do kolejnej rundy. Rzut karny z Nigerią przeżywałem siedząc tyłem do telewizora. Z drugiej strony Romario, wtedy czarny charakter, niemniej postać wybitna w grającej po europejsku Brazylii. Kto jeszcze? Przede wszystkim Hagi i Stoiczkow, Alexi Lalas, trio Andersson-Dahlin-Brolin, fenomenalny Al-Owairan w meczu z Belgią, Tassotti nokautujący Enrique, Escobar i jego tragiczny w skutkach samobój.

Francja '98 to głównie Ronaldo, prawdopodobnie najlepszy ofensywny piłkarz jakiego w życiu widziałem. Do zapamiętania: Suker i jego 6 bramek, Zidane wygrywający finał głową, duński dynamit w starciu z Canarinhos, rajd Owena i wykluczenie Beckhama, Bergkamp i jego bajeczne zagranie z Argentyną. Na marginesie - absurdalnie długa ceremonia otwarcia mistrzostw.

Korea/Japonia '02 i w końcu występ Polski, szybko zawiedzione oczekiwania i ogranie dublerami USA na otarcie łez. Niesamowita Turcja, fatalne sędziowanie w meczach Korei (Byron Moreno!), geniusz Ronaldinho z Anglią, Maldini przegrywający główkę z Ahn Jung-hwanem, odrodzony Ronaldo wygrywający turniej dla Brazylii przy pomocy innego fenomena - Rivaldo.

Niemcy '06 i rzesze Polaków zalewających stadiony gospodarza mistrzostw (niesamowita frekwencja na Ekwadorze). Świetni Włosi z genialnym Pirlo, wariatem Gattuso tarmoszącym Lippiego, do tego odkurzona Francja, Szwajcaria odpadająca z turnieju bez straty bramki oraz Niemcy wysyłający sygnał - wracamy.

RPA '10 to przede wszystkim wuwuzele, które psuły cały klimat mistrzostw. Zawstydzający turniej dla finalistów sprzed czterech lat, na drugim biegunie Urugwaj z Forlanem oraz Holandia ze Sneijderem. Turniej jak dla mnie do zapomnienia poprzez fakt, że tytuł zgarnęli do bólu pragmatyczni Hiszpanie.

Brazylia '14 czyli Brazylia 1:7 po jednym z najbardziej traumatycznych spotkań z udziałem gospodarza mistrzostw - o wyniku dowiedziałem się gdzieś na Morzu Północnym. Giovanni dos Santos i jego rzekome pokrewieństwo z Rivaldo, tak jak pierwszej strzelby Canarinhos (sic!) Freda z wiadomo kim. Dzielne reprezentacje Kostaryki i Iranu, Hiszpania na kolanach, James przedstawia się światu, Niemcy w końcu na szczycie - finał, a właściwie jego fragmenty zaliczyłem przebywając w norweskim Fredrikstad.

Rosja - jedziemy, dlatego liczę przynajmniej na takie same emocje, jak na ostatnim Euro. Cała reszta jest dla mnie mało istotna.
 
 
kamilus 
Milanista




Dołączył: 23 Wrz 2013
Skąd: Białystok
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 21:00   

Fajne wspominki, aż sam się dopiszę. :) Z perspektywy czasu wiele rzeczy już pozapominałem, więc wspomnę tylko o tych, o których pamiętam (postaram się jak najmniej korzystać z pomocy wujka Google).

Ogólnie to pierwszymi 'świadomie' oglądanymi Mistrzostwami Świata przeze mnie były te z 1998 roku (wcześniej oglądałem Euro 1996, ale piszemy tu o MŚ, nie Europy), bo z wcześniejszego Mundialu w USA niewiele pamiętam - przestrzelony karny Baggio, informacje o zabójstwie Escobara po samobóju, występy Camposa (nie wiem czemu, ale zawodnik jakoś utkwił mi w pamięci i jeszcze długo był jednym z moich ulubieńców), wyróżniająca się i zapadająca w pamięć fryzura Valderramy. :P

Mundial we Francji to przede wszystkim Suker (chyba ulubiony piłkarz, tak 'ogólnie' w tamtym czasie) i smutek po wygranej Francji nad Chorwacją (po golu Thurama), efektowna interwencja Bartheza w meczu z Brazylią (udało mi się nawet znaleźć ją w Youtube - https://www.youtube.com/watch?v=Ln7nI_1ckuI) oraz sam finał, czyli domniemana przedmeczowa zapaść Ronaldo i praktycznie 'pogrom', bo choć sam wynik na to nie wskazuje, to przebieg już tak. A przynajmniej tak mi się wydaje, bo niewiele pamiętam z samego meczu, ale pamiętam, iż Brazylia szła przez cały turniej jak burza i była faworytem nawet w finale (chyba, że źle pamiętam :p). A jak się skończyło, wiadomo.

MŚ 2002 to pamiętny hymn polski (i fajny skecz M. Dańca m.in. o tym i ogólnie o mundialu - https://www.youtube.com/watch?v=RXsvJznOuwc), niespodzianka w meczu otwarcia, nietypowe godziny meczów (były próby uciekania z porannych lekcji by zobaczyć niektóre mecze) i występ Polski, czyli niespodziewana porażka ze współgospodarzami, 3 lub 4 bramki Paulety w meczu z Portugalią oraz zaskakująco dobry występ i gol Olisadebe w spotkaniu z USA. Do tego coś z 'zagranicy', czyli odrodzenie się Ronaldo po fatalnej kontuzji kolana (i fajna - jak na tamte czasy - fryzura :P ), czerwona kartka za niesportowe zachowanie na Rivaldo (cały czas mam w pamięci jego złapanie się za twarz po uderzeniu piłką w udo :p - https://www.youtube.com/watch?v=8j1XeazN-0w) oraz piękny lob Ronaldinho w meczu z Anglią (ten bezradny Seaman...). No i niechlubny bohater całych mistrzostw, czyli Byron Moreno, i jego pamiętne wyczyny, m.in. doliczanie 8-10 minut do regulaminowego czasu gry (w jakim to było meczu - nie pamiętam :( ) czy nieuznawanie goli Morientesa (którego też bardzo lubiłem i z którego odrodzenia, po transferze do Monaco, się cieszyłem), przez co z turniejem pożegnali się Hiszpanie.

Z mistrzostw w 2006 roku pamiętam niewiele, chyba tylko mecz Polaków z Niemcami oraz finał i starcie Zidane vs Materazzi, które stało się podstawą wielu świetnych gifów (na dysku już ich pewnie nie mam, ale na szczęście Youtube nie zawodzi i wciąż wiele fajnego się ostało, np. https://www.youtube.com/watch?v=-4p0opl-xao).

Mundial w 2010 roku podobnie, głównie samego organizatora (RPA) i wuwuzele. I Hiszpanię, która zwycięstwem umocniła się na szczycie drużyn narodowych w tamtym czasie.

Z mistrzostwami w 2014 roku już jest lepiej, ale - cytując komisarza Rybę - niewiele lepiej. 1:7 pamięta (i jeszcze długo nie zapomni) pewnie połowa świata, do tego chyba niesprawiedliwa porażka Chorwatów z gospodarzami. Fajna Kostaryka (i ten napastnik, obecnie z Arsenalu, jak mu tam było? Campbell?), piękny gol Jamesa. Ale wstyd się przyznać, bo zupełnie nie pamiętam, z kim grali Niemcy w finale (bo chyba grali?)...

Mam nadzieję, że z przyszłorocznym mundialem będzie lepiej i będzie więcej momentów, dobrych dla kibiców nie tylko z Polski, by je pamiętać. Ogólnie to po takim wywodzie zacząłem się zastanawiać, czemu z wcześniejszych mistrzostw pamiętam znacznie więcej niż z ostatnich mimo, iż kiedyś oglądało się mniej meczów. Może 'za dzieciaka' piłka nożna bardziej fascynowała i łatwiej zapadała w pamięć?
  
 
 
pepe 
Milanista




Dołączył: 12 Gru 2003
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 21:16   

kamilus napisał/a:
Ogólnie to po takim wywodzie zacząłem się zastanawiać, czemu z wcześniejszych mistrzostw pamiętam znacznie więcej niż z ostatnich mimo, iż kiedyś oglądało się mniej meczów. Może 'za dzieciaka' piłka nożna bardziej fascynowała i łatwiej zapadała w pamięć?


Przerabiam dokładnie ten sam scenariusz. Im bardziej za małolata, tym więcej kojarzę, pamiętam. Im człowiek starszy, tym była większa "znieczulica" mimo iż wiek dający prawo do znacznie lepszego zapamiętywania. Też doszukuję się tego w zajawce i totalnym odjeździe na punkcie piłki - tym się po prostu żyło. Tylko tym...
 
 
MK92 
Milanista




Dołączył: 26 Sie 2008
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 21:25   

Jak tak czytam Wasze wspomnienia z mundialów z lat 90., to trochę żałuję, że nie urodziłem się 10 lat wcześniej ;) No i miałbym wtedy również szansę oglądania wielkiego Milanu Sacchiego i Capello... Pierwszy wielki turniej, który pamiętam przez mgłę, to Euro 2000 i decydujące mecze oglądane podczas wakacji u babci :) Wtedy też polubiłem włoską piłkę, chyba dlatego, że w finale cała rodzina była za Italią.
 
 
acmilan1899 
Milanista



Dołączył: 01 Lis 2004
Skąd: obecnie Tychy
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 21:50   

pepe napisał/a:

Jak to obliczyłeś? Podaj jakiś matematyczny wzór, bo widzę, że to sprawa pewna.

∫x⋅1sin2/5xdx

Znasz pojęcie "metafora"?

pepe napisał/a:
jeden pies był długie miesiące ciężko ranny - chyba w stanie śpiączki, ale (niestety) przeżył.

Jakbyś naprawdę żałował, że przeszło ci to przez palce, to byś to dawno skasował. Zamiast zdjęcia ostrzeżenia moderator powinien cię w... (nie, nie wyrzucić) z forum. Pomijam fakt, że nie znasz człowieka a oceniasz pod względem zawodu. Może to wielki idealista chcący pomagać ludziom, który komuś uratował życie. No ale komu ja to tłumaczę.. Jak małym, uprzedzonym i ograniczonym (...) trzeba być.. Należenie do żadnej subkultury nie tłumaczy braku człowieczeństwa.
_________________
od 12.12.1993 r.
  
 
 
pepe 
Milanista




Dołączył: 12 Gru 2003
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 22:43   

Obawiam się, że to jednak ty nie znasz znaczenia słowa metafora. 1-0 dla Pepe. Co dałoby mi edytowanie mojego posta, skoro ty w cytacie zawarłeś wypowiedź, której edycja miałaby dotyczyć? 2-0 dla Pepe. Głąb, ograniczony troglodyta, pierdoła saska, nieprzyjemna faja, nieuczuciowy tyran, pedalski udup i wszystko inne co najgorsze to ja. Trzym się.
  
 
 
STARY TIROWIEC 
Milanista



Dołączył: 14 Kwi 2007
Skąd: JASTRZĘBIE ZDRÓJ
Wysłany: Wto Gru 05, 2017 22:45   

pepe napisał/a:
, Jorge Campos - mój ulubieniec - zawsze trzymałem kciuki, by wykonywał rzut wolny

Czy przypadkiem Jorge Campos nie pomylił Ci się z Jose Luisem Chilvertem? Pisząc o nim w kontekście wykonywania rzutów wolnych, to kojarzę, że właśnie Paragwajczyk był specjalistą w tym elemencie gry. Meksykanin natomiast słynął z bardzo kolorowego ubrania bramkarskiego i tego, że grywał również jako napastnik.

Moje pierwsze zapamiętane mistrzostwa to z Meksyku '86, a pamiętam ich z tego, że rodzice ukrywali przede mną fakt, że są właśnie rozgrywane. Jako 5-latek nie dałbym im żyć i zapewne musieliby mnie budzić w nocy na mecz lub mieli awanturę rano, że mnie nie obudzili :P . O fakcie zatajania dowiedziałem się dopiero po jakimś czasie, ale byłem już na tyle dorosły, że nie robiłem awantury :) .
 
 
Qnen 
Milanista




Dołączył: 11 Paź 2003
Skąd: Krosno
Wysłany: Śro Gru 06, 2017 00:42   

pepe napisał/a:
kamilus napisał/a:
Ogólnie to po takim wywodzie zacząłem się zastanawiać, czemu z wcześniejszych mistrzostw pamiętam znacznie więcej niż z ostatnich mimo, iż kiedyś oglądało się mniej meczów. Może 'za dzieciaka' piłka nożna bardziej fascynowała i łatwiej zapadała w pamięć?


Przerabiam dokładnie ten sam scenariusz. Im bardziej za małolata, tym więcej kojarzę, pamiętam. Im człowiek starszy, tym była większa "znieczulica" mimo iż wiek dający prawo do znacznie lepszego zapamiętywania. Też doszukuję się tego w zajawce i totalnym odjeździe na punkcie piłki - tym się po prostu żyło. Tylko tym...


Mam to samo!
Z ostatnich MŚ w pamięci mi został jedynie oklep Brazylii. Reszta do zapomnienia.
Z MŚ 2010 również mało zapadające w pamieci, może przez wuwuzele czy nudnych Hiszpanów? Z tego co pamiętam to były to mistrzostwa Sneijdera i Forlana.
MŚ to słynny finał Włoch z Francuzami i wyczyn Zidane'a. Grali też Polacy ale charakteryzowała nas głównie wstydliwa porażka z Ekwadorem czy bolesna z Niemcami. Po odpadnięciu naszych pozostała radość z finałowego zwycięstwa Włochów. Pirlo show, Grosso show.
MŚ 2002 nie wspominam najlepiej. Wówczas studiowałem i mieliśmy ogranczony dostęp do płatnego Polsatu, dzięki czemu meczów nie widziałem wszystkich. O Polakach a zwłaszcza o Engelu trudno cokolwiek dobrego napisać. Hajto, był już przywołany do tablicy za jego świetną postawę w meczu z Portugalią. Dramatyczny mecz nr 1 Polaków, dramatyczny nr 2. Przykre mistrzostwa okraszone fatalnym sędziowaniem i pchaniem do fazy medalowej Koreańczyków.
MŚ 1998 to wspaniałe mistrzostwa Chorwatów, przede wszystkim Króla Strzelców Davora Sukera, wspaniałe Ronaldo. Finał nieoczekiwany, pamiętam jak Szpaku przed meczem mówił, że prawdopodobnie Ronaldo miał padaczkę... Francja wygrała ale nie sympatyzowałem z nimi.
MŚ 1994 Italia, Roberto Baggio i przestrzelony karny. Płacz po finale. Najlepsze Mistrzostwa, wiele z nich pozostało w pamięci, choćby faul Tassotiego :D Baresi wraca na finał - pudło z karnego. Massaro - pudło, i na koniec strzał w trybuny Baggio. Ależ to przeżyłem... Do dzisiaj mam bazarową koszulkę mojego idola z dzieciństwa 18 z barwach Milanu.
MŚ 1990 -mój początek, te Mistrzostwa kojarzę przede wszystkim ze wspaniałej grafiki meczowej. Falujące flagi i kropeczki po bokach, zdjęcia. Do dzisiaj moja najfajniejsza grafika meczowa jaka powstała :D samych meczów nie pamietam bo to było prawie 30 lat temu :)
  
 
 
rafal996 
Milanista



Dołączył: 19 Mar 2014
Wysłany: Śro Gru 06, 2017 09:23   

To ja mam trochę inaczej z tym przeżywaniem. Za dzieciaka oczywiście przeżywałem najmocniej i mam bardzo żywe wspomnienia. Za to potem zaliczyłem małą przerwę od futbolu. Oglądałem, ale bez wielkiego zainteresowania, przestałem też praktycznie zupełnie grać. Jakoś na okres studiów to przypadło. Oczywiście nadal Polskę i Włochy oglądałem z zainteresowaniem, ale praktycznie nic innego.

A potem wróciłem do tego świata i to ze zdwojoną siłą.

Co do Mundiali, nie opisuję po kolei, bo zdałem sobie sprawę z pewnej rzeczy. 90% moich wspomnień wiąże się najpierw z Włochami, a potem jak Polska się pojawiła dwa razy, to oczywiście z Polską i potem Włochami. Inne drużyny zawsze interesowały mnie średnio, oglądałem dla samego oglądania, rzadko się emocjonując czy wybierając jakichś ulubionych piłkarzy czy coś. Stąd takich mocnych wspomnień ze szczegółami nie mam wiele. Najwyżej takie, jak popis Baggio w 94 roku i jego karny na koniec. Gole Baggio w 98 roku, całe zamieszanie z jego powrotem do kadry, to jak wykonywał karnego i jak się bałem powtórki (palec do ust po strzeleniu zapamiętam do końca życia), to jak Di Biagio trafił w poprzeczkę w decydującym karnym... takie rzeczy.

2002 to oczywiście Polska. Ogromny zawód z Koreą, ogromna klęska z Portugalią i dość niespodziewany triumf nad USA. Najlepsze, że nie widziałem dwóch pierwszych bramek. Mecze były wtedy kodowane, więc wybraliśmy się z kolegą do pubu i lekko się spóźniliśmy. Pamiętam jak szliśmy szybkim krokiem przez wymarłe miasto, bo wszyscy oglądają, no ale na spokoju, no najwyżej spóźnimy się te 5 minut. A tu nagle ryk ze wszystkich stron, podbiegamy do postoju taksówek, goście przy radiach przyklejeni się drą i mówią że goooool! No to my już biegiem i za chwilę znowu krzyki, 2:0! Te pierwsze minuty które opuściliśmy były najlepsze ;)

Z tych mistrzostw pamiętam też skandaliczne sędziowanie i krzywdę, jaką zrobili Włochom. A to była wtedy fantastyczna drużyna i kto wie, czy gdyby nie to oszustwo, to w 2006 roku by nie jechali bronić tytułu.

2006 - najlepsze moje mistrzostwa z całą pewnością. Raz, że Polska znowu grała (chociaż niewiele), dwa że Włochy triumfowały. Finał oglądałem na emigracji w UK, po końcowym gwizdku wyszedłem na główną ulicę miasta i czułem się jak we Włoszech - wszyscy Włosi z okolic wyszli się cieszyć, biegali z flagami, śpiewali, pili. Piękna, spontaniczna feta. Do rana się z nimi bawiłem.
 
 
Pawko IRL 
Milanista




Dołączył: 15 Maj 2010
Skąd: Tullamore
Wysłany: Sob Gru 09, 2017 23:45   

a kto z Was wybiera się do Rosji?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group