ACMilan.PL Strona Główna ACMilan.PL
Forum polskich kibiców Milanu

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Milan - Juventus
Autor Wiadomość
MK92 
Milanista




Dołączył: 26 Sie 2008
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:20   

Juventus bez większego wysiłku nas pokonał... Widać było wyraźnie różnicę w jakości obu zespołów. Gdy Milan próbował coś stworzyć, to w większości przypadków kończyło się na biciu głową w mur. Z kolei Juventus potrzebował tylko uważnej gry defensywnej i dwóch zgrabnych akcji ofensywnych. Czwarte miejsce w lidze to zdecydowanie za wysokie progi dla nas...
 
 
rafal996 
Milanista



Dołączył: 19 Mar 2014
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:26   

Film z serii "Milan gra, przeciwnik strzela". Z Romą rozstrzelał nas Dzeko, z Interem Icardi, z Juventusem Higuain. Szczerze to ile czystych okazji miał dziś Juventus? Hmm... Ważne, że Higuain miał dwa razy po pół sytuacji i dwa razy strzelił. Dziękuję, dobranoc.

A u nas zawsze coś, jak nie kiks, to poprzeczka. I tak to się kręci.

Widać było mnóstwo mankamentów w grze Milanu, ogromną niemoc w przodzie, brak pomysłów. Ale też było widać, że bez większych problemów neutralizują nieliczne ataki Juventusu. Paradoks punktu widzenia, bo przy takim wyniku wszyscy powiedzą, że Juventus grał cynicznie i wypunktował rywala. Ale tak naprawdę niewiele był w stanie pograć. Tyle, że potrafił wykorzystać to, co ma.

Milanowi brakuje bardzo wiele, ale nie było dziś żadnej tragedii.
 
 
Qnen 
Milanista




Dołączył: 11 Paź 2003
Skąd: Krosno
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:34   

Żartujesz Rafał? Jeśli uważasz że drugie 45 minut to nie była tragedia to nie wiem co Ty oglądałeś. Bo czym niby Milan zagrażał, no czym?
 
 
zino 
Milanista




Dołączył: 21 Lut 2004
Skąd: Sieraków / Poznań
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:44   

rafal996 napisał/a:
Milanowi brakuje bardzo wiele, ale nie było dziś żadnej tragedii.

nie no człowieku, raz drugi można było się tak zasłaniać i tłumaczyć, ale tak jak już Ci Qnen napisał, chyba żartujesz, jeśli to nie byłą tragedia. Juve nawet się nie wysiliło, zagrali na 30%. Założę się , że jakby Kalinić jednak strzelił do szatni, to i tak by to nic nie zmieniło, na to wygląda.
_________________
Dopo la mia mamma ama solo Milan.
 
 
rafal996 
Milanista



Dołączył: 19 Mar 2014
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:46   

Niczym. Bo przeciwnikiem był klasowy Juventus, a Milan grał dość słaby mecz. Ale jest różnica między dość słabym meczem a tragedią. Tragedia to była z Sampdorią, kiedy nikt nawet nie nawiązał walki.
 
 
rafal996 
Milanista



Dołączył: 19 Mar 2014
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:50   

Taa, bo Juventus lubi adrenalinę i celowo przez pół godziny dawał pograć Milanowi, wiedząc że Kalinic trafi w poprzeczkę. Potem strzelili bramkę z jedynej swojej okazji i celowo nie chcieli więcej, bo co tam że przy przewadze jednej bramki wystarczy przypadek, żeby stracić prowadzenie. Oni po prostu nie chcieli strzelić i już. A jak już zachcieli, to strzelili. Tak było, nie zmyślam.
 
 
pandoktor 
Milanista



Dołączył: 31 Sie 2014
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:53   

Kacapa92 napisał/a:
Prawdę mówiąc to poza sytuacją Kalinicia z końcówki pierwszej połowy nie stworzyliśmy sobie żadnej okazji do zdobycia bramki.


Byla. Gdy Suso prawa (!) noga podawal, ale Kalinic znow nie strzelil (obronca zablokowal). Chyba jeszcz przy 0:1.
_________________
Jak byłem mały, myślałem, że będe grał z Marco van Bastenem...
 
 
pandoktor 
Milanista



Dołączył: 31 Sie 2014
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:56   

rafal996 napisał/a:
Niczym. Bo przeciwnikiem był klasowy Juventus, a Milan grał dość słaby mecz. Ale jest różnica między dość słabym meczem a tragedią. Tragedia to była z Sampdorią, kiedy nikt nawet nie nawiązał walki.


W skali calego meczu prawda, ale po bramce na 0:2 to byla tragedia. ZERO reakcji. U siebie. Z mistrzem. Przy wielu punktach pogubionych po drodze. 25 min. czasu.
_________________
Jak byłem mały, myślałem, że będe grał z Marco van Bastenem...
 
 
Gzikuu 
Milanista




Dołączył: 05 Gru 2009
Skąd: Łódź
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:57   

rafal996, dokładnie, pomimo ironii, to co napisałeś jest prawdą. Juventus ma ciężki mecz w tygodniu w LM, więc nie chcieli się dziś zbytnio wysilać, żeby cokolwiek ugrać. SPAL postawiło wyżej poprzeczkę niż my dzisiaj. Milan od kilku spotkań gra w identyczny sposób, nie trzeba być geniuszem, żeby ułożyć pod to zespół i wygrać, a jak jeszcze jest to drużyna pokroju Juve, to dzisiejszy mecz był dla nich formalnością.

Jeżeli to co zobaczyłeś przez te pół godziny w naszym wykonaniu i nazywasz to "graniem", to wielki z Ciebie optymista. To dobrze. Jednak ta "gra", to było stanie w miejscu i klepanie piłeczki bez chęci stworzenia zagrożenia.

Juve, Roma, Sampdoria i inne o kilka klas lepsze zespoły, dlatego są wyżej w tabeli, bo potrafią STWORZYĆ okazję i przede wszystkim ją WYKORZYSTAĆ. Nie ważne czy dzieje się to raz, dwa czy trzy razy w meczu.

Montella po meczu:
Cytat:
Według mnie mój zespół rozegrał dobre zawody. Potrafiliśmy zachować równowagę na boisku, dwukrotnie poważnie zagroziliśmy bramce Juventusu.

Nie mam na to słów. Ktoś taki powinien trenować Benevento, bo dla nich szczytem możliwości może być stworzenie dwóch okazji. Odradzający się Milan to za wysokie progi dla tego półgłówka, który nawet nie ma honoru przyznać, że jego zespół od ponad miesiąca gra tragicznie.
 
 
pandoktor 
Milanista



Dołączył: 31 Sie 2014
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 19:59   

Bilans z czolowka 0 punktow, bramki 3:13...
_________________
Jak byłem mały, myślałem, że będe grał z Marco van Bastenem...
 
 
zino 
Milanista




Dołączył: 21 Lut 2004
Skąd: Sieraków / Poznań
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 20:07   

Ja naprawdę jestem optymistą, mam dużą wiarę jeśli chodzi o Milan, oglądam ich od prawie 20 lat, ale... ile można takie coś ogarniać? PRzed meczem, nawet w takiej czarnej dupie jakiej się teraz znajdujemy, jaram się, czekam, a po meczu znów człowiek nie wie co z sobą począć, jest załamka. Jeśli nie zwolnią teraz trenera, to poważnie rozważam chwilowy urlop od oglądania, bo piłka piłką i miłość do klubu, ale czasem też fajnie torchę nerwów sobie i zdrowia oszczędzić, co by to się np na rodzinie nie odbijało :grrr:
_________________
Dopo la mia mamma ama solo Milan.
 
 
rangiz 
Milanista




Dołączył: 13 Maj 2009
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 20:36   

Przy okazji nadchodzącej przerwy na reprezentacje, będzie jeszcze jedna szansa na uratowanie sezonu, to ostatni dzwonek na podjęcie męskich decyzji, albo będziemy się tylko pogłębiać w kryzysie i chaosie serwowanym przez sztab Montelli. Żal byłoby już oddawać cały sezon walkowerem, a brak zmian dla mnie jest z tym jednoznaczny.
Czekam tylko, aż ktoś napisze, że zadecydowały epizody, chwilami graliśmy nieźle, a winny jest pechowo uderzający Kalinic tuż przed zejściem na przerwę, bo gol mógł odwrócić losy meczu... :lol2:

Juve wygrywa niewielkim nakładem sił przed swoim meczem w LM, na trybunach szydera, ludzie nie mogą patrzeć na cierpiący Milan i wychodzą na 10-15 minut przed końcem... to tylko brak szczęścia i nadal trzeba wierzyć? W co i w kogo? Przecież ten trener już nie jest w stanie scalić tego zlepku, który był składany pod niego i miał stać się zespołem. Komfortowe okienko, koncert życzeń, jakiego nie miał w Milanie żaden trener od lat, a zakończyło się jesienną katastrofą.
Kto ma za to odpowiadać jak nie sztab szkoleniowy? Nie borykamy się z pojedynczymi przypadkami, że jeden zawodnik z drugim są z jakiegoś powodu w dołku. Dziś nie wyróżniał się już nikt i solidarnie wszyscy dołują. :wall2:
 
 
Bubu 
Milanista




Dołączył: 27 Sie 2003
Skąd: Sosnowiec
Ostrzeżeń:
 1/2/2
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 20:40   

Cytat:

Film z serii "Milan gra, przeciwnik strzela". Z Romą rozstrzelał nas Dzeko, z Interem Icardi, z Juventusem Higuain. Szczerze to ile czystych okazji miał dziś Juventus? Hmm... Ważne, że Higuain miał dwa razy po pół sytuacji i dwa razy strzelił. Dziękuję, dobranoc.
Amen.
+ jeszcze "genialne" ustawienie Suso w drugiej połowie. Chłop stwarza praktycznie jedyne zagrożenie to go ustawimy na pozycji gdzie sie chwilami zastanawiałem czy może go zmieniono. Ależ ruch taktyczny!
Roma, Inter czy dzisiejsze Juve było do ogrania w tym składzie i to bez grania na 150% A tymczasem 0pkt. Ktoś tu zawalił.
_________________
1.12.1993, Milan - Porto 3-0 - wtedy się wszystko zaczęło.
 
 
 
rangiz 
Milanista




Dołączył: 13 Maj 2009
Wysłany: Sob Paź 28, 2017 20:46   

W derbach, przez długi czas też ten sam Suso wyglądał anonimowo, bo nie grał na swojej pozycji. To zwykła głupota, czy celowe działanie?
Z resztą, kadrowo to nie jest ten biedny Milan sprzed roku, żeby tylko liczyć na pojedyncze zrywy Hiszpana, jeśli to jest cała nasza taktyka, to ja dziękuję... jeszcze sami gościa na długie minuty gasimy - ustawieniem.
 
 
miszcz 
Milanista




Dołączył: 02 Paź 2005
Skąd: Kraków
Wysłany: Nie Paź 29, 2017 10:18   

Ja dalej nie mogę pojąć zmian w meczu. Locatelli to wiadomo, ale Antonelli na co był tam potrzebny? W dodatku przy 0:1 kiedy mieliśmy jakieś szanse aż się prosiło o wejście Silvy. Niestety znów wchodzi na zamknięty już mecz i powiększa piękny dorobek meczów bez gola.
Nie wiem też czemu trener nie wpadł na ustawienie go po lewej stronie Kalinicia. Moim zdaniem ma odpowiednie umiejętności by poradzić sobie na skrzydle.
_________________
"...najmroczniejsze czeluście piekieł zarezerwowane są dla tych, którzy zdecydowali się na neutralność w dobie kryzysu moralnego"
 
 
pandoktor 
Milanista



Dołączył: 31 Sie 2014
Wysłany: Nie Paź 29, 2017 14:50   

Patrzę sobie na oceny po JUVE: najlepsze (6/6,5) dostają Zapata, Abate i Borini, a więc 2 zawodników grających od lat i zawodnik, którego nikt nie widział w zespole. To też pokazuje, że coś jest nie tak.
_________________
Jak byłem mały, myślałem, że będe grał z Marco van Bastenem...
 
 
selhaard 
Milanista




Dołączyła: 26 Mar 2014
Wysłany: Nie Paź 29, 2017 15:29   

Musiałam trochę odczekać, żeby móc coś napisać. Pozbierać myśli, pozbierać siebie. A że teraz kompletnie zgubiłam gdzieś zapał, to będzie krótko i wcale nieśmiesznie.

Nie było wielkiego wstydu. Nie był to pogrom, ani przejście zaciężnych po polu borówek. Ale była taka niemoc, taka () bezradność, że mnie to bolało. Do dziś nie mogę podnieść opadniętych rąk.

Nie interesuje mnie dyspozycja Juventusu, ani ich „przebiegła” taktyka oszczędzania się w lidze na korzyść LM. To nie powinno mieć dla nas żadnego znaczenia. To był Juventus, graliśmy na San Siro.
Koszulki powinny być podarte, płuca wyplute, łokcie zgryzione, nogi poodpadywane. Bóg patrzył. Bóg na pewno ogląda takie mecze. I co robi? Przełącza!
2, 3 sytuacje pod bramką Buffona to nie jest wyczyn. To się nie chwali. Bo poza tymi jednostkowymi sytuacjami, poza początkowym pressingiem (całkowicie bezzębnym i nieefektywnym) byliśmy nikim, nie ma o czym dzieciom opowiadać.
Biglia, Kessie, Kalinic pozbawili mnie popędu sexualnego na dzisięciolecia.

Jeszcze za Mr. Maxa zazdrościłam Fiołkom trenera. Przy Milanie Allegriego, Fiorentina wyglądała jak moje marzenie. Praktycznie bez większych gwiazd potrafili namieszać w czołówce, grali z entuzjazmem, bez strachu. Zazdrościłam im charakteru, który wiązałam z osobą trenera. Więc ucieszyłam się na wieść o Montelli w Milanie, choć zwolnienie Mihajlovica uważałam za błąd (Brocchiego nie liczę). Dlatego teraz odbija mi się czkawką ta wielka nadzieja i oczekiwania jakie miałam w stosunku do niego. I nawet pomijając wszystkie rzeczy, o których nie mamy pojęcia (jak rzeczywista sytuacja w szatni, jego personalne walory jako człowieka, czy forma psychofizyczna poszczególnych zawodników) dobija mnie ten Montella całym swoim rytuałem trenerskim – śpiewnym pluciem wyuczonych regułek na konferencjach, jakby zwykła prawda szkodziła mu na nerki; awangardową szopką z ustawieniem – wie co ma i jak to funkcjonuje, ale będzie brnął w ślepe uliczki, bo inaczej będzie musiał przyznać się do błędu (a tak robią tylko prawdziwi mężczyźni i głupcy); nadawaniem nowego znaczenia pojęciu „zmiana” – już przed pierwszym gwizdkiem, po personaliach i ustawieniu wiadomo, że zmiany będą konieczne, a przez cały mecz Montella ma minę człowieka, który nie wie co się dzieje, a później minę człowieka, który nie wie co robi i w takim stanie przeprowadza zmiany, w większości zbyt późne, w większości niezrozumiałe, w większości złe.
Zdaje sobie sprawę ile czynników ma wpływ na obecną sytuację Milanu, ale to właśnie błędy naszego trenera są całkowicie do wyeliminowania. NAJGORSZE JEST JEDNAK TO, że zwolnienie Montelli nic by nam nie dało, jeśli większość problemów Milanu leży w głowach i nogach naszych zawodników, a nie wynikają one z indywidualnych niedociągnięć naszego szkoleniowca. A tego po prostu nie wiemy. Nie sądzę, żeby kogoś było stać na jednoznaczną diagnozę, co dolega Milanowi.
Faktem jest, że chomik Pomatao ma większe jaja od Montolivo. I całkiem prawdopodobnym, że te same genitalia są większe od tych posiadanych przez naszego trenera.
NIC MNIE TAK PSYCHICZNIE NIE ROZWALA JAK MILAN.
ok. może nie było krótko, ale starałam się.
_________________
to wszystko taty wina
 
 
milanist23 
Milanista




Dołączył: 27 Mar 2012
Wysłany: Śro Lis 01, 2017 17:25   

Po hucznym okienku transferowym liczyłem na dobry sezon ale niestety wraca stary dobry Milan bez jakości i polotu. Jako główną przyczynę widzę tutaj zbyt częste roszady kadrowe co się przekłada również na grę. Przez te roszady punktujemy też mniej w każdym meczu. A to nie daje jakiegos komfortu aby po zdobyciu tych 2-3 goli zamknac i kontrolować grę. Weźmy taki mecz z Roma, Silva miał mnóstwo okazji aby rozegrać inaczej akcje która mogłaby się bramką zakończyć to jednak wiele takich sytuacji wchodził w pojedynki z dwoma trzema rywalami aby samemu wygrać mecz zamiast podać do lepiej ustawionego kolegi. Podobnie chłopaki w ataku zagrali z Juve i Interem. Co do obrony to powinna to być formacja gdzie najmniej się ratuje składem ewentualnie zmiany pod koniec meczu kiedy wynik już jest dobry. A tak mamy co mamy. Co mecz inna trójka z tyłu. A największą niespodzianką jak do tej pory Borini który trzyma jakiś tam równy poziom.

Do tego mamy swego rodzaju przesyt a do niektórych piłkarzy nie dociera, że na minuty za dużo nie mogą liczyć i nie mogą się pogodzić z graniem ogonów. Weźmy takiego Zapate liczbę jego dobrych spotkań na jednej ręce można policzyć do tego jakieś babole i farfocle. I on ma być wystawiany kosztem Mussachio. Bo widocznie jęczy i go Montela wystawia mimo chaotycznej gry. Takie odnoszę wrażenie po początkowych kolejkach. Jest ferment w szatni i na ławce trenerskiej bez dwóch zdań. Dawać tu tego Rino bo już gorzej chyba być nie może.
_________________
"Cel uświęca środki"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group